• 1 .Manchester City (62 pkt.)
  • 2 .Manchester United (50 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (47 pkt.)
  • 4 .Chelsea Londyn (47 pkt.)
  • 5 .Tottenham Londyn (44 pkt.)
  • 6 .Arsenal Londyn (39 pkt.)
  • 7 .Burnley FC (34 pkt.)
  • 8 .Leicester City (31 pkt.)

Puchar Anglii: Chelsea, Tottenham i Manchester City z awansem

Drużyny z Londynu ze zmiennym szczęściem radziły sobie w IV rundzie Pucharu Anglii. Chelsea bez większych problemów pokonała Brentford, a Crystal Palace uległo Manchesterowi City. Największą sensacją były męki Tottenhamu Hotspur. Po szalonym meczu, niewiele zabrakło, aby „Koguty” wyeliminowała czwartoligowa drużyna Wycombe Wanderers.

Puchar Anglii - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

Chelsea była zdecydowanym faworytem starcia z 16. drużyną angielskiej Championship i od początku zdominowała gości. Nie minął kwadrans, a "The Blues" prowadzili już 1-0. Do piłki ustawionej na 20. metrze podszedł Willian i uderzył mocno, tuż przy słupku, nie dając Danielowi Bentleyowi żadnych szans.

Siedem minut później było już 2-0. Michy Batshuayi zagrał do Rubena Loftusa-Cheeka, ten jednak nie przejął piłki, do której dopadł Pedro i płaskim strzałem zmusił Bentleya do kapitulacji.

W przeciągu dwóch minut Chelsea mogła jeszcze podwyższyć. W zamieszaniu w polu karnym po strzale Batshuayi’ego piłka zatrzymała się na linii. Po chwili bombę w kierunku bramki Bentleya posłał Loftus-Cheek, ale golkiper gości popisał się świetnym refleksem i sparował futbolówkę na korner.

Już na początku drugiej połowie gola kontaktowego mógł strzelić Lasse Vibe, jednak zagubił się w dryblingu w polu karnym Asmira Begovicia. Brentford miało również szansę za sprawą Nico Yeannarisa, który przegrał pojedynek sam na sam ze Słoweńcem. Chelsea nie pozostawała dłużna. Kilka minut wcześniej Willian podał do Loftus-Cheeka, a ten obił poprzeczkę. 

Dzieła zniszczenia dopełniło trafienie Bronislava Ivanovicia. Serb dostał podanie od Pedro na 12. metr i pewnym strzałem pokonał Bentleya. Kolejne akcje Chelsea pokazywały jak mocna jest drużyna Antonio Conte. Faulowany w polu karnym był Ivanović, a pewnym egzekutorem został Batshuayi.

W starciu dwóch drużyn z Premier League Crystal Palace zremisowało z Manchesterem City. Od początku przeważali podpieczni Pepa Guardioli. W 20. minucie blisko pokonania Wayne’a Henneseya był Leroy Sane, jednak piłka minimalnie minęła słupek.

Tuż przed końcem pierwszej połowy na prowadzenie wyszła drużyna Manchesteru City. Raheem Sterling rozegrał piłkę z nowym nabytkiem "Obywateli" Gabrielem Jesusem i Brytyjczyk otworzył wynik spotkania. Po chwili prowadzenie mógł podwyższyć Brazylijczyk, któremu w ramach rewanżu podawał Sterling, jednak tym razem świetną interwencją popisał się Hennessey.

Bardzo aktywny w spotkaniu był Sterling. Po przerwie miał kolejną okazję, jednak uderzył obok słupka. W 70. minucie prowadzenie podwyższył Leroy Sane, który wykorzystał świetne podanie bardzo aktywnego Davida Silvy. W doliczonym czasie gry wynik na 3:0 dla City ustalił Yaya Toure, który pięknym strzałem z 25. metrów zmieścił futbolówkę w górnym rogu bramki Hennesseya. 

Największa niespodzianka mogła wydarzyć się na White Hart Lane.  Wycombe w starciu z Tottenhamem Hotspur mogło już w pierwszej minucie wyjść na prowadzenie za sprawą Paula Heyesa, który uderzył minimalnie nad poprzeczką.

Co Heyes’owi nie udało się w 1. minucie, dokonał w 23. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, zbyt krótko futbolówkę wybijał Josh Onomah, a kapitan Wycombe pięknym wolejem pokonał Michela Vorma.

Londyńczycy zamiast odrabiać straty zagwarantowali swoim fanom dodatkowe emocje. Cameron Carter-Vickers faulował w szesnastce Sama Wooda, a pewnym egzekutorem "jedenastki" został Heyes. Chwilę później szósta drużyna League Two pomogła prowadzić 3-0, jednak Adebayo Akinfenwa nie sięgnął piłki.

Wydawało się, że "Koguty" stoją na straconej pozycji, ale udało im się doprowadzić do remisu. Najpierw nadzieję dał Heung-Min Son, który z ostrego kąta pokonał Jamala Blackmana, a po czterech minutach w polu karnym Vincenta Janssena faulował Aaron Pierre i sam poszkodowany okazał się pewnym egzekutorem.

Wydawało się, że mecz zakończy się remisem, w 84. minucie piękną kontrę Wycombe wykończył Garry Thompson, jednak nie trwała długo radość gości. Dwie minuty później złe wybicie Blackmana przejął Delle Alli, minął trzech obrońców Wycombe i pokonał golkipera pięknym strzałem. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry awans Tottenhamu przypieczętował Heung-Min Son, który miał wiele szczęścia, bo piłka po jego strzale odbiła się od obrońcy gości i zaskoczyła Blackmana. 

Dowiedz się więcej na temat: Chelsea Londyn | Crystal Palace | Manchester | Tottenham Hotspur

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje