MŚ piłkarzy ręcznych: Polska - Białoruś 24:22

Polska pokonała w Saragossie Białoruś 24:22 (14:9) w swoim inauguracyjnym występie w mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych. W zakończonych wcześniej meczach grupy C Serbia wygrała z Koreą Południową 31:22, a Słowenia z Arabią Saudyjską - 32:22.

Polacy wyszli na boisko w takim składzie, jakiego można się było spodziewać. W bramce Szmal, w polu bracia Jureccy, Lijewski, Jaszka, Wiśniewski i Orzechowski. Do obrony wchodził Jurkiewicz. Ten skład zagwarantował znakomitą grę i dobry wynik w pierwszej połowie. Szczególne słowa uznania należą się Polakom za grę w obronie. Zwinna, agresywna, aktywna, nie pozwalała Białorusinom na wiele. Najlepszy zawodnik rywala, Siarhei Rutenka robił co mógł, ale wychodził do niego Michał Jurecki. Ich starcia przypominały zderzenia dwóch parowozów, ale to Polak osiągał w ten sposób cel. Przy takiej obronie swoje "dokładał" Sławomir Szmal - w pierwszej połowie siedem odbitych piłek.

Reklama

Mniej zachwytów trzeba poświęcić na grę w ataku - tu zdarzały się pomyłki. Gubili piłkę Michał Jurecki i Bartłomiej Jaszka, ale nie miały one żadnego wpływu na przebieg spotkania. Dość powiedzieć, że białoruski bramkarz z polskim paszportem Kazimierz Kotliński zszedł po dwunastu (!) przepuszczonych rzutach z rzędu. Pierwszy raz bramkarz rywali zderzył się z piłką po kwadransie, a drugi i ostatni raz przed przerwą w 26. minucie!

W ataku klasą dla siebie był Krzysztof Lijewski. Cztery gole i cztery asysty plus zarobiony rzut karny, oznacza udzial przy 9 z 14 goli Polaków przed przerwą!

Przy takiej grze wynik od początku układał się znakomicie. 4:1 po siedmiu minutach, 10:5 po 17-stu i tak do końca pierwszej połowy. Do szatni Polacy schodzili z wynikiem 14:9, a te zaledwie 9 straconych goli, to rezultat więcej niż bardzo dobry.

Po przerwie "Biało-czerwoni" zmienili w swojej grze tyle, że przyłożyli się bardziej do ataku. Wygrali pierwsze pięć minut 4:1 i prowadzili już 18:10, a to oznaczało, że losy meczu zostały przesądzone. Nasi zawodnicy pozwalali sobie nawet na fajerwerki, jak rzucanie pięknych choć ryzykownych bramek po wrzutkach. Lijewski drugą połowę rozpoczął od trzech asyst w czterech pierwszych akcjach, bo tą czwarąa sam wykończył. Potem jeszcze sam zabrał piłkę w obronie i skończył kontrę.

Gdy do końca został kwadrans nastąpiło jednak rozluźnienie, Białorusini zdobyli cztery gole z rzędu i z ośmiu bramek przewagi zrobiły się raptem cztery (21:17), Kilka razy naszych zatrzymał w końcu bramkarz Witalij Czerepienko. W 52. minucie przy wyniku 22:18 Michael Biegler poprosił o czas, bo chaos na boisku zaczynał być tyleż irytujący, co niebezpieczny. W 53. minucie przewaga Polaków zmalała do trzech goli - 22:19, ale akcje Michała Jureckiego i Roberta Orzechowskiego pozwoliły utrzymać w miarę bezpieczny dystans.

Polska wygrała z Białorusią 24:22 grając bardzo dobrze przez 45 minut i odpuszczając zupełnie ostatni kwadrans. Wygrała też, bo Białorusini za późno się obudzili, przez trzy kwadranse nie zmuszając Polaków do żadnych sytuacji stresowych.

W niedzielę w polskiej grupie dzień przerwy. W poniedziałek o 20.15 gramy z Arabią Saudyjską.

Leszek Salva, Saragossa

Polska - Białoruś 24:22 (14:9)


Polska: Marcin Wichary, Sławomir Szmal - Bartłomiej Jaszka 3, Krzysztof Lijewski 7, Karol Bielecki 1, Adam Wiśniewski 3, Bartosz Jurecki 3, Michał Jurecki 3, Mariusz Jurkiewicz, Kamil Syprzak, Przemysław Krajewski, Michał Kubisztal 3, Robert Orzechowski 1.

Białoruś: Witali Czarapienka, Kazimir Kotliński - Iwan Brouka, Witali Każaneuski, Maksim Babiczew 2, Dzmitry Kamyszyk 1, Barys Puchouski 2, Kirył Kniazeu 1, Siarhej Rutenka 9, Dzianis Rutenka, Dzmitry Nikolenkau, Siarhej Szylowicz 3, Mihaił Niażura, Wiaczeslau Szumak 2, Maksim Baranau 2, Aliaksandr Citou.

Kary: Polska - 4 min., Białoruś - 8 min.

Sędziowie: Bogdan Stark, Romeo Stefan (obaj Rumunia).

MŚ: Polska wygrała z Białorusią. Dyskutuj o meczu na forum

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje