Rio de Janeiro 2016

Rio 2016. Trener o Michalik: ma wiedzę większą niż niejeden szkoleniowiec

W samych superlatywach wypowiadał się trener kadrowy Krzysztof Ołenczyn o swojej podopiecznej Monice Michalik, która wywalczyła w Rio de Janeiro brązowy medal olimpijski w zapasach. - Ma wiedzę większą od niejednego szkoleniowca - powiedział.

- Monika to wzór pracy. Ona całe swoje życie podporządkowała zapasom. Robi notatki z każdego treningu, chyba od zawsze. Ona w zeszytach ma większą wiedzę ukrytą niż niejeden trener. Jej brakowało do kolekcji tylko medalu olimpijskiego. Cztery lata temu zabrakło jednej wygranej walki. Tym razem nie pozwoliła go sobie wyrwać i przechodzi do historii - dodał.

Reklama

Przed czwartkową rywalizacją trener radził Michalik, by w każdej walce szła do przodu, atakowała, ponieważ w obronie jest znacznie słabsza.

- Spełniła te założenia. Wykorzystała to i jesteśmy bardzo szczęśliwi - zaznaczył.

Rosjanka Inna Trażukowa, z którą stoczyła decydującą walkę o medal, była znana Michalik.

- Wszystkie zawodniczki bardzo dobrze się znają. Nie ma w zapasach, że ktoś pojawia się nagle. Każda rywalka jest analizowana. Wiedzieliśmy, że Rosjanka cały czas atakuje w nogi. Monika musiała iść do przodu, bo jak tylko zaczęłaby się bronić, przegrałaby walkę. Tu taktykę wypełniła w pełni - chwalił Ołenczyn.

Początki ich współpracy, która zaczęła się 3,5 roku temu, nie były łatwe.

- Było ciężko do niej dotrzeć. Czasami nie wiedziałem nawet, jak w sensie sportowym się do niej dobrać. Nabrała zaufania i po pół roku zaczęliśmy iść we wspólnym kierunku. Było coraz lepiej i lepiej. Przyniosło to ostatecznie medal olimpijski - zaznaczył.

Trenera i Michalik dzieli zaledwie siedem lat. To mało, jak na relację szkoleniowiec - zawodnik.

- Po trudnym początku było coraz łatwiej. Monika jest taką zawodniczką, że dociera się do niej powoli. Ona musi komuś zaufać. Udało mi się to po różnych ekscesach - przyznał.

To także jedna z najstarszych zawodniczek na matach w Rio. Ma 36 lat.

- Takie zapaśniczki trzeba inaczej prowadzić. To nie jest tak jak u młodych, że prześpią się godzinę, czy dwie i są gotowe do kolejnego treningu, ale akurat Monika bardzo dba o zdrowie. Podporządkowała zapasom całe życie. Ona zasłużyła na medal swoją ciężką pracą. Bardzo się cieszę, że akurat ona zdobyła ten krążek, ale naprawdę inne dziewczyny też miały na to szansę - ocenił.

Na pytanie, czy jest szansa, by Michalik "wytrzymała" kolejne cztery lata Ołenczyn odparł: - Podejrzewam, że dopóki jej nie wyrzucę z kadry, ona nie będzie chciała przestać trenować. Ona nie wyobraża sobie życia bez treningów, ale swoje lata już ma. Zobaczymy, co będzie dalej. Teraz czeka ją urlop.

Trener jest przekonany o tym, że to jeszcze nie koniec polskich medali w zapasach w Rio. Od piątku do rywalizacji przystąpią mężczyźni w stylu wolnym.

- Zapasy co cztery lata wkładają swój dorobek do puli medali olimpijskich, a tutaj mamy jeszcze chłopaków. To wcale nie jest tak, że zapasy powiedziały ostatnie słowo, a im będzie już łatwiej walczyć, bo jeden krążek już jest. Ciśnienie spadnie, bo inaczej spadlibyśmy do drugiego koszyka finansowania. Mamy teraz spokój na cztery lata - odetchnął Ołenczyn.

Pochwalił on także działania prezesa Grzegorza Pieronkiewicza, dzięki któremu w kadrze niczego nie brakowało i możliwa była praca na medal.

- Mieliśmy zapewnione w stu procentach pieniądze na wszystko. Co sobie wymyśliłem, miałem. Odżywki, dietetyka, psychologa, każdy wyjazd. Nigdy nie usłyszałem, że nie ma pieniędzy. Nadużyliśmy trochę budżet, ale chyba się opłaciło. Na pewno trzeba podziękować naszemu prezesowi, który mnie zawsze wspierał. Dziewczyny zawsze dostawały, co chciały - zaznaczył.

Michalik w czwartek wywalczyła ósmy medal dla Polski w igrzyskach w Rio. Impreza potrwa do niedzieli.

Z Rio de Janeiro - Marta Pietrewicz


Dowiedz się więcej na temat: Monika Michalik | Rio 2016
Najlepsze tematy