Kamil Glik: Stało się tak, jak się miało stać

Kamil Glik był bohaterem niedawnego meczu z Anglią, gdy zdobył gola dającego nam punkt. Po spotkaniu z Urugwajem (1-3) nie miał zbyt wesołej miny, bo zaliczył samobójcze trafienie. - Nie ma co się oszukiwać, to nie my byliśmy faworytem tego spotkania. Stało się tak, jak się miało stać - powiedział.

Niestety, ale takie jest życie piłkarza, raz się jest na górze, a raz na dole - powiedział nasz środkowy obrońca. - Dzisiaj przegrała cała drużyna. Tak samo z Anglią udało nam się zremisować nie dlatego, że tylko ja rozegrałem dobre spotkanie. Miałem trochę pecha przy tej bramce, bo zostałem trafiony w nogę tak niefortunnie, że piłka wpadła do siatki.

Reklama

Czy już przed meczem spodziewaliście się, że z Urugwajem czeka was trudne zadanie?

- Tak. Nastawiliśmy się na ciężką walkę. Urugwaj nas zdominował. Był lepszy. To nie podlega kwestii.

Zabrakło wam umiejętności, czy był to problem słabszej dyspozycji w tym dniu?

- Na pewno umiejętności, ale nie tylko, bo tych bramek, które straciliśmy, można było uniknąć. Teraz pozostaje się nam skupić na meczach ligowych i przygotować formę na wiosenne spotkania eliminacyjne.

Edinson Cavani. Czy zaskoczył pana czymś w porównaniu z tym co prezentuje w Serie A?

- W reprezentacji gra się inaczej, innym systemem. Poza tym pamiętajmy, że Urugwaj to czwarta drużyna świata, wygrała rok temu Copa America, jest ósma w rankingu FIFA. Nie ma co się oszukiwać, to nie my byliśmy faworytem tego spotkania. Stało się tak, jak się miało stać.

A Luis Suarez? Jakie wrażenie na panu wywarł?

- Udowodnił, że jest napastnikiem wielkiej klasy.

Grał pan tylko w pierwszej połowie. Czy zmiana ta była spowodowana błędami, które się panu przytrafiły?

- Nie. Rozmawiałem z trenerem przed meczem i było wiadomo, że zagram tylko przez 45 minut. Zostałbym zmieniony bez względu na to, co by się stało na boisku.

Czy zamierza pan obejrzeć ten mecz jeszcze raz już spokojnie w domu?

- Tak. Z chęcią oglądam mecze bez względu na to czy są wygrane czy przegrane. Na pewno w spokoju sobie to wszystko przeanalizuję.

Co wam po meczu powiedział w szatni trener Fornalik?

- Nic specjalnego. Podziękował nam za grę.  Wiedział, że tego dnia daliśmy tyle, ile mogliśmy.

A jaki był nastrój w szatni?

Cóż, wypada się tylko cieszyć, że nie był to mecz o punkty.

Rozmawiał WOJT

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje