Rajd Dakar

Rajd Dakar. Tak trudnej trasy nie było od dawna

- To chyba najtrudniejszy Dakar odkąd rozgrywany jest w Ameryce Południowej - skomentował lider klasyfikacji generalnej kierowców Stephane Peterhansel. W piątek zawodnicy odsypiali trudy sześciu etapów, zbierając siły na pozostałych osiem. Załoga samochodowa Orlen Teamu - Kuba Przygoński i pilot Tom Colsoul unika większych kłopotów i zajmuje wysokie szóste miejsce.

Ubiegłoroczna trasa tylko w niewielkim stopniu przypominała wcześniejsze, gdy rajd rozgrywany był w Afryce (ostatnio w 2007 roku), ale obecna edycja jest powrotem do afrykańskich korzeni. Organizatorzy zaserwowali zawodnikom pięć potwornie męczących dni na wydmach. O skali trudności najlepiej świadczy fakt, że szanse na zwycięstwo straciły już takie sławy jak: Sebastien Loeb, Cyril Depres, Nani Roma czy Mikko Hirvonen.

Reklama

Peterhansel, który wygrał Dakar siedmiokrotnie w samochodzie i sześć razy na motocyklu, wypracował sobie już 27-minutową przewagę nad wiceliderem - Carlosem Sainzem, ale mimo tego przyznaje, że obecna edycja ma bardzo wysoki stopień trudności.

- To chyba najtrudniejszy Dakar odkąd rozgrywany jest w Ameryce Południowej. Zwłaszcza, że wydmy były bardziej miękkie i skomplikowane. Nie było dnia wytchnienia. Zaczęliśmy i cały czas wydmy. Pięć dni z rzędu, a każdego kolejnego dnia coraz bardziej skomplikowane. W środę było kompletne szaleństwo! - komentował Francuz.

Peterhansel zdobywał doświadczenia podczas "starego" Dakaru w Afryce i tegoroczna trasa mu odpowiada w przeciwieństwie do jego najgroźniejszego konkurenta - Sainza. - Pięć dni w piachu to stanowczo za dużo - skomentował były dwukrotny rajdowy mistrz świata.

Na czwartkowym etapie był szybszy Peterhansela. Jak ocenia szanse na pokonanie Francuza w "generalce"? - Zespół prosi nas, żebyśmy codziennie dowozili samochód na biwak w dobrym stanie i to jest mój plan - powiedział.

Po pierwszych etapach na wydmach kierowcy muszą radzić sobie w Boliwii z padającym deszczem i śniegiem, a zadanie utrudnia im wysokość (stolica La Paz leży 3800 m n.p.m). Bardzo dobrze na szóstym etapie poradził sobie Jakub Przygoński, dzięki czemu awansował na świetne szóste miejsce w "generalce". - Nie popełniliśmy znaczących błędów. Mamy czas w pierwszej dziesiątce i kolejny awans w generalce. Jest coraz lepiej - cieszył się przed dniem przerwy.

Wśród motocyklistów prowadzi Argentyńczyk Kevin Benavides, który ma niespełna dwuminutową zaliczkę nad poprzednim liderem - Francuzem Adrienem Van Beverenem. Debiutujący w Dakarze Maciej Giemza jest 33., a w czwartek powiedział, że bardzo liczy na to, że uda mu się zregenerować po ciężkim tygodniu.

W rywalizacji quadów najlepszy jest Chilijczyk Ignacio Casale, a Kamil Wiśniewski był 15. na ostatnim etapie i w "generalce" zajmuje 21. miejsce. Przedwcześnie i w dramatycznych okolicznościach z rajdem pożegnał się nasz zwycięzca 36. edycji rajdu z 2015 roku - Rafał Sonik. Dojechał do mety piątego etapu, ale ze złamaną nogą i o dalszej jeździe nie mogło być mowy. Już myśli o powrocie, ale najpierw czeka go operacja i rehabilitacja.

Zawodnicy zbierają siły, bo przed nimi wycieńczające etapy w Boliwii, na których przemokną do suchej nitki i zmarzną na kość. Muszą szybko przestawić się na jazdę w nowych warunkach, bo teraz czekają ich dłuższe i szybsze odcinki. Trasy będą ciaśniejsze, a to oznacza, że margines błędu także się mocno zawęzi.

Mirosz

Dowiedz się więcej na temat: Rajd Dakar | Jakub Przygoński | stephane peterhansel | Carlos Sainz
Najlepsze tematy