Michał Jurecki: Przypominamy tę drużynę z 2007 roku

Szanse są podobne do tych z 2007 roku, gdy zdobyliśmy srebrny medal - ocenił w rozmowie z Michał Jurecki, rozgrywający reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych, która w pierwszym meczu mistrzostw świata zagra w sobotę w Saragossie z Białorusią.

- W reprezentacji jest dużo zawodników doświadczonych, ale i grupa młodych debiutantów. Wtedy, sześć lat temu, to ja byłem takim debiutantem, teraz awansowałem do roli tego bardziej doświadczonego. Ta mieszanka rutyny z młodością dała wówczas zaskakująco dobry efekt - powiedział 28-letni Michał Jurecki, uważany przez fachowców za jeden z filarów ekipy biało-czerwonych. 

Młodszy o pięć lat brat Bartosza - podstawowego obrotowego drużyny narodowej, który również wyjechał do Hiszpanii - uważa, że by myśleć o sukcesie, należy w pierwszej fazie mistrzostw zająć jedno z dwóch czołowych miejsc w grupie C.

- Na pewno musimy celować w dwa pierwsze miejsca, żeby potem móc grać z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. W grupie D jest Hiszpania, Chorwacja, czyli faworyci turnieju. Węgrzy już nie są drużyną tego samego kalibru, choć to też nie jest łatwy zespół. Na igrzyskach w Londynie zajęli przecież czwarte miejsce, a brąz przegrali dopiero właśnie z Chorwatami - powiedział.

Podobnie jak inni zawodnicy i eksperci za najtrudniejszych rywali w grupie C, rozgrywającej swoje mecze w Saragossie, uważa drużyny z Bałkanów.

- Głównymi kandydatami do wygrania naszej grupy są Serbia i Słowenia. Dwie drużyny, które co roku są na wielkich imprezach. W zeszłym Serbowie grali u siebie i zdobyli srebrny medal mistrzostw Europy. Pokonali nas i tam i w drodze na olimpiadę. Z kolei Słowenia to drużyna, która gra bardzo szybko, szybciej niż reprezentacja Polski. Są niżsi, ale szybsi - ocenił.

Michał Jurecki największe sukcesy w kadrze odnosił pod wodzą Bogdana Wenty. Podkreśla, że nowy selekcjoner Niemiec Michael Biegler wiele uwagi skupia na grze obronnej.

- Trener Biegler bardzo dużo czasu poświęcił na grę w obronie. Piłka ręczna to taki sport, w którym można wygrać dzięki dobrej obronie i grze z kontrataku. Przy dobrej defensywie w ofensywie też się łatwiej wtedy gra" - wyjaśnił.
 
Do nowego szkoleniowca zawodnicy podchodzą normalnie, bez żadnych uprzedzeń. Po zajęciach sporo czasu poświęcają na wzajemne poznanie się.
 
"Trener Biegler potrafi się zaśmiać jak każdy człowiek. Wymyśla nam różne spotkania pozasportowe, bo zależy mu, żeby ta grupa zawodników bardziej się zintegrowała. To były takie spotkania na zupełnym luzie. Czasami rozgrywaliśmy turniej bilarda, innym razem w piłkarzyki. To nawet nie chodzi o to, co robimy, tylko żebyśmy to robili razem" - podsumował Michał Jurecki.

Z Saragossy Cezary Osmycki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje