Puchar Polski: Wisła wygrała w Łodzi

Wisła Kraków wygrała w Łodzi z Widzewem 2:1 w pierwszym meczu półfinału Pucharu Polski.

W drugim meczu RKS Radomsko przegrało z Wisłą Płock 0:1.

Reklama

Krakowianie objęli prowadzenie w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Kalu Uche dośrodkował z prawego skrzydła w pole karne, a Tomasz Frankowski strzałem głową dał Wiśle prowadzenie. W drugiej połowie Łodzianie doprowadzili do wyrównania po bramce Cichonia. Krakowianie szybko odpowiedzieli golem Jopa i do końca nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa.

90. minut dzielnie bronili się piłkarze z Radomska w meczu z pierwszoligowcem z Płocka. W ostatnich sekundach spotkania zwycięstwo Wiśle zapewnił Ireneusz Jeleń.

Wyniki 1/2 finału Pucharu Polski:

Widzew Łódź - Wisła Kraków 1:2 (0:1).

Bramka: dla Widzewa - Adam Cichoń (75), dla Wisły Tomasz Frankowski (45), Mariusz Jop (77). Żółte kartki: Przemysław Boldt, Ireneusz Chrzanowski (Widzew), Kamil Kuzera (Wisła).

Sędziował Grzegorz Kasperkowicz (Poznań). Widzów 2500.

Widzew - Ludwikowski - Gostyński, Stasiak, Boldt, Chrzanowski - Seweryn, Urbaniak, Terlecki (67-Perez), Morawski (46-Monteiro) - Cichoń, Giuliano (65-Mrvaljević).

Wisła - Piekutowski - Kuzera, Głowacki, Jop, Paszulewicz - Uche, Strąk, Szymkowiak (75-Moskal), Piotr Brożek (82-Pater) - Frankowski, Kuźba (67-Dubicki).

Pierwsza cześć meczu to antyfutbol w wykonaniu obydwu drużyn. Pierwszą ciekawą akcję przeprowadził Widzew dopiero w 18. minucie, gdy po dośrodkowaniu Marcina Morawskiego niecelnie strzelał głową Ireneusz Chrzanowski. Trzy minuty później Morawski podał przed pole karne do Macieja Terleckiego, ale strzał pomocnika Widzewa był bardzo niecelny.

Wiślacy w 24. minucie mogli objąć prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Mirosław Szymkowiak, ale uderzenie głową Jacka Paszulewicza było niecelne.

Na kolejną akcję kibice musieli czekać do 37. minuty. Mariusz Gostyński dośrodkował przed bramkę Wisły, a gola mógł zdobyć Giuliano. Brazylijczyk nie potrafił jednak z bliska trafić do bramki.

Gdy pierwsza część meczu zbliżała się do końca, wiślacy oddali pierwszy celny strzał na bramkę Widzewa i objęli prowadzenie. Kalu Uche dośrodkował z prawej strony, a piłkę do bramki głową skierował Tomasz Frankowski. Nie bez winy był w tej sytuacji bramkarz łodzian Marcin Ludwikowski, który, gdyby spróbował, mógł tę piłkę wybić.

Po przerwie gra się nieco ożywiła. W 55 minucie Szymkowiak wypuścił "w uliczkę" Frankowskiego, ale uderzenie obronił Ludwikowski. Dziewięć minut później bramkarz Widzewa znów wygrał pojedynek sam na sam z Frankowskim.

Widzewiacy pierwszy celny strzał na bramkę Wisły oddali w 69 minucie. Adam Piekutowski bez problemów obronił jednak rzut wolny Brazylijczyka Darci Monteiro. Minutę później Wisła mogła podwyższyć prowadzenie, ale Ludwikowski w dobrym stylu obronił strzał głową Uche.

W 75 minucie Widzew wyrównał. Dobrą kontrę przeprowadził Monteiro, który podał na prawo do Adama Cichonia. Napastnik Widzewa strzelił po ziemi obok wybiegającego bramkarza i było 1:1.

Jeszcze kibice Widzewa nie przestali się cieszyć z bramki, a Wisła prowadziła 2:1. W 77 minucie nie pilnowany w polu karnym Mariusz Jop wykorzystał podanie Frankowskiego i zdobył gola.

Do końca meczu widzewiacy mieli jeszcze tylko jedną sytuację do zdobycia gola. W 89 minucie mocno pod poprzeczkę strzelił Paulo Perez, ale Piekutowski z trudem obronił.

Trener Wisły Henryk Kasperczak powiedział, że celem jego drużyny jest zdobycie zarówno mistrzostwa, jak i Pucharu Polski. - Nie był to może piękny mecz, ale dla nas liczy się zwycięstwo - powiedział Kasperczak.

Szkoleniowiec Widzewa Franciszek Smuda stwierdził, że dla jego drużyny, która walczy o utrzymanie w 1. lidze, najważniejszy jest sobotni mecz z Garbarnią Szczakowianką Jaworzno. - Ta rezerwowa drużyna dzisiaj się zgrywała. W rewanżu zagramy tym samym składem i na pewno będzie lepiej - dodał Smuda.

RKS Radomsko - Wisła Płock 0:1 (0:0).

Bramka: Ireneusz Jeleń (90). Żółte kartki: Marcin Wasilewski, Dariusz Romuzga (Wisła).

Sedziował Piotr Święs (Katowice). Widzów 1500.

RKS - Pilarz - Bednarczyk, Prokop, Klepczyński Tomasiak (74-Pluta), Leszczyński, Jóźwiak Dopierała, Lato - Folc (46-Kazimierowicz), Kowalczyk (85-Stalmach).

Wisła - Kapsa - Wasilewski, Jurkowski, Wojnecki - Jakubowski, Romuzga, Preiksaitis, Ekwueme, Nazaruk (46-Jeleń) - Geworgian (90-Maćkiewicz), Mikulenas (72-Vileniskis).

W pierwszej części spotkania więcej sytuacji do zdobycia goli mieli radomszczanie. W 9. minucie po podaniu Radosława Kowalczyka z prawej strony pola karnego strzelał Sebastian Tomasiak, ale piłka przeszła nad bramką. Trzy minuty później w zamieszaniu pod bramką Wisły próbował strzelać Marcin Folc, ale piłkę spod nóg napastnika z Radomska wyłuskał Paweł Kapsa.

Płocczanie dobrą okazję do zdobycia bramki mieli w 23 minucie. Sławomir Nazaruk dobrze podał do Emmanuela Ekwueme, ale piłka po strzale Nigeryjczyka trafiła w boczną siatkę.

Na kolejne ciekawe akcje radomszczańscy kibice musieli czekać aż do drugiej połowy. W 68 minucie do wybitej z pola karnego piłki dopadł Sebastian Tomasiak, ale strzelił obok słupka.

Im bliżej było do końcowego gwizdka, tym większą przewagę zdobywali wiślacy. W 84 minucie Rajmondas Vileniskis ograł Przemysława Plutę, a następnie dośrodkował przed bramkę. Tu stał Wahan Geworgian, który z 6 metrów trafił jednak w dobrze ustawionego Krzysztofa Pilarza.

Cztery minuty później aktywny Vileniskis podał do swojego rodaka Aidasa Preiksaitisa, który jednak z 13 metrów posłał piłkę nad poprzeczką.

W ostatniej minucie meczu płocczanie zdobyli zwycięskiego gola. Geworgian podał do Ireneusza Jelenia, ten znalazł się sam na sam z Pilarzem i posłał piłkę obok wybiegającego bramkarza do bramki.

Trener Wisły Dariusz Janowski, który wyjaśnił dziennikarzom, że Mirosław Jabłoński pełni w płockim klubie funkcję konsultanta, powiedział, że jest zadowolony przede wszystkim z wyniku. - Mimo mankamentów w grze udało nam się wygrać - dodał.

Szkoleniowiec RKS Andrzej Kretek powiedział, że to jego zespół powinien w tym meczu zwyciężyć. - Mieliśmy dwie sytuacje, które powinny zakończyć się zdobyciem goli. Przegraliśmy u siebie, ale uważam, że nie wszystko jest jeszcze stracone -powiedział Kretek.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama