LM piłkarzy ręcznych: Vive Targi - Chambery Savoie 36-32

Piłkarze ręczni Vive Targi Kielce pokonali w Hali Legionów Chambery Savoie 36-32 (18-17) w meczu dziewiątej, przedostatniej kolejki Ligi Mistrzów. Tym samym zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie C.

- To będzie mecz, w którym zwycięstwo da nam definitywne pierwsze miejsce w grupie - mówił przed spotkaniem trener kielczan Bogdan Wenta. To samo zdanie jak mantrę powtarzali przepytywani przez dziennikarzy szczypiorniści. Po drugiej stronie równie silna motywacja. Zwycięstwo dla Chambery oznaczałoby szanse na wyjście z fazy grupowej. Swój cel osiągnęli jednak gospodarze.

Reklama

Zanim tak się stało kielczanie, mimo że grali u siebie, mieli kłopoty. Po nie najlepszym początku meczu, gdy w 11. minucie  przegrywali 4-8, o czas poprosił Bogdan Wenta. Nie pomogło. Powtarzały się błędy, spadała skuteczność.

W 16. minucie spotkania zawodnicy Vive przegrywali już siedmioma bramkami (6-13). Błędy w obronie mistrzów Polski skutecznie wykorzystywał Damir Bicanic, który do tego momentu miał już sześć, niezwykle spektakularnych trafień.

Przełom w grze kielczan nastąpił w 17. minucie, kiedy w ciągu zaledwie kilkunastu sekund dwie bramki dla Vive zdobył Michał Jurecki. Tuż po drugim trafieniu zdecydowanym ruchem ręki wskazał na pozostałych zawodników, a z jego ust dało się wyczytać słowa "Damy radę!". Od tej chwili czterotysięczna publiczność w Hali Legionów oglądała zupełnie inny mecz. Kielczanie rozpoczęli odrabianie strat. W 29. minucie na tablicy, po bramce Mateusza Jachlewskiego, pojawił się remis (17-17). Ostatecznie na przerwę kielczanie schodzili z jednobramkową przewagą 18:17.

Początek drugiej połowy to już dominacja zespołu Vive Targów. Już w 35. minucie gospodarzom udało się odskoczyć na pięć trafień. W bramce doskonale spisywał się Venio Losert, który w całym meczu obronił dwa rzuty karne oraz serię trudnych piłek, m.in w 48. minucie, gdy po kontrze Chambery stanął sam na sam z niezwykle skutecznym w tym meczu ciemnoskórym Timothey'em Nguessanem przy wyniku 28-25 dla Vive.

Ostatecznie gospodarze zwyciężyli czterema bramkami 36:32. Mecz mógł się podobać, choć momentami było bardzo nerwowo. Zawodnicy kieleckiego zespołu spędzili na ławce kar łącznie 12 minut.

Po meczu jeszcze przez kilka minut zawodnicy gospodarzy świętowali na parkiecie pewne pierwsze miejsce w grupie. Osiągnięcia osobiście pogratulował im prezes klubu Bertus Servaas.

Za tydzień, w sobotę 23 lutego w Słowenii kielczanie rozegrają ostatni mecz fazy grupowej z drużyną Gorenje Velenje.

Po meczu powiedzieli:

Bogdan Wenta, trener Vive Targi Kielce: "Przez pierwsze minuty mieliśmy dużo strat i z tego padały bramki z kontry. Bardzo dobrze zagrał Damir Bicanic, który był zdecydowanie kluczową postacią w zespole gości. (...) W zeszłym tygodniu straciliśmy osiem bramek przewagi, w tym tygodniu to my dogoniliśmy przeciwnika. Do zwycięstwa przyczynił się bramkarz Venio Losert, który zagrał dobry mecz. Do Velenje jedziemy spokojnie, jako zwycięzcy grupy."

Mario Cavalli, trener Chambery Savoie: "Jesteśmy niemile zaskoczeni, to była nasza ostatnia szansa, żeby coś ugrać w Lidze Mistrzów. (...) Dobrze weszliśmy w mecz, ale później popełnialiśmy dużo błędów, przez co nie udało nam się doprowadzić korzystej przewagi do końca połowy, a później mecz potoczył się tak, jak się potoczył. Przez 5 - 10 minut daliśmy za dużo upominków Vive. Gospodarze skutecznie je wykorzystali."


Vive Targi Kielce - Chambery Savoie 36-32 (18-17)

Vive Targi: Sławomir Szmal, Venio Losert - Piotr Grabarczyk, Michał Jurecki 8, Grzegorz Tkaczyk 6, Thorir Olafsson 2, Karol Bielecki 1, Mateusz Jachlewski 8, Rastko Stojkovic 6, Krzysztof Lijewski 4, Zeljko Musa, Uros Zorman 1.

Chambery: Nebojsa Grahovac, Cyril Mumoulin - Karel Nocar 2, Marko Panic 1, Benjamin Gille, Guillaume Gille 1, Cederic Paty 9, Timothey Nguessan 8, Loic Laurent 1, Pierre Paturel 1, Gregoire Detrez 2, Damir Bicanic 7.

Kary: Vive - 12 min., Chambery: 6  min.

Sędziowie: Peter Herczeg, Peter Sudi (Węgry).

Widzów: 4000.


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje