Wolski: Rzucę się z pięściami na każdego, kto to zrobi!

- Nic mnie nie obchodzi panujący w Polsce zakaz rzucania rękawic na lód! Zawsze rzucę się z pięściami na każdego, kto zaatakuje bramkarza naszej drużyny - powiedział nam napastnik Ciarko KH Sanok i Washington Capitals Wojtek Wolski.

Wojtek Wolski, w końcówce meczu Ciarko KH Sanok z Comarch/Cracovią rozgrzał krakowską publiczność do czerwoności. Zapaśniczym rzutem przez biodro rzucił na lód napastnika Cracovii Patrika Valczaka, który chwilę wcześniej zaatakował bramkarza sanoczan Przemysława Odrobnego. Odrobny obronił strzał, zamroził krążek, który chciał mu wyłuskać Valczak i wówczas doszło do incydentu.

Reklama

Gdyby nie interwencja sędziów, doszłoby do potężnej bijatyki na lodzie. Valczak z Wolskim rzucali się na siebie niczym koguty, Wojtek zrzucił nawet rękawice wyzywając rywala do walki na gołe pięści. Takie zachowanie jest niedopuszczalne na lodowiskach PLH. Sędzia Sebastian Kryś nałożył na Wolskiego dziesięciominutową karę odsyłając go do szatni.

Wolski w rozmowie z nami podkreślił, że niczego nie żałuje, a w takich sytuacjach zawsze będzie bronił bramkarza. Do sędziego miał pretensje za inne sytuacje.

- Sędzia był bardzo słaby. Nas odsyłał do boksu kar za byle co, a fauli drugiej strony jakoś nie widział. Są dwa wyjścia - albo był z Krakowa, albo za wszelką cenę chciał doprowadzić do wyrównania, ale mu się nie udało i zasłużenie wygraliśmy - podkreślał Wolski.

Przyjazd Wolskiego ściągnął na krakowskie lodowisko tłumy - sezonowy rekord frekwencji, ponad dwa tysiące widzów. Szkoda, że hokeista lodem z NHL długo nie zagrzeje miejsca na polskich lodowiskach. Lokaut w NHL trwać będzie co najmniej do 14 grudnia.

- Lokaut w NHL trwa i ja nic na to nie poradzę. Wiem jedno - wracam na święta do domu, do Toronto. Jak zawsze, zamierzam je spędzić z rodziną. Co będzie dalej, zobaczymy. Nie wiem, czy jeszcze wrócę do Polski - powiedział nam Wojtek.

Autor: Michał Białoński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje