Kijów i Lwów obarczone sporym ryzykiem

Dwa z czterech stadionów, na których na Ukrainie mają się odbywać mecze piłkarskich mistrzostw Europy 2012 roku - w Doniecku i Charkowie - są gotowe. Opóźnienia na budowach w Kijowie i Lwowie są jednak tak duże, że mogą zagrozić organizacji turnieju.

Pierwszy do użytku oddany został obiekt, należący do klubu piłkarskiego Szachtar w Doniecku, na wschodzie kraju. 50-tysięczny stadion o nazwie Donbas-Arena otwarto w sierpniu 2009 r., a ufundował go jeden z najbogatszych Ukraińców, Rinat Achmetow.

Reklama

Na ten jeden z najnowocześniejszych stadionów na świecie i otaczający go park Achmetow wyłożył ok. 400 mln dolarów.

Kolejny stadion, w Charkowie, został oddany do użytku w grudniu 2009 r. Obiekt zbudowano w latach 1925-1927, a w ciągu ostatnich dwóch lat, z myślą o Euro-2012, został poddany gruntownej modernizacji. Zrealizowano ją za dotacje rządowe oraz pieniądze miejscowego oligarchy, Ołeksandra Jarosławskiego.

Stadion w Charkowie zdoła pomieścić 40 tysięcy widzów. Swe mecze rozgrywa tu klub piłkarski Metalist.

Finał ME za dwa lata ma być rozegrany na Stadionie Olimpijskim w Kijowie. Według nowego wicepremiera ds. Euro 2012 Borysa Kołesnikowa, to inwestycja obarczona obecnie "najwyższym ryzykiem".

Opóźnienie w modernizacji wynosi pięć miesięcy, a sam projekt ma wiele niedociągnięć, m.in. źle zaplanowane powierzchnie reklamowe, które będą przeszkadzać widzom w oglądaniu meczów.

- Spośród 60 000 miejsc z 7000 nie widać boiska - podkreślił wicepremier, zapowiadając zmiany w projekcie.

Kołesnikow jest jednak przekonany, że Kijów nadrobi zaległości. "Zdążymy z przygotowaniami, bo nie mamy innego wyjścia. Zaległości - takie postawiliśmy sobie zadanie - powinny być nadrobione do 1 września. Biorąc pod uwagę warunki pogodowe, jest to całkiem możliwe" - powiedział.

Nieco mniej optymizmu wykazuje prezydent Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) Michel Platini, który przed tygodniem w Brukseli zwrócił uwagę, że ostatnio prace w Kijowie "nie posunęły się do przodu ani o centymetr".

Po raz pierwszy głośno podkreślił, że jeżeli stadion w stolicy nie będzie gotowy na czas, Ukraina straci prawo organizacji turnieju. We wtorek i środę szef UEFA będzie gościł w tym kraju, by osobiście przekonać się o aktualnej sytuacji.

Równie złe wieści napływają ze Lwowa, choć w tym przypadku nie ma zagrożenia dla całej ukraińskiej części imprezy. Jeżeli stadion w tym mieście nie powstanie, UEFA może wcielić w życie awaryjny projekt "4+2", który zakłada rozegranie turnieju na czterech obiektach w Polsce i dwóch na Ukrainie.

Projekt lwowskiego stadionu - zlokalizowanego 12 km od centrum miasta - zakłada, że będzie on miał 33400 miejsc i trzy poziomy: najniższy - z parkingiem, a na dwóch kolejnych powstaną trybuny. Wartość inwestycji szacuje się na 762 mln hrywien, czyli ok. 254 mln złotych. Miasto wydało na budowę ze swego budżetu 120 mln hrywien, a reszta ma pochodzić z budżetu państwa. Zgodnie z założeniami, obiekt ma być oddany do użytku w lipcu 2011 roku.

Budowa rozpoczęła się w sierpniu 2008 r. od badań geologicznych i przygotowania gruntu. Problemy jednak stopniowo się piętrzyły, opóźnienie rosło i przed tygodniem doszło zmiany wykonawcy.

Spółkę "Azovintex" z Mariupola, która zajmowała się dotąd północną i południową trybuną, zastąpi "Altkom" z Doniecka. Decyzję w tej sprawie podjął po kolejnej wizycie w Lwowie wicepremier Kołesnikow. Według niego, 80 procent prac wykonają miejscowi pracownicy, a resztę - głównie z zakresu inżynierii, telesystemów i akustyki - zagraniczni podwykonawcy.

Na chwilę obecną gotowe jest 18 procent "ramy" stadionu, a w całości wykonano fundamenty i słupy pod trubuny pierwszego poziomu.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: lwy | mecze | UEFA | obiekt | stadiony | Kijów | Lwów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje