• 1 .FC Barcelona (54 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (43 pkt.)
  • 3 .Valencia CF (40 pkt.)
  • 4 .Real Madryt (35 pkt.)
  • 5 .Villarreal CF (34 pkt.)
  • 6 .Sevilla FC (32 pkt.)
  • 7 .Celta Vigo (28 pkt.)
  • 8 .SD Eibar (28 pkt.)

Real Madryt - FC Barcelona. Unai Emery zaskakująco o El Clasico

Trener PSG zaczyna wojnę podjazdową przed hitem 1/8 finału Ligi Mistrzów z Realem Madryt z wysokiego "C". Unai Emery będzie jednym z obecnych na trybunach Santiago Bernabeu, podczas gdy "Królewscy" zmierzą się w arcyhicie LaLigi z Barceloną.

Zobacz szczegóły z Primera Division!

Reklama

Bask przy okazji tego spotkania podzielił się niezbyt popularną i zaskakującą teorią, że to gospodarze będą w sobotę faworytami. 

Wiele argumentów przemawia jednak za tym, że przed kolejną odsłoną El Clasico to gracze Ernesto Valverde zdają się drużyną na papierze lepszą. Najbardziej wskazuje na to oczywiście dorobek punktowy w LaLidze, w którym "Blaugrana" stołeczną drużynę wyprzeda aż o jedenaście punktów. Dodatkowo bardziej korzystnie prezentuje się, jeżeli weźmiemy pod uwagę statystyki meczowe: zdobywa bowiem więcej bramek, mniej traci, jest skuteczniejsza, częściej prowadzi grę i robi to szybciej oraz efektywniej. Mimo to, Emery, który przed następną częścią wieloletniej rywalizacji dwóch najmocniejszych klubów na Półwyspie Iberyjskim miał okazję udzielić wywiadu "Marce", przewidywał, że to Realowi powinno się wróżyć prestiżowe zwycięstwo. I używał do tego jednego, choć bardzo konkretnego argumentu: przewagi własnego boiska.

- Zawodnicy z Madrytu tracą do Barcelony wiele punktów w ligowej tabeli, ale to oni będą w sobotę faworytami. Zagrają bowiem u siebie. A ta przewaga jest w El Clasico niezwykle istotna - tłumaczył. - Dodatkowo należy pamiętać, że "Królewscy" grają tak naprawdę o życie w rozgrywkach ligowych i dlatego będą dodatkowo zmotywowani. Trzech punktów potrzebują jak tlenu - oceniał.

Emery nie ma też zamiaru wyciągać wniosków z tego, że najbliżsi rywale jego zespołu rozpoczęli ten sezon na zwolnionych obrotach i grają trochę poniżej oczekiwań. W jego opinii, gdy przyjdzie kluczowy moment rozgrywek, to Cristiano Ronaldo i spółka znów będą być może najgroźniejsi w Europie. - Ich słaby start w LaLidze może oznaczać coś na drugą część sezonu. To, że w najważniejszych meczach będą bardzo mocni. Real to naprawdę świetna drużyna. Wygrał dwie poprzednie Ligi Mistrzów, a w tym roku dorzucił do tego dominację na krajowym podwórku. Bardzo się cieszę, że będę mógł ich piłkarzy obserwować i analizować z pozycji trybun w sobotę. To na pewno da mi nową perspektywę - wyznał były szkoleniowiec Sevilli.


Dowiedz się więcej na temat: Unai Emery

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama