Hiszpanie krytycznie wobec finału LM

Rodrigo Errasti był jednym z dziennikarzy hiszpańskiego dziennika sportowego "Marca", który obserwował finał Ligi Mistrzów. Fragmenty jego spostrzeżeń nie pozostawiają wątpliwości jak odebrał to spotkanie.

- Ziewałem. Przysięgam! Szkoda mi naprawdę tych 68 tysięcy widzów, bo nie byli warci tej nudy. A tego na Old Trafford nie brakowało. Nudziłem się i to dużo. Ciekawiej robiło się tylko wtedy gdy przy piłce był Szewczenko lub Rui Costa. Zaimponował mi również Gattuso. Prawdziwy twardziel i wojownik. - zaczął swoją relację Errasti.

Reklama

- Szkoda, że nie mógł zagrać Redondo i Rivaldo, który chyba musi być skłócony z Ancelottim. W 17 spotkaniach Ligi Mistrzów Milan zdobył tylko 21 bramek (stracił 11). Dla porównania Real przed rokiem strzelił w 17 meczach 35 goli! (stracił 14). Fatalne strzały w karnych sprawiły, że pierwszoplanowymi postaciami meczu byli bramkarze Dida i Buffon. To też nie jest dobry znak dla futbolu. - kontynuował Errasti.

- Juventus mogły tłumaczyć absencja Nedveda i kontuzja Davdsa, ale i tak zagrali bez pomysłu. Milan miał szczęście, że miał w składzie Szewczenko. Wytrzymał ciśnienie do końca i zapewnił zwycięstwo. To jego nazwisko powinno być wytłuszczone w historycznych przekazach. - podsumował finał LM hiszpański dziennikarz.

Jego opinie podzielają również dziennikarze z innego sportowego dziennika "AS" - Bez gola, bez "srebrnego gola", bez widowiska. Milan powtórzył brzydki "wyczyn" kilku klubów i zgarnął trofeum nie strzelając bramki w finale. Nic tylko naśladować takie piękno futbolu. W "teatrze marzeń" powinien wystąpić Eros Ramazzotti, a nie piłkarze - szyderczo wytykał "AS".

Dowiedz się więcej na temat: finał | milan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje