LM piłkarzy ręcznych: PGE Vive Kielce - SG Flensburg Handewitt 25-25

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce zremisowali u siebie niemieckim SG Flensburg Handewitt 25-25 (10-10) w meczu 4. kolejki grupy B Ligi Mistrzów. Goście wyrównali celnym rzutem w ostatniej sekundzie spotkania.

"Porażka w Celje bardzo nas zabolała, bo nie była wkalkulowana. Zakładaliśmy, że zdobędziemy tam dwa punkty. Nie udało się, dlatego chcemy się zrehabilitować i wygrać z Flensburgiem" - mówił Karol Bielecki.

Mistrzowie Polski przystąpili do tego spotkania osłabieni brakiem Filipa Ivicia i Deana Bombaca.

Spotkanie od początku było bardzo zacięte, a zawodnicy twardo walczyli o każda piłkę. W ostatnich fragmentach pierwszej części kielczanie prowadzili już 10-7. Duża w tym zasługa świetnie broniącego Sławomira Szmala. Goście jednak zdołali doprowadzić do remisu 10-10 jeszcze przed przerwą.

W drugiej części znów fantastycznie w bramce spisywał się Szmal. Najważniejsze, że jego koledzy potrafili to wykorzystać. W 37. minucie Vive "odskoczyło" na trzy gole przewagi (15-12), a kilka minut później na sześć (19-13).

Reklama

Wydawało się, że podopieczni Tałanta Dujszenajewa kontrolują wydarzenia na boisku. Tym bardziej, że w bramce raz po raz wspaniale interweniował Szmal. Na niespełna siedem minut przed końcem goście odrobili część strat (20-23) i zrobiło się trochę nerwowo. Kielczanie myli się w ataku i to nie zemściło. Osiem sekund przed końcem było tylko 25-24 dla Vive i piłkę mieli rywale, którzy w ostatniej sekundzie doprowadzili do remisu.

Po czterech kolejkach mistrzowie Polski mają trzy punkty i zajmują 4. miejsce w tabeli. W następnym meczu - 15 października - Vive podejmie węgierski Veszprem.

Po meczu powiedzieli:

Maik Machulla (trener SG Flensburg Handewitt): "W pierwszej połowie graliśmy dobrze i powinniśmy prowadzić po 30 minutach. Zmarnowaliśmy jednak wiele stuprocentowych sytuacji do strzelenia bramek. Drużyna z Kielc grała bardzo agresywnie w obronie, dlatego musieliśmy zmienić swoje ustawienie w trakcie gry. Świetnie zagrał Sławomir Szmal, który obronił chyba z 11 sytuacji sam na sam z moimi zawodnikami. W drugiej części gry przewaga rywali zrobiła się bardzo duża, ale udało nam się wrócić do gry. W ostatniej akcji mieliśmy dużo szczęścia, dlatego jesteśmy zadowoleni z tego remisu".

Simon Jeppsson (rozgrywający SG Flensburg Handewitt): "To był dla nas bardzo trudny mecz. W pewnym momencie przegrywaliśmy sześcioma bramkami. Trudno jest wrócić do gry w takiej sytuacji, ale nam się to udało. Ostatniej akcji nie rozegraliśmy tak chcieliśmy, ale najważniejsze, że piłka wpadła do siatki. To była bardzo dziwna bramka".

Tałant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): "Szczęście dzisiaj było po stronie rywali. Oczywiście nie mogę być na 100 proc. zadowolony z wyniku, ale jestem bardzo zadowolony z gry swojego zespołu. Bardzo dobrze funkcjonowała nasza obrona. W końcówce zabrakło nam zimnej krwi. Nie wygraliśmy meczu, ale walczymy dalej".

Marko Mamić (rozgrywający PGE VIVE Kielce): "To był bardzo trudny mecz. Przez jego większą część bardzo dobrze funkcjonowała nasza defensywa. Prowadziliśmy już sześcioma bramkami, ale w końcówce zabrakło nam chyba trochę spokoju w akacjach ofensywnych".

PGE Vive Kielce - SG Flensburg Handewitt 25-25 (10-10)

PGE VIVE Kielce: Sławomir Szmal - Michał Jurecki 3, Bartłomiej Bis, Alex Dujshebaev 3, Mateusz Kus, Julen Aginagalde, Karol Bielecki 6, Mateusz Jachlewski 1, Manuel Strlek 1, Blaz Janc 4, Krzysztof Lijewski 3, Mariusz Jurkiewicz, Marko Mamić 1, Uros Zorman 1, Darko Djukić 2.

SG Flensburg Handewitt: Mattias Andersson, Rasmus Lind - Tobias Karlsson, Holger Glandorf 3, Thomas Mogensen 3, Lasse Svan, Hampus Wanne 3, Simon Jeppsson 3, Marius Steinhauser 4, Jacob Heinl 1, Anders Zachariassen 3, Henrik Toft Hansen 1, Rasmus Lauge Szmidt, Kentin Mahe 3, Magnus Rod 1.

Kary: VIVE - 4 min, Flensburg - 8 min.

Widzów: 4 000.

Sędziowali: Matija Gubica i Boris Milosević (Chorwacja).

RK

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama