Smuda: Jak mogę nie pomóc?

Trener Franciszek Smuda potwierdził informację, ze dostał dziś propozycję pracy w Widzewie. - To prawda, otrzymałem propozycję pracy z Widzewa. Na razie się zastanawiam i rozmawiam z prezesem Pawelcem - powiedział Smuda.

Smuda podkreślił, że nie miał zamiaru podejmować pracy jeszcze w tym sezonie, ale dla Widzewa może zrobić wyjątek. - Miałem kilka ofert, ale wszystkim powiedziałem, że ewentualnie od nowego sezonu. Myślałem też o wyjeździe za granicę - stwierdził.

Reklama

- Tylko, że Widzew znalazł się w takiej sytuacji, że jak mogę mu nie pomóc? Przecież Widzew to jest wizytówka Łodzi i polskiego piłkarstwa w Europie. Ten klub nie może spaść - dodał. - Zresztą w wywiadzie dla was powiedziałem, że do Widzewa mogę wrócić nawet 10 razy, to teraz muszę dotrzymać słowa.

Zdaniem szkoleniowca sytuacja w jakiej jest Widzew jest trudna, ale nie beznadziejna. - Myślę, że nie będzie łatwo, ale jest jeszcze na tyle dużo czasu, że tragedii nie ma. Ja mógłbym pomóc, przy wsparciu kibiców i dziennikarzy i myślę, że by się udało - stwierdził. Smuda nie chciał ocenić potencjału, jaki by miał do dyspozycji: - To trudno powiedzieć, czy teraz jest silniejsza czy słabsza drużyna niż jesienią. Najpierw muszę, jak to się mówi, dotknąć ją ręką. Ale no oko wygląda słabiej. Poza tym, z tego co słyszałem, Andrzej Grajewski sporo tam namieszał - dodał.

Tomasz Andrzejewski

Dowiedz się więcej na temat: Widzew | Franciszek Smuda

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje