MŚ piłkarek ręcznych. Polska - Brazylia 29-27. "Biało-Czerwone" z Pucharem Prezydenta

Polskie piłkarki ręczne pokonały 29-27 w Lipsku Brazylię w finale Pucharu Prezydenta, dzięki czemu zajęły 17. miejsce na mistrzostwach świata.

Mecz ten był finałem Pucharu Prezydenta, a jednocześnie spotkaniem o 17. miejsce mistrzostw świata w Niemczech. Polki odniosły w nim ważne zwycięstwo z Brazylią 29-27, choć jeszcze na 12 minut przed końcem meczu prowadziły aż siedmioma bramkami.

Reklama

W półfinale Pucharu Prezydenta podopieczne Leszka Krowickiego dopiero po rzutach karnych pokonały Angolę 34-33 (24-24, 12-13, karne 10-9). Mistrzynie Afryki grały twardo, a nawet wręcz brutalnie. Dwie obrotowe "Biało-Czerwonych" Joanny Drabik i Szarawaga wylądowały w szpitalu z urazami twarzy. Dlatego też w trybie awaryjnym została ściągnięta do Niemiec Hanna Rycharska.

Brazylijki, mistrzynie świata z 2013 roku, stoczyły zacięty bój z innym afrykańskim zespołem Kamerunem. Wygrały 28-26 (14-15).

Zapis relacji na żywo:

Dobry początek spotkania w wykonaniu "Biało-Czerwonych". Jako pierwsza na listę strzelców w tym meczu wpisała się kapitan naszej kadry Karolina Kudłacz-Gloc. W kolejnych fragmentach oglądaliśmy popis Katarzyny Janiszewskiej. Skrzydłowa "Biało-Czerwonych" w kilka minut rzuciła cztery gole. W 12. minucie nasz zespół prowadził już 6-2.

Rywalki odrobiły część strat grając w... osłabieniu. Adrianna Płaczek  dobrze spisała się w bramce, ale rzut Kingi Grzyb przez całe boisko okazał się niecelny. Następnie Brazylijki od straty gola uratował słupek. Wyprowadziły szybką kontrę, którą skutecznie zakończyła Ana Belo (7-5).

Polki raziły nieskutecznością i omal się to nie zemściło. W 23. minucie Dayane da Rocha zdobyła ze skrzydła kontaktową bramkę. Chwilę później Brazylijki miały doskonałą okazję, żeby wyrównać na 11-11. Płaczek jednak obroniła rzut karny wykonywany przez Jessicę Ribeiro.

Ostatnie fragmenty pierwszej części należały do Polek. Po ładnej indywidualnej akcji Kudłacz-Gloc nasz zespół odbudował bezpieczną przewagę (14-11). Chwilę później kapitan "Biało-Czerwonych" wykorzystała rzut karny. Brazylijki odpłaciły się tym kilkanaście sekund przed przerwą. Jeszcze Aleksandra Zych rzucała z rzutu wolnego, ale została zablokowana. Polki schodziły do szatni z dwubramkowym prowadzeniem (15-13).

Tuż po przerwie z siódmego metra nie pomyliła się Kinga Achruk. Rzut karny miały też Brazylijki, ale ponownie świetnie w bramce spisała się Płaczek. Grając w osłabieniu (na ławce kar siedziała Janiszewska) Polki wyprowadziły szybki atak zakończony trafieniem Kudłacz-Gloc (19-15).

Po tym, jak przewagę do pięciu bramek (23-18) po kontrataku powiększyła Janiszewska, brazylijski trener poprosił o czas. To jednak nie przyniosło efektu, bo zaraz po przerwie polska skrzydłowa wywalczyła rzut karny, a ponadto nasze rywalki same pogorszyły swoją sytuację, grając w podwójnym osłabieniu. Kudłacz-Gloc nie pomyliła się z siedmiu metrów i było 24-18.

Chwilę później to "Biało-Czerwone" grały w podwójnym osłabieniu, lecz nawet to nie pomogło Brazylijkom, by zbliżyć się do remisu. Podopieczne Leszka Krowieckiego długo rozgrywały piłkę, a zawodniczki z Ameryki Południowej nie miały innego pomysłu, jak je powstrzymać, jak tylko faulami.

Paradoksalnie przewaga zaczęła topnieć, gdy siły na boisku się wyrównały. Polki straciły aż cztery bramki z rzędu i ze stanu 27-20 zrobiło się 27-24. Dodatkowo kolejna akcja Polek zakończyła się niepowodzeniem, a Rycharska dostała dwuminutową karę. Na nasze szczęście w piątkę grały też Brazylijki, a ich trener ukarany został czerwoną kartką.

Niemoc Polek przełamała Roszak, ale po chwili Płaczek nie dała rady powstrzymać Costy, która wykorzystała rzut karny (28-26). Ta sama zawodniczka mogła zmniejszyć stratę do jednej bramki, lecz trafiła tylko w poprzeczkę.

Minutę przed końcem skutecznie ze skrzydła rzuciła Da Rocha i przewaga Polek stopniała zaledwie do jednej bramki. O czas w tej sytuacji poprosił trener Krowiecki.

Odpowiedzialność za ostatnią akcję wzięła na siebie Kinga Achruk i indywidualną akcją przedarła się przez obronę Brazylijek, kończąc ją celnym rzutem - 29-27.

Zawodniczką meczu została Karolina Kudłacz-Gloc. Kapitanka odebrała z rąk prezydenta światowej federacji piłki ręcznej okazały puchar.

Polska - Brazylia 29-27 (15-13)


Powiedzieli po meczu:

Leszek Krowicki (trener reprezentacji Polski): "Mecz z Brazylią, byłym mistrzem świata, nie był łatwy. Szczególnie w końcówce. Myślę, że sędziowie stracili kontrolę nad tym, co się dzieje. Było dużo kar. Cieszę się, że udało się wygrać z tak dobrym zespołem. Hania Rycharska spełniła bardzo dobrze swoje zadanie. Swoją szansę na wyjście z grupy straciliśmy w meczu z Czechami. Na pewno będziemy do niego często wracali".

Hanna Rycharska (obrotowa reprezentacji Polski): "Ważne, że mogłam pomóc drużynie. Znam dobrze zagrywki naszej reprezentacji. Dziewczyny zawsze mi pomogą. Kinia (Kinga Achruk - PAP) kieruje grą i podpowiada, gdzie mam się ustawić. Brazylia to silny, szybki zespół. Wcześniej z nimi grałyśmy i była okazja poznać ich styl gry".

RK, WG

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja szczypiornistek | Leszek Krowicki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje