Medal piłkarzy ręcznych będzie cudem, ale nie jest nierealny!

Meczem z Białorusią w sobotę o 20.15 polscy piłkarze ręczni rozpoczynają udział w mistrzostwach świata w Hiszpanii.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z tego wydarzenia

Reklama

Hiszpański mundial to pierwsza impreza dla "Biało-czerwonych" po trzęsieniu ziemi, jakie nastąpiło w minionym roku. Najpierw były wstrząsy wtórne: 8. miejsce na mistrzostwach świata w Szwecji w 2011 roku, potem 9. lokata na ubiegłorocznym Euro w Serbii. Do tego głównie przeciętna gra przeplatana jedynie występami godnymi jednej z najlepszych siódemek na świecie. Wreszcie erupcja, czyli kwietniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Londynie W hiszpańskim Alicante Polakom do awansu zabrakło kilka sekund, w czasie których wygrana z Serbią zamieniła się na remis. Jedynym wygranym tej sytuacji, jeśli można tak przewrotnie to określić, został Bogdan Wenta - po niepowodzeniu honorowo i po męsku zrezygnował z prowadzenia kadry.

Jego następcą został Niemiec Michael Biegler, człowiek znany tylko wyjątkowym znawcom niemieckiej piłki ręcznej. I to on poprowadzi Polaków na hiszpańskim turnieju.

Teoretycznie Biegler nie powinien osiągnąć dobrego wyniku. Po pierwsze nie wydaje się być takim fachowcem jak Wenta, bo nie może się pochwalić porównywalnymi osiągnięciami. Z przypuszczeniem graniczącym z pewnością można teraz stwierdzić, że nie ma takiej charyzmy, co "Wentyl". Nie będzie też pracował z całym złotym pokoleniem polskich piłkarzy ręcznych, raczej z ostatnimi dinozaurami tego pokolenia. Do tego doszły losowe ubytki kadrowe przed samym turniejem, co sprawia że Biegler nie dysponuje najsilniejszym składem na jaki stać polską piłkę ręczną. Kontuzje wyeliminowały Tomasza Rosińskiego, Piotra Grabarczyka czy Pawła Paczkowskiego, częściowo także Marcina Lijewskiego. Sam Biegler nie powołał Tomasza Tłuczyńskiego, jednego z ostatnich Polaków grających jeszcze w najsilniejszej lidze świata.

Dlatego w kadrze zagra aż czterech debiutantów na takiej imprezie: Marek Szpera, Michał Chodara, Michał Bartczak i Przemysław Krajewski. Oni do tej pory nawet europejskie puchary oglądali w telewizji (nie licząc skromnych występów Bartczaka i Chodary w barwach Vive i śladowych startów Krajewskiego i Szpery w Challenge Cup), a co dopiero mówić o graniu przeciwko największym w światowym handballu. Robert Orzechowski, Kamil Syprzak i Adam Wiśniewski mają na koncie ubiegłoroczny występ w Serbii. Michał Kubisztal, ale to niemal całe ich turniejowe doświadczenie.

Dlatego trudno wymagać cudów od ekipy w połowie nieopierzonej turniejowo, po traumatycznych przeżyciach z Alicante, porzuconych przez boskiego Bogdana, z nieznanym szerzej szkoleniowcem. Minimum to wyjście z grupy, bo do tego wystarczy pokonanie Korei Południowej i Arabii Saudyjskiej.

A czy cudem będzie medal mistrzostw świata? W pewnym sensie tak, ale... to nie jest cel nierealny!

Polska zagra w grupie C z Białorusią, Słowenią i Serbią oraz wspomnianymi Arabią i Koreą Południową. Kluczowe dla układu grupy będą mecze polsko-bałkańskiej trójki.

Słoweńcy są tak jak Polacy na etapie przebudowy. Został trzon zespołu, czyli genialny rozgrywający Uros Zorman z Vive Targów Kielce, dwaj doświadczeni skrzydłowi i dwaj jeszcze bardziej doświadczeni bramkarze. Ale za nim idzie młodzież, i to inaczej niż w Polsce - mniej z konieczności, a więcej dzięki talentowi i dynamicznemu rozwojowi. Serbowie mają swoje problemy, ale jest to ekipa dla której ubiegłoroczne wicemistrzostwo Europy u siebie w domu było wynikiem nieco na wyrost. Bez nieco. Z olimpiady wyrzucili nas raczej przypadkowo, a już w samym Londynie przegrali z kretesem.

Dlatego Polacy mają ogromną szansę pokonać jednych i drugich i wygrać grupę. A to pierwsze miejsce jest kluczowe dla dalszego układu turnieju, bo zmieniono system rozgrywek. Po grupach nie ma tak zwanej fazy głównej tylko play off. Zwycięzcy czterech grup grają z zespołami z miejsc czwartych, wicemistrzowie z ekipami z trzech miejsc. Turniejowa drabinka jest już ustalona. Zwycięzca "polskiej" grupy trafia na czwarty zespół grupy D, w której grają Hiszpania, Chorwacja, Węgry, Egipt, Algieria i Australia. I bardzo prawdopodobne, że w takiej kolejność skończą rozgrywki grupowe, czyli wygrany trafi albo na Egipt, albo na Algierię.

Zwycięzca w kolejnej fazie trafia najprawdopodobniej na kogoś z grona: Czarnogóra/Niemcy lub Islandia/Macedonia. Zespoły bardzo silne, ale do pokonania. A wygrany jest w półfinale! Wniosek: wygranie grupy otwiera drogę do najlepszej ósemki na świecie, a nawet do czwórki!

W przypadku, gdyby Polacy zajęli drugie miejsce już tak różowo nie jest, ale nie ma też dramatu. Zakładając najbardziej prawdopodobne wyniki, to wicemistrz naszej grupy trafia najpierw na Węgry, ale w ćwierćfinale już najprawdopodobniej na mistrzów Europy Duńczyków...

Dramat będzie wtedy, gdy z grupy wyjdziemy z trzeciego lub czwartego miejsca. Wtedy w 1/8 mundialu gramy z pierwszym lub drugim zespołem grupy D, czyli najpewniej Hiszpanią lub Chorwacją. Potem z ciągle galaktyczną Francją, ale wtedy to już nikt "Orłom Bieglera" straszny nie będzie...

Czy Polaków stać na wygranie grupy? Mają na to tak ogromną szansę, że żal byłoby ją zaprzepaścić. Mimo kłopotów ciągle dużo przemawia za biało-czerwonymi. Oprócz kłopotów rywali, także własna siła.

Trzon reprezentacji Polski to nadal czołowi zawodnicy na świecie. Bartłomiej Jaszka z Fuchse Berlin pół roku temu grał w Final Four Ligi Mistrzów. Krzysztof Lijewski i Michał Jurecki z Vive Targów Kielce to pierwsza trójka w Europie na swoich pozycjach. Kołowy Bartosz Jurecki podobnie. Jest Mariusz Jurkiewicz z jednego z najlepszych klubów na świecie - Atletico Madryt. Do tego, albo przede wszystkim - Sławomir Szmal. I nieźli zmiennicy: Michał Kubisztal dla Jaszki, Karol Bielecki dla Michała Jureckiego, Syprzak dla Bartosza Jureckiego.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym - Michał Jurecki w tym sezonie jest w takiej formie, w jakiej chyba jeszcze nie był. W Vive Targach Kielce ma często największy udział w zwycięstwach, i to nie w polskiej lidze, ale w Lidze Mistrzów. Potwierdził to w sparingach reprezentacji.

Jeśli ominą ich kontuzje, jeśli starczy sił, jeśli będzie im sprzyjać trochę szczęścia, powinno być nieźle.

Wszystkie mecze Polaków na mistrzostwach świata pokaże TVP 2, Ponad 30 innych można będzie zobaczyć na antenie TVP Sport.

Leszek Salva

Dowiedz się więcej na temat: Michael Biegler | reprezentacja szczypiornistów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje