Jan Tomaszewski: Niech Józef Wojciechowski będzie honorowy i się wycofa

- Mam nadzieję, że Józef Wojciechowski, którego szanuję za działalność w Polonii Warszawa, zachowa się honorowo i wycofa swoją kandydaturę - podkreśla w rozmowie z Interią przed wyborami na szefa PZPN Jan Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji Polski.

Zapraszamy na relację na żywo z wyborów prezesa PZPN!

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

W piątek odbędą się wybory prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej (relacja na żywo na stronach Interii). Kandydatów jest dwóch - Zbigniew Boniek i Józef Wojciechowski. Który z nich jest faworytem Jana Tomaszewskiego?

- To pytanie retoryczne? - zaczął z uśmiechem Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji Polski.

- Zbigniew Boniek zastał polską piłkę w gruzach, a doprowadził do tego, że zaufanie społeczne niesamowicie wzrosło. Nie chodzi tylko o wyniki pierwszej reprezentacji, ale cały obraz naszej piłki - uważa Tomaszewski, który przez lata był krytykiem poprzednich władz, gdy krajową centralą rządził Michał Listkiewicz, a potem Grzegorz Lato. Gdy jednak Boniek przejął stery, były bramkarz jest zachwycony działaniami PZPN.

- Żałuję jednego. Czarek Kucharski, którego serdecznie pozdrawiam, wspiera Józefa Wojciechowskiego. W styczniu 2012 roku złożyłem wniosek do minister sportu Joanny Muchy i domagałem się wprowadzenia komisarza do PZPN. Czarek Kucharski i jego koledzy przegłosowali mnie, zablokowali, a kilka miesięcy później doszło do jednej z największych kompromitacji naszej piłki, czyli klęski podczas ME 2012. Wówczas na stanowisko komisarza rekomendowałem Zbigniewa Bońka, bo wstydziłem się, a nawet brzydziłem tymi ludźmi, którzy przed nim rządzili polską piłką - przypomina Tomaszewski.

Faworytem w wyścigu o fotel prezesa PZPN będzie Boniek. Większe szanse dają mu dziennikarze, eksperci, czy bukmacherzy. Tomaszewski także.

- Chciałbym, by wybory były jawne. Warto wiedzieć, kto jest za ciągłym rozwojem polskiej piłki, który gwarantuje Boniek, a kto chce to zatrzymać. Jawne głosowanie pozwoliłoby oddzielić ziarno od plewy - obrazowo tłumaczy były poseł.

Tomaszewski krytykuje program wyborczy Wojciechowskiego. Nazywa go "nieracjonalnym". Szczególnie źle ocenia dwa postulaty kontrkandydata Bońka:

- Jego koronne argumenty dotyczą inwestycji 500 mln zł w polską piłkę i rozprawienia się z pseudokibicami. Po pierwsze, jeśli chce, to może te pół miliarda zainwestować, ale nie ze związkowej kasy. Po drugie, z kibicami sobie nie poradzi. Nieważne, czy to Boniek, czy Wojciechowski, to PZPN nie ma takiej siły. Jedyny możliwy sposób to model brytyjski - w Anglii kłopoty z kibicami doskonale opanowała pani premier Margaret Thatcher - przypomina Tomaszewski.

- Apeluję do moich kolegów - Beaty Szydło, Mariusza Błaszczaka i Zbigniewa Ziobry, by wzięli się za to jak najszybciej. Jeśli już zimą poczyniliby pewne kroki, to latem mogłyby być tego efekty. To jedyna droga, żaden związek nie poradził sobie z tym problemem, bo nie ma takich środków. PZPN, zarządzany przez Bońka, czy Wojciechowskiego, też tego nie zrobi. A problem jest duży - zauważa były bramkarz.

Tomaszewski ma wątpliwości, czy 118 delegatów faktycznie będzie musiało wybierać między Bońkiem i Wojciechowskim. Uważa, że biznesmen z Warszawy może w ostatniej chwili zrezygnować.

- Mam nadzieję, że Józef Wojciechowski, którego szanuję za działalność w Polonii Warszawa, zachowa się honorowo i wycofa swoją kandydaturę. Może to zrobić nawet tuż przed głosowaniem - kończy Tomaszewski.

Łukasz Szpyrka

Dowiedz się więcej na temat: Jan Tomaszewski | Zbigniew Boniek | Józef Wojciechowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje