Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Mnóstwo goli, emocje do ostatnich sekund - tym uraczyli nas piłkarze T-Mobile Ekstraklasy. Takich meczów, jak te w 26. kolejce, chcielibyśmy oglądać jak najwięcej. Kto zasłużył na Asa, a kto na Cieniasa? Zapraszamy na tradycyjne podsumowanie ostatniej serii spotkań.

Asy

Bartosz Ślusarski (Lech Poznań)
Mecz z Widzewem Łódź rozpoczął na ławce rezerwowych. Trener "Kolejorza" Mariusz Rumak potrzebował 45 minut, żeby przekonać się o tym, że był to błąd. Ślusarski zastąpił od początku drugiej połowy bezbarwnego Łukasza Teodorczyka i rozruszał poczynania ofensywne Lecha. Na efekty nie trzeba było długo czekać. "Kolejorz" rozbił Widzew 4-0, a Ślusarski po raz 11. w sezonie wpisał się na listę strzelców. W ciemno można stawiać, że to on zagra w podstawowym składzie w meczu sezonu z Legią.

Reklama

Gergoe Lovrencsics (Lech Poznań)
Kolejny udany występ Lovrencsicsa. Bardzo aktywny od początku spotkania. W pierwszej połowie jego dobra dyspozycja nie przyniosła efektu i kibice Lecha mogli drżeć o wynik, ale w drugiej Węgier był już nie do zatrzymania. Lovrencsics ukoronował znakomitą formę golem w doliczonym czasie gry na co w pełni zasłużył.

Daniel Łukasik (Legia Warszawa)
Znakomita pierwsza połowa, trochę słabsza druga w starciu z Jagiellonią. Już 2. minucie zaliczył asystę przy golu. Dzielił i rządził w drugiej linii. Mnóstwo odbiorów i świetnych podań do przodu.

Miłosz Przybecki (Polonia Warszawa)
Świetna asysta przy golu na 1-1 - Pawłowi Wszołkowi wystarczyło tylko dostawić nogę. Odegrał też kluczową rolę przy bramce na 2-1, bo to po jego dośrodkowaniu Marek Sokołowski omal nie wywrócił się na piłce, pozwalając kopnąć ją do bramki Piotrowi Grzelczakowi.

Radosław Murawski (Piast Gliwice)
Beniaminek z Gliwic zadziwia w rundzie wiosennej. Podopieczni Marcina Brosza po zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław (3-2) znaleźli się na miejscu premiowanym występem w europejskich pucharach. Piast zaimponował walką do końca z wciąż aktualnym mistrzem Polski. Ostatni kwadrans, kiedy na tablicy był wynik 2-2, gliwiczanie grali w dziesiątkę. Nie bronili jednak kurczowo jednego punktu, co uczyniłoby prawdopodobnie większość drużyn z naszej ligi, a walczyli do końca o zwycięstwo i zostali za to nagrodzeni. Bohaterem Gliwic został rezerwowy Radosław Murawski, który w ostatniej akcji meczu zapewnił trzy punkty gospodarzom.

Dalibor Stevanović (Śląsk Wrocław)
Słoweniec rozegrał chyba najlepszy mecz w barwach Śląska. Strzelił Piastowi dwa gole, a mimo to powodów do radości nie miał, bo wrocławianie przegrali 2-3. Gdyby przynajmniej kilku kolegów z drużyny dostroiło się do poziomu Stevanovicia, to wrocławianie wracaliby do domu w zdecydowanie lepszych nastrojach.

Adam Duda (Lechia Gdańsk)
Mecz w Gdańsku miał niesamowity przebieg. W 90. minucie Lechia przegrywała z Ruchem Chorzów 2-4 i chyba mało kto wierzył, że gospodarze będą w stanie wywalczyć choćby punkt. A jednak... Po raz kolejny okazało się, że w futbolu różne cuda się zdarzają. Adam Duda, którego ganiliśmy za brak skuteczności, tym razem pokazał, że drzemią w nim spore możliwości. Młody napastnik fantastycznie wykończył podanie Jarosława Bieniuka i piętą trafił do siatki w doliczonym czasie gry ratując w ten spósób punkt Lechii. Gol Dudy śmiało może kandydować do miana bramki kolejki.

Pavel Szultes (Ruch Chorzów)
Szultes miał trudne zadanie - musiał zastąpić w ataku kontuzjowanego Macieja Jankowskiego. Czech wywiązał się z tego znakomicie o czym świadczą dwa gole w meczu z Lechią Gdańsk. Problem w tym, że "Niebiescy" nie wykorzystali ogromnej szansy na zwycięstwo i w dalszym ciągu grozi im widmo spadku.

Patryk Małecki (Wisła Kraków)
Takiego Małeckiego, jak w meczu z Koroną Kielce, kibice Wisły chcieliby oglądać jak najczęściej. Motor napędowy większości akcji ofensywnych "Białej Gwiazdy" i na dodatek ładny gol w 87. minucie na 2-0. Może jednak Wiśle uda się uratować ten sezon? Do miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach krakowanie tracą 7 punktów, a w naszej lidze wszystko jest możliwe.

Michał Chrapek (Wisła Kraków)
Postać numer jeden spotkania Wisła - Korona. Jego dwa gole przyczyniły się do efektownego zwycięstwa, na które kibice "Białej Gwiazdy" czekali dwa lata. Z meczu na mecz radzi sobie coraz lepiej na ekstraklasowych boiskach. Chrapek jest przykładem, że warto dać szansę młodym, utalentowanym zawodnikom. Zagraniczny zaciąg nie zawsze zdaje egzamin o czym na Reymonta powinni wiedzieć najlepiej.

Mateusz Mak (PGE GKS Bełchatów)
Mecz w Szczecinie z Pogonią był dla PGE GKS Bełchatów niezwykle ważny. Tylko zwycięstwo przedłużało nadzieję na utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Cenne punkty zapewnił belchatowianom Mateusz Mak i PGE GKS traci zaledwie trzy "oczka" do bezpiecznego miejsca w tabeli, co przed rozpoczęciem rundy wiosennej wydawało się niemożliwe. Jedno jest pewne - walka o utrzymanie w Ekstraklasie będzie bardzo zacięta.

Aleksander Kwiek (Górnik Zabrze)

Kapitan poprowadził Górnika do ważnego zwycięstwa 2-1, które zbliżyło go do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie. "Cieszę się z bramki na 1-0, bo po niej grało nam się łatwiej" - powiedział Kwiek. Padła ona już w czwartej minucie. W 15. trafienie dołożył Grzegorz Bonin. Pogoń Zagłębia okazała się nieskuteczna.

Cieniasy

Alexis Norambuena (Jagiellonia Białystok)
"Jaga" nie pokazała niczego w meczu z Legią, ale największą winę ponosi za to Alexis Norambuena. W 2. minucie nie zatrzymał Tomasza Jodłowca, gdy Legia egzekwowała rzut rożny, a w 10. nie wiedział kogo kryje i faulując Marka Saganowskiego w polu karnym nie tylko sprokurował rzut karny, ale przede wszystkim osłabił swój zespół, bo sędzia musiał ukarać go czerwoną kartką. Grająca przez 80 minut w dziesiątkę "Jaga" była bez szans.

Marek Sokołowski (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

"Górale" przegrali pierwszy mecz po serii siedmiu bez porażki, a niechlubny udział miał w tym ich kapitan. To nie był dzień "Sokoła". Już w pierwszej połowie popełnił błąd, Polonia jednak nie wykorzystała "setki". W drugiej połowie zaliczył kolejną koszmarną wpadkę i tym razem Richard Zajac już nie uratował Podbeskidzia, które straciło bezcenne punkty w heroicznej walce o utrzymanie.

Tadas Kijanskas (Korona Kielce)
Trener Korony Kielce Leszek Ojrzyński liczył, że w spotkaniu z Wisłą Kraków uda się odczarować niemoc w wyjazdowych meczach. Nic takiego się nie stało, bo zawiodła defensywa, a zwłaszcza jej najsłabsze ogniwo - Tadas Kijanskas. To z jego strony obrona była najbardziej dziurawa.

Łukasz Madej (PGE GKS Bełchatów)
Madej w końcówce spotkania mógł i powinien przypieczętować zwycięstwo PGE GKS w starciu z Pogonią Szczecin. Ten doświadczony zawodnik beznadziejnie wykonał rzut karny. Strzelił słabo i w środek bramki. Golkiper "Portowców" bez trudu złapał piłkę. Na szczęście dla niego do końca spotkania zostało już mało czasu i Pogoń nie zdążyła wyrównać. A gdyby od tego karnego zależał byt w Ekstraklasie?

Michał Mak (PGE GKS Bełchatów)

Jego bliźniak Mateusz został Asem tej kolejki, ale w rodzinie Maków humory na pewno nie wszystkim dopisywały. Michał mógł przypieczętować zwycięstwo Bełchatowa w Szczecinie, ale w doliczonym czasie zmarnował dwie wyśmienite sytuacje. Nawet jeśli Michał w tym sezonie grał bardzo mało, to powinien coś strzelić, dlatego znalazł się wśród Cieniasów.

Paweł Oleksy (Piast Gliwice)
Oleksy w meczu ze Śląskiem zagrał więcej niż poprawnie. Strzelił nawet gola. Dlaczego więc trafił do Cieniasów? Za nieodpowiedzialne zachowanie w 74. minucie, kiedy to powalił w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Mateusza Cetnarskiego. Oleksy wyleciał z boiska, a Dalibor  Stevanović wykorzystał rzut karny.

Waldemar Sobota (Śląsk Wrocław)
Sobota prezentował ostatnio dobrą formę, ale w meczu z Piastem przytrafił mu się kosztowny błąd. Pomocnik Śląska źle przyjął piłkę blisko własnego pola karnego. Futbolówkę przejął Paweł Oleksy i zdobył gola. Piłkarzowi, który puka do drzwi reprezentacji Polski, takie klopsy nie powinny się przytrafiać.

Dariusz Wdowczyk (Pogoń Szczecin)
Wdowczyk został trenerem Pogoni w marcu tego roku. Jego głównym zadaniem było spokojne utrzymanie w Ekstraklasie. Tymczasem w Szczecinie atmosfera nerwowa i trudno się dziwić, bo strefa spadkowa coraz bliżej. "Portowcy" mają zaledwie trzy punkty przewagi nad przedostatnim Podbeskidziem Bielsko-Biała i ostatnim PGE GKS Bełchatów. Pod wodzą Wdowczyka Pogoń w siedmiu meczach zdobyła zaledwie cztery punkty. Komentarz zbyteczny. Liczby mówią same za siebie.

Hachem Abbes (Widzew Łódź)

Widzew przy Bułgarskiej stracił aż cztery bramki, ale Tunezyjczyk w pojedynkę totalnie zawinił drugiego gola, gdy z dziecinną łatwością uciekł mu Kasper Haemaelaeinen, by w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelić do siatki.

Autor: Robert Kopeć

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Najlepsze tematy