Komornik trafił do Widzewa

Przez dłuższy czas nie mówiło się o kiedyś niezwykle częstych wizytach komornikó w Widzewie. W piątek do siedziby łódzkiego klubu egzekutor sądowy zawitał ponownie. Miał wyegzekwować 400 tys. zł, które łódzki klub jest winien Mirosławowi Sajewiczowi.

Przypomnijmy, że Sajewicz domaga się od Widzewa 200 tys. zł, które działacze obiecali mu za załatwienie sponsora. Były piłkarz wywiązał się z obietnicy i doprowadził do podpisania umowy sponsorskiej z "Wólczanką", ale pieniędzy nie dostał. Wystąpił na drogę sądową i sąd przyznał mu rację nakazując wypłacenie całej kwoty wraz z odsetkami (w sumie ok. 400 tys. zł).

Reklama

Zgodnie z przewidywaniami, komornik w Widzewie nic nie zdziałał. W klubie nie ma śladu po pieniądzach za transfery Włodarczyka i Stasiaka (trafiły na konto Grajewskiego), na które liczył Sajewicz. Komornik nie zdołał też się spotkać z którymkolwiek z widzewskich działaczy, bo w klubie nikogo nie zastał. Ustanowił jedynie mecenasa Piotra Paduszyńskiego (prawnik Sajewicza) zarządcą spółki i polecił odzyskanie dla klienta pieniędzy. Trudno powiedzieć jak prawnik ma tego dokonać...

Warto dodać, że wszyscy czołowi działacze klubu wraz z udziałowcami Andrzejem Grajewskim i Andrzejem Pawelcem pojawili się w klubie, by wspólnie zastanowić się nad tym, jak poprawić sytuację finansową spółki. Ustalili, że wystąpią do sądu przeciwko sponsorom, którzy podpisali z klubem umowy i się z nich nie wywiązali. Wiadomo, że pierwsze miejsce na tej liście zajmuje firma braci Gałkiewiczów. Co ciekawe, ich prawnikiem jest Jerzy Porczyński, prezes RTS Widzew...

Tomasz Andrzejewski

Dowiedz się więcej na temat: komornik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje