Sznaucner: Górnik nie sprzedał meczu!

Zwycięstwo z Górnikiem bardzo poprawiło nastroje drużynie z Katowic i wśród kibiców, ale radość z trzech punktów i dobrej lokaty zmąciły trochę późniejsze wydarzenia.

W klubie z Bukowej szerokim echem dobił się artykuł zamieszczony we wtorkowym wydaniu "Tempa", w którym prezes Górnika Zbigniew Koźmiński zarzuca nieuczciwość trenerowi Janowi Żurkowi który podobno przed tym spotkaniem kontaktował się z Grzegorzem Lekkim i Adamem Kompałą składając im ofertę przejścia do Katowic.

Reklama

Prasa bez większych wyjaśnień sprawę nagłośniła co bardzo zbulwersowało zawsze serdecznego dla gazet trenera Żurka, a także piłkarzy.

- Zapoznałem się z gazetowymi teoriami, że Górnik nam się "podłożył" w zamian za mecz sprzed kilku lat, gdy remisując z nami utrzymał się w ekstraklasie - mówi Mirosław Sznaucner. - Takie komentarze mnie osobiście bolą i umniejszają to czego udało nam się dokonać w Zabrzu. Obojętny kibic po przeczytaniu takiego artykułu wyrabia sobie opinię o sprzedanym meczu i nie robi to nam najlepszej reklamy. Uważam to za niesprawiedliwe, ale zdaję sobie sprawę, że takie komentarze się zdarzają i najlepiej się tym specjalnie nie przejmować. Obawiam się jednak, że nawet jak wygramy z Wisłą to pojawią się doniesienia, że i ten mecz kupiliśmy albo w jakiś inny sposób rozliczyliśmy się za przeszłość - kontynuuje reprezentant Polski.

"To nie jest wasz klub!"

Nie tylko dziennikarskie plotki i dochodzenia denerwują kibiców. Okazuje się bowiem, że to co na początku sezonu wydawało się śmieszne i zostało wręcz wyśmiane przez działaczy GKS teraz stało się faktem i to przez tych samych działaczy bronionym. Otóż tradycyjna wymiana proporczyków tym razem była wymianą bardzo... nietradycyjną.

Zabrzanie otrzymali od katowiczan proporzec z herbem sponsora. Herbem, który nie ma nic wspólnego z naszym klubem i nawet częściowo nie nawiązuje do naszej tradycji. Pomarańczowo-niebieski "proporzec" zawisł również przed Janem Żurkiem na konferencji prasowej. To kolejny przykład niedotrzymania ustaleń sprzed sezonu, przykład kompletnie ignorowany przez przedstawiciela wentylatorowej firmy w naszym klubie. - To nie jest wasz klub i nie macie tu nic do gadania - to jedyny argument jaki potrafił wysunąć przeciw interweniującym kibicom mającym dostęp do salki konferencyjnej przedstawiciel częstochowian.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje