Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Piłkarze nie rozpieszczali kibiców w 24. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Większość spotkań, z małymi wyjątkami, stała na słabym poziomie. Zapraszamy na tradycyjne podsumowanie ostatniej serii spotkań.

Asy

Maciej Małkowski (KGHM Zagłębie Lubin)

Reklama

"Miedziowi" rozbili obrońcę mistrzowskiego tytułu 4-0, a bohaterem spotkania był bez wątpienia Maciej Małkowski, który strzelił dwa gole. Grzegorz Mielcarski w programie "Liga+ Extra" powiedział, że chciałby oglądać Małkowskiego grającego z takim zaangażowaniem w każdym meczu. W pełni zgadzamy się z tą opinią.

Ireneusz Jeleń (Górnik Zabrze)

W Wielkich Derbach Śląska Ireneusz Jeleń przypominał zawodnika z najlepszych lat swojej kariery.  Wszędzie było go pełno - to z lewej, to z prawej strony. Bardzo aktywny od początku meczu, a swoją dobra grę udokumentował golem strzelonym po ładnej indywidualnej akcji. Oby więcej takich występów, a ci co już wysyłali go na piłkarską emeryturę będą musieli zmienić zdanie.

Bartosz Kopacz (Górnik Zabrze)

Młody obrońca Górnika po raz pierwszy w karierze trafił do siatki w najwyższej klasie rozgrywkowej i to od razu w Wielkich Derbach Śląska. Kopacz zanotował solidny występ, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy "Niebiescy" przycisnęli. As dla 21-letniego piłkarza na zachętę, żeby rozwijał swój talent.

Patryk Małecki (Wisła Kraków)

"Biała Gwiazda" przerwała serię sześciu meczów z rzędu bez zwycięstwa. W dużym stopniu przyczynił się do tego Małecki. Fakt, "pomógł" mu w tym obrońca Widzewa Łódź Dino Gavrić, który wręcz wyłożył piłkę piłkarzowi Wisły. "Mały" wykorzystał prezent i zimną krwią trafił do siatki, a jego gol przesądził o wygranej.

Hernani (Pogoń Szczecin)

"Portowcy" są niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Każdy punkt jest dla beniaminka na wagę złota, a w rundzie wiosennej ich zdobywanie przychodzi z dużym trudem. Wreszcie jednak i dla nich zaświeciło słońce. Szybko stracony gol w pojedynku z Koroną nie załamał piłkarzy Pogoni. Odrobili straty z nawiązką i za to należą im się słowa pochwały. Pierwszoplanową postacią był Hernani, który swojej byłej drużynie strzelił dwa gole, a obecnej pozwolił na złapanie oddechu w ciężkim boju o utrzymanie.

Kamil Wacławczyk (PGE GKS Bełchatów)

Piłkarze z Bełchatowa jeszcze nie składają broni. Piękny gol Kamila Wacławczyka z rzutu wolnego dał im cenne wyjazdowe zwycięstwo z Polonią Warszawa i przedłużenie szans na uratowanie przed degradacją. Najgroźniejsi rywale jednak też wygrali i dlatego sytuacja bełchatowian nadal jest dramatyczna.

Damian Chmiel (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

"Dla nas każde spotkanie to heroiczna walka o przeżycie" - mówił trener Podbeskidzia Bielsko-Biała Czesław Michniewicz. "Górale" imponują w rundzie wiosennej ambicją i zostają za to nagrodzeni. Tak też było w Gdańsku. Tym razem na listę strzelców nie wpisał się Robert Demjan, ale godnie zastąpił go Damian Chmiel. Cegiełkę dołożył jeszcze Tomasz Górkiewicz i trzy punkty zasiliły konto Podbeskidzia.

Gergo Lovrencsics (Lech Poznań)

Za pięknego gola, który przybliżył "Kolejorza" do lidera, a co za tym idzie - do mistrzostwa Polski. Węgier jest ostatnio w wielkiej formie!

Cieniasy

Osman Chavez (Wisła Kraków)

Chavez, który ostatnio prezentował solidny poziom, w meczu z Widzewem Łódź nie popisał się. W 54. minucie obrońca rodem z Hondurasu popełnił prosty błąd w przyjęciu piłki, a ratując sytuację "wyciął" równo z trawą Marcina Kaczmarka. Efekt - czerwona kartka. Teraz Chaveza czeka przymusowy odpoczynek, a trenera Tomasza Kulawika ból głowy, jak zestawić linię obrony.

Dino Gavrić (Widzew Łódź)

Chorwacki obrońca chyba oglądał mecz Borussii Dortmund z Realem Madryt w Lidze Mistrzów i postanowił wziąć przykład z Matsa Hummelsa. Gavrić, podobnie jak Hummels, fatalnie zachował się blisko własnego pola karnego. 24-letni zawodnik podał do Patryka Małeckiego, który takich okazji nie zwykł marnować. Błąd okazał się bardzo kosztowny, bo Widzew przegrał 0-1. Na przyszłość proponujemy znaleźć inny wzorzec do naśladowania.

Marian Kelemen (Śląsk Wrocław)

Tak na dobrą sprawę do Cieniasów powinien trafić cały zespół Śląska za to co pokazał w Lubinie. Klęska 0-4 nie przystoi wciąż aktualnemu mistrzowi Polski, który w składzie ma kilku wartościowych zawodników. Postanowiliśmy jednak "uhonorować" Kelemena. Ktoś powie, że gdyby nie on, to wrocławianie wracaliby do domu z większym bagażem goli. To prawda, tylko że trzecia bramka obciąża konto słowackiego golkipera. Kelemenowi w drugim meczu z rzędu przytrafił się klops i za to, że nie wyciągnął wniosków znów trafił do Cieniasów.

Michał Buchalik (Lechia Gdańsk)

"Rozdawaliśmy prezenty jak Święty Mikołaj" - złościł się trener Lechii Gdańsk Bogusław Kaczmarek  po przegranym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała (1-2). Z uwagi na kontuzję nie mógł zagrać Bartosz Koniecki. Szansę dostał Michał Buchalik i jej nie wykorzystał. Zawalił drugiego gola, kiedy to źle odbił piłkę po strzale Marko Czetkovicia i Damian Chmiel z łatwością trafił do siatki.

Alexis Norambuena (Jagiellonia Białystok)

Największy pechowiec meczu w Białymstoku. Jagiellonia, zwłaszcza w drugiej części spotkania, była lepszym zespołem w starciu z Lechem Poznań, ale to "Kolejorz" sięgnął po komplet punktów. Wszystko przez błąd Norambueny. Zawodnik "Jagi" poślizgnął się na murawie, piłkę przejął Gergo Lovrencsics, popędził z nią na bramkę Jakuba Słowika i mocnym strzałem pokonał miejscowego golkipera.

Luis Henriquez (Lech Poznań)

Za scysję z trenerem gości Tomaszem Hajtą. Trzeba trzymać nerwy na wodzy i przynajmniej szanować trenera przeciwników.

Tomasz Hajto (Jagiellonia Białystok)

Za pyskówkę z Luisem Henriquezem, a później odepchnięcie próbującego go uspokoić Hiszpana Daniego Quintanę. Odkąd Hajto wskoczył w trenerskie buty, trzymał fason i pokazywał klasę. Tym razem dał się ponieść emocjom.

Autor: Robert Kopeć

Współpraca: MiBi, DJ

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy


Najlepsze tematy