Polska prasa o meczu Groclinu

Piątkowa polska prasa, nie tylko sportowa, poświęciła sporo miejsca pierwszemu meczowi III rundy piłkarskiego Pucharu UEFA pomiędzy Groclinem a Girondins Bordeaux.

Znów okazało się, że zbyt mocno pompowany balon może bardzo szybko pęknąć. Ekipa z Grodziska okazała się słabsza od solidnej drużyny z Francji i przegrała 0:1.

Reklama

Wszystko wróciło więc do normy, czyli słabej formy naszych klubów w europejskich pucharach. Wydaje się to zauważać "Rzeczpospolita", opatrując swoją relację z Grodziska tytułem "Powrót do przeszłości".

"Mam wrażenie, że to, czego piłkarze Groclinu dokonali jesienią, było nieco ponad stan, a w połączeniu z zapałem i możliwościami prezesa Drzymały dało nam krótkotrwały przyjemny miraż wielkości" - pisze Stefan Szczepłek w felietonie "Słodki miraż".

"Cios" oraz "Rozpacz i złość" to tytuły z "Przeglądu Sportowego". Największy branżowy dziennik w naszym kraju zwraca uwagę na szumne zapowiedzi przedmeczowe i konfrontuje je z tym co działo się na murawie. "Po pół godzinie dobrej gry zaczęli gasnąć w oczach. Widać było, że chcą, że starają się, że walczą, ale jednak nie było widać efektu - komentuje na łamach "PS" Dariusz Tuzimek.

Słabe przygotowanie pod względem szybkościowym podkreśla natomiast katowicki "Sport", głoszący na pierwszej stronie - "Za mocne Bordeaux". "W II połowie grodziszczanie ruszali się jak muchy w smole i można było odnieść wrażenie, że to goście grają z przewagą jednego zawodnika" - możemy przeczytać w dzienniku.

"Bolesna lekcja francuskiego" - to tytułowy komentarz "Życia Warszawy" do czwartkowego spotkania. Według stołecznego dziennika, "słaba gra zakończyła się katastrofalnie. W doliczonym czasie Chamakh minął Mariusza Liberdę i strzelił celnie do pustej bramki. Publiczność zamilkła. Tak cicho na stadionie w Grodzisku dawno nie było."

Porażka Groclinu na własnym boisku to jednak dopiero połowa rywalizacji, na co zwraca uwagę "Gazeta Wyborcza" w tekście z Grodziska "Do przerwy 0:1". Jak możemy przeczytać na łamach "GW", "po przerwie okazało się, że Groclin jest nieprzygotowany, by narzucić rywalowi swój styl.

"Życie" zwraca natomiast podkreśla wagę sytuacji z 11. minuty, kiedy to arbiter z Austrii nie uznał gola zdobytego przez Tomasza Moskałę, dopatrując się spalonego. "Decyzja nie tyle wątpliwa, co po prostu absurdalna. O spalonym nie mogło być mowy" - czytamy w "Życiu".

Małe szanse w pojedynku rewanżowym daje Groclinowi "Super Express", który pisze: "Jeszcze przed meczem prezes Zbigniew Drzymała zamówił bilety na losowanie czwartej rundy Pucharu UEFA. Pewnie nie będzie po wczorajszym spotkaniu odwoływał rezerwacji, ale szansa na to, że przedstawiciel Groclinu pojedzie obserwować to wydarzenie, duża nie jest"

"Prowokacja nic nie dała" - to tytuł z "Faktu", który jest bardzo ostry w sądach. - Przeciętniacy z Bordeaux pokazali jak daleko jeszcze z Grodziska do Europy - pisze w komentarzu Cezary Kowalski, szef działu piłkarskiego dziennika.

Poznański "Głos Wielkopolski" skupia się na problemach Groclinu z atakiem, podkreślając, że po odejściu Niedzielana tej formacji trzeba dać trochę czasu. "Na pełne zrozumienie Rasiaka z Moskałą trzeba będzie poczekać do rozgrywek ligowych. A może już zaiskrzy podczas rewanżowego spotkania w Bordeaux?" - zastanawia się "Głos Wielkopolski".

Dowiedz się więcej na temat: "Bordeaux" | UEFA | Girondins Bordeaux | Bordeaux | Prasa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje