Grajewski w Widzewie tylko do czerwca

Trudne zadanie mają piłkarze Widzewa, którzy muszą wydźwignąć się ze strefy spadkowej i uratować pierwszoligowy byt dla Łodzi. Wcale nie łatwiejsze zadanie mają działacze.

Nie jest tajemnicą, że klub jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Co gorsza, wśród włodarzy klubu nie ma zgodności. Jedni chcą ratować Widzew, innym wydaje się przyświecać inny cel. Andrzej Grajewski zapowiedział, że Widzew interesuje go tylko do czerwca.

Reklama

Co potem? Generalny menadżer jest przekonany, że potem spółka upadnie. Po co zatem zabiera się do jakichkolwiek działań? Czy chce zapisać się w historii klubu jako ten, który przyczynił się do upadku Widzewa?

Zaskakują także niektóre działania podejmowane przez Grajewskiego. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, menadżer postanowił, że w "jego" Widzewie nie ma miejsca dla Macieja Terleckiego. Menadżer nie lubi tego zawodnika, bo zbyt wiele mówi w wywiadach. Terlecki nie jest jedynym piłkarzem, którego pozbyć się chciałby Grajewski. Kolejni na czarnej liście menadżera są Kazimierz Węgrzyn i Zbigniew Robakiewicz. Drużyna zostałaby bez najlepszych zawodników, kto miałby walczyć o utrzymanie?

Tomasz Andrzejewski,

Dowiedz się więcej na temat: menadżer

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje