Michel Platini w mediach: Nie mam spisanej umowy z FIFA

Michel Platini, szef Europejskiej Unii Piłkarskiej, przyznał w wywiadzie dla "Le Monde", że nie ma spisanej umowy uprawniającej go do otrzymania od FIFA dwóch milionów franków szwajcarskich. "To było porozumienie dżentelmeńskie" - podkreślił Francuz.

Platini oraz prezes FIFA Joseph Blatter 8 października zostali przez Komisję Etyczną tej organizacji zawieszeni na 90 dni. Szwajcar jest podejrzany m.in. o podpisanie w 2005 roku niekorzystnego dla FIFA kontraktu z Karaibską Unią Piłkarską. Zarzuca mu się ponadto inne przypadki działania w sprzeczności z interesem organizacji, w tym te związane z prawami telewizyjnymi i marketingiem. Miał również przekazać nielegalnie dwa miliony franków szwajcarskich (ok. 7,7 mln zł) Platiniemu w 2011 roku.

Reklama

Platini, który chce się ubiegać o schedę po Blatterze, wcześniej oświadczył, że pieniądze otrzymał z opóźnieniem, za pracę wykonaną na podstawie umowy z FIFA w latach 1998-2002. W wywiadzie dla "Le Monde" szczegółowo przedstawił swoją wersję wydarzeń.

Zdaniem Francuza w 1998 roku Blatter zaproponował mu funkcję osobistego doradcy za milion franków szwajcarskich rocznie, ale przez kilka miesięcy nie otrzymywał wynagrodzenia. Kiedy upomniał się o nie, miał usłyszeć od Szwajcara, że nie może mu tyle płacić. Blatter zaproponował spisanie umowy na 300 tys. franków szwajcarskich rocznie, a resztę miał mu wypłacić później.

"Niestety później nigdy nie nadeszło" - stwierdził Platini. W 2011 roku wystawił w końcu rachunek FIFA na dwa miliony franków, bo... pomylił się w obliczeniach. Myślał, że we wspomnianych latach 1998-2002 otrzymywał rocznie 500 tys. franków, a nie 300 tys.

"To było porozumienie dżentelmeńskie. To nie był żaden skandal, a teraz moje nazwisko jest wymieniane jednym tchem razem z tymi, którzy mają korupcyjne zarzuty. To denerwuje mnie najbardziej" - stwierdził Platini.

Do niedawna uchodził za faworyta zaplanowanych na luty wyborów prezesa FIFA. Ostatnie wydarzenia nie pozbawiły go jednak rezonu. Ma nadzieję, że Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) uchyli decyzję o zawieszeniu i będzie mógł kandydować.

"Myślę, że poparcie mojej osoby nie zmalało znacząco. Nie mam problemu z patrzeniem na swoje odbicie w lustrze. Jestem kuloodporny" - podkreślił.

FIFA jest w kryzysie od połowy obecnego roku, kiedy przed kongresem w Zurychu szwajcarska policja - we współpracy z Amerykanami - zatrzymała siedmiu prominentnych działaczy i postawiła im zarzuty korupcyjne. Kilka dni później na kolejną kadencję wybrano kierującego organizacją od 1998 roku Blattera. Naciskany jednak przez media, opinię publiczną i innych działaczy zapowiedział, że poda się do dymisji w lutym 2016 roku. Wówczas zostanie wybrany jego następca. W wyniku wewnętrznego śledztwa posadę stracił sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke.

Oficjalnie start w wyborach, oprócz Platiniego, zapowiedział jordański książę Ali ibn Husajn.

Dowiedz się więcej na temat: Michel Platini | UEFA | Sepp Blatter | FIFA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama