Vladimir Weiss: Mamy dwie piłki meczowe

"Mamy dwie piłki meczowe, ale z historycznego awansu chcemy się cieszyć z własnymi kibicami" - przyznał trener reprezentacji Słowacji Vladimir Weiss przed decydującymi spotkaniami eliminacji mistrzostw świata.

Jego drużynie brakuje punktu, by po raz pierwszy w historii zakwalifikować się do wielkiej piłkarskiej imprezy.

Reklama

"Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak jesteśmy blisko pierwszego, historycznego awansu do mistrzostw świata. Mówiąc językiem tenisowym czy siatkarskim, mamy dwie piłki meczowe. Postaramy się wykorzystać pierwszą, w sobotę w Bratysławie, by cieszyć się z własnymi kibicami" - powiedział Weiss.

W najbliższym meczu rywalem Słowaków będzie Słowenia, która wciąż liczy się w walce o awans. Jeśli nie wygra w Bratysławie, to pozostanie jej rywalizacja o drugie miejsce, premiowane grą w barażach.

"Szanujemy rywali, ale nie ma mowy o strachu. Jestem pewny, że naszym dwunastym zawodnikiem będą kibice" - dodał Weiss.

24 000 biletów na sobotni mecz na Tehelnym Polu rozeszło się w ciągu ... czterech minut. "Nie możemy ich zawieść. Liczę, że atmosfera historycznego spotkania doda moim piłkarzom sił, a nie będzie paraliżować ich na boisku" - zaznaczył szkoleniowiec.

W Bratysławie trwają przygotowania do wielkiej fety z okazji awansu. Jednym z gości na stadionie będzie prezydent UEFA Michel Platini.

Sukces Słowaków będzie oznaczał prawdopodobnie niepowodzenie Czechów. Do 1993 roku oba narody tworzyło jedno państwo. Jako Czechosłowacja sięgnęły po tytuł mistrza Europy w 1976 roku i dwukrotnie dotarły do finału mundialu - w 1934 i 1962 roku.

Słowacy najbliżej awansu do wielkiej piłkarskiej imprezy byli przed czterema laty, kiedy w barażach rywalizacji o udział w MŚ-2006 ulegli Hiszpanom.

Z trzech ostatnich meczów o punkty ze Słowenią, Słowacja nie wygrała żadnego. "To nic nie znaczy. Teraz jesteśmy lepsi i udowodnimy to w sobotę" - powiedział obrońca Liverpoolu Martin Skrtel.

Gospodarze wystąpią w Bratysławie mocno osłabieni. Nie zagrają m.in. napastnicy Stanislav Sestak (strzelił dwie bramki Polsce) z VfL Bochum, który pauzuje za kartki oraz Filip Holosko z Besiktasu Stambuł, który w niedawnym meczu Ligi Mistrzów złamał nogę. Kontuzjowany jest również pomocnik FSV Mainz Miroslav Karhan.

Słowenia do tej pory tylko raz zagrała w mundialu - w 2002 roku Japonii i Korei Płd.

"Każdy udany mecz w tych eliminacjach zwiększał naszą pewność siebie. Wierzę w to, że jesteśmy na tyle silni, by wygrać dwa pozostałe spotkania, choć nie wiem, do czego to wystarczy. Nie wszystko zależy od nas. Słowacja? Dobry zespół, ale stać nas na zwycięstwo. To na nich ciążyć będzie presja, bo w szatni pewnie mrozić się będą szampany" - powiedział kapitan reprezentacji Słowenii Robert Koren.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: weiss | Vladimir Weiss

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje