MLS: Metro na fali, Fire i Earthquakes bez porażki

W przededniu "Dnia Matki" pełną kolejkę spotkań rozegrali piłkarze Major League Soccer. Dziewięć goli na pięciu stadionach obejrzało nieco ponad 62 tysiące widzów.

Zaskakująco, aż cztery zespoły w lidze nadal nie odniosły zwycięstwa. W tym niechlubnym towarzystwie nadal znajdują się aktualni mistrzowie Los Angeles Galaxy, którzy tym razem dostali lekcje w Bostonie.

Reklama

Bezsenne noce maja trenerzy Colorado i D.C., a także Dallas Burn - te ekipy wyraźnie odstają od reszty drużyn. Forma imponują natomiast MetroStars, którzy pod wodzą Boba Bradleya odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo, pokonując jakże "głodnych" punktów piłkarzy ze stolicy. Zwycieskiego gola dla Metro strzelił Clint Mathis.

Jedyne drużyny bez porażki Earthquakes i Fire spotkały się w Napperville i ... nie zrobiły sobie krzywdy - po bezbramkowym remisie nadal utrzymały status niepokonanych.

Najwięcej goli padło w Dallas, ale ostatniego z nich można zapisać sędziom, którzy przeoczyli ponad dziesięciometrowy spalony i to dobiło dzielnie walczących piłkarzy z Teksasu.

New England Revolution - Los Angeles Galaxy 2:0 (0:0)

Bramki : Kamler (59), Twellman (66). Widzów: 11 300.

Ubiegłoroczni finaliści ligi MLS przystąpili do rewanżu z wielka determinacją - w październiku po bardzo zaciętym meczu mistrzostwo zdobyli piłkarze z Kalifornii.

Obecnie jednak Galaxy najwyraźniej mają kłopoty z motywacją, wynikające z braku własnego stadionu. Jak dotąd w tym sezonie piłkarze z Los Angeles jeszcze nie wygrali. Grają na razie bez własnego stadionu, ale coraz częściej też bez punktów.

Nie istnieli również w sobotę w meczu z Revolution. Przegrali 0:2 i to najniższy wymiar kary, jaki mógł ich spotkać w obecnej formie. Gospodarze atakowali niemal bez przerwy, jednak gola zdobyli dopiero po godzinie gry, kiedy to celnie z pierwszej piłki uderzył Brian Kalmer. Najlepszy strzelec Revolution Taylor Twellman aż siedem razy strzelał na bramkę Hartmana, aż wreszcie umieścił piłkę w siatce. Goście nie mogli znaleźć pomysłu na świetnie usposobioną obronę Revolution.

MetroStars - D.C. United 1:0 (1:0)

Bramka: Mathis (42) Widzów: 18 000

MetroStars najwyraźniej nabierają tempa. W sobotę odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu i od pozycji lidera Wschodu (Columbus Crew) dzieli ich tylko punkt.

Jedynego gola meczu, po podaniu Amado Guevary, pięknym wolejem zdobył Clint Mathis, który walczy o odzyskanie pozycji lidera w zespole. Warto zaznaczyć, że Mathis od dwóch lat nie trafił do siatki w dwóch meczach pod rząd.

Kapitalnie bronił też Tim Howard, a defensywą znakomicie kierował Eddie Pope, stąd goście byli bezradni pod bramka Metro. Piłkarze i trenerzy D.C. maja gorący grunt pod nogami - dotychczas nie zanotowali jeszcze zwycięstwa i cierpliwość włodarzy tego klubu do trenerów Raya Hudsona i Christo Stoiczkowa, może się niebawem skończyć. Stoiczkow zdaje sobie z tego sprawę i bardzo próbował zmienić wynik meczu, aż trzykrotnie strzelając na bramkę Howarda, za każdym razem jednak bez skutku.

Columbus Crew - Colorado Rapids 2:0 (2:0)

Bramki: Cunningham (25-karny), McBride (43) Widzów: 16 600.

Na początku meczu w walce o piłkę głowami zderzyli się Brian McBride i Robin Fraser, obaj krwawili i obie głowy zostały obandażowane. Znacznie żwawszy z opatrzoną głową był McBride. Tuż przed przerwą niczym slalomowe tyczki mijał on przyglądających się obrońców Rapids i płaskim strzałem tuż przy słupku zdobył gola na 2:0. Pierwszą bramkę dla Crew kilkanaście minut wcześniej uzyskał Cunningham, wykorzystując słusznie podyktowaną jedenastkę.

Prawie 17 tysięcy widzów w Columbus zobaczyło więc pierwsze zwycięstwo swoich pupili na własnym stadionie. Podopieczni Andrulisa i Warzychy mogli wygrać znacznie wyżej, bo kilkakrotnie po prostu zabrakło im szczęścia. Przewaga gospodarzy jednak nawet przez moment nie podlegała dyskusji. W Denver coraz głośniej mówi się o zmianie szkoleniowca. Trener Rapids Tim Hankinson, jakby nigdy nic, zapowiada wzmocnienie składu i głosi, że interesuje się pięcioma nowymi zawodnikami. Złośliwi twierdzą, że największym wzmocnieniem Rapids byłaby rezygnacja Hankinsona.

Chicago Fire - San Jose Earthquakes 0:0

Widzów: 8000.

Spotkanie niepokonanych w tym sezonie jedenastek obserwowało w Napperville tylko 8 tysięcy widzów. Fani Fire, którzy odpuścili ten mecz mieli nosa. Najlepiej zagrali defensorzy obu zespołów, stąd wielkich fajerwerków ofensywnych trudno się było doszukać i mecz okazał się bardzo przeciętnym widowiskiem.

Najbardziej "szarpać" próbował tradycyjnie DaMarcus Beasley, ale albo trafiał w słupek albo bronił bramkarz Quakes Pat Onstad, który po raz trzeci zachował czyste konto. Od momentu pamiętnej samobójczej bramki Kanadyjczyk nie puścił gola przez ponad 300 minut. Wielka w tym jednak zasługa obrońców Agoosa i Dayaka. Najwięcej kłopotów sprawił Onstadowi strzał Andy Williamsa w 73. minucie, ale golkiper Quakes sparował uderzenie.

Dallas Burn - Kansas City Wizards 1:3 (0:2)

Bramka dla Burn : Kreis (53), dla Wizards: Quill (12), Brown (15), Klein (66). Widzów: 8300.

Piłkarze Burn juz po kwadransie gry przegrywali 0:2 i było praktycznie po meczu. Pierwszą piękną bramkę strzelił Eric Quill. Podaną przez Gomeza piłkę Quill przyjął na głowę, następnie na klatkę, a trzeci kontakt z piłką to potężny wolej prosto pod poprzeczkę bramki D.J. Countessa. Trzy minuty później Chris Brown z bliska podwyższył na 2:0 i "Czarownicy" kontrolowali grę.

Mecz nabrał rumieńców po pięknym kontaktowym golu Jasona Kreisa, jednak Burn mogą mówić o pechu. Oprócz piłkarzy Wizards, przeciwnikami graczy z Teksasu byli sędziowie. Najwięcej kontrowersji wzbudziła trzecia bramka zdobyta przez Chrisa Kleina. Pomocnik Wizards, przyjmując piłkę był na około dziesięciometrowym spalonym i sam się dziwił. że arbiter nie odgwizdał ofsajdu.

Chris Reiko, USA

ChrisReiko@hotmail.com

Wschód
                 M  Pt Z R  P Bramki
1. Columbus Crew 6  11  3  2  1  8-5
2. MetroStars    5  10  3  1  1  5-3
3. New England   5   7  2  1  2  6-6
4. Chicago       4   6  1  3  0  4-3
5. D.C. United   5   3  0  3  2  3-4
Zachód
                 M  Pt Z R  P Bramki
1. San Jose      5  11  3  2  0  6-2
2. Kansas City   5   8  2  2  1 11-9
3. Los Angeles   5   3  0  3  2  3-6
4. Dallas        4   2  0  2  2  3-6
5. Colorado      4   1  0  1  3  3-6
Dowiedz się więcej na temat: mecz | bramka | Los Angeles | bramki | metro | mls

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje