R.Carlos i "Marca" kpią z UEFA

Tytuł "UEFAda" na okładce czwartkowego dziennika sportowego "Marca" mówi wszystko. Hiszpanie zakpili sobie w ten sposób z decyzji komisji dyscyplinarnej UEFA, która wszczęła śledztwo w sprawie zdarzenia pomiędzy Roberto Carlosem a Demichelisem podczas meczu 1/8 finału LM w Monachium.

Dzień po meczu w stolicy Bawarii głównym tytułem okładki dziennika "Marca" była "Kahn-tada". Słowo "Cantada" oznacza koszmarny błąd bramkarza. Teraz Hiszpanie do tego słowa porównali decyzje komisji dyscyplinarnej UEFA ws Roberto Carlosa. Brazylijczykowi, za uderzenie w twarz Martina Demichelisa, po tym jak Argentyńczyk brutalnym wślizgiem powalił obrońcę "Królewskich" na murawę, grozi wykluczenie nawet z kilku spotkań LM.

Reklama

- Strzeliłem gola i teraz chcą mnie ukarać. Nie zrobiłem nic złego i chcę grać na Santiago Bernabeu. Nikogo nie atakowałem, tylko broniłem się przed niebezpiecznym wślizgiem rywala - tłumaczył się Brazylijczyk na łamach dziennika "Marca".

Dowiedz się więcej na temat: Carlos | UEFA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje