Sędzia Ryszka pewny swego

- Byłem pewny, że sytuacja jest klarowna. Nie było podstaw do mojej interwencji i przerywania akcji - tak to widziałem z boiska - powiedział o sytuacji z 90. minuty sędzia Mirosław Ryszka, prowadzący rewanżowe spotkanie finału Pucharu Polski pomiędzy Zagłębiem Lubin a Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski.

Wtedy, przy stanie 1:0, w polu karnym gości starli się Petr Pokorny, obrońca Zagłębia, i Marcin Łukaszewski, defensor Groclinu. "Jedenastka" dla gospodarzy mogła przedłużyć ich szansę na wywalczenie krajowego pucharu.

Reklama

- Przy takich zawodach zawsze jest presja, zwłaszcza w ostatnich tygodniach niesprzyjających środowisku sędziowskiemu i polskiej piłce, ale ja jej nie uległem - dodał arbiter z Warszawy.

Inne spojrzenie na wydarzenia na murawie miał Maciej Iwański. "Wszyscy pójdziecie do więzienia! Tam, gdzie już siedzi kilku waszych kolegów" - cytuje wypowiedź pomocnika Zagłębia "Przegląd Sportowy".

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: sędzia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje