Polska – Czarnogóra - o g. 18 "Orły" walczą o awans, Nawałka przejdzie do historii?

Pozostał do zrobienia maleńki kroczek, ale czasem z nim jest najgorzej, gdyż cały wysiłek włożony w eliminacje zależy od 90 minut meczu z Czarnogórą. Piłkarska reprezentacja Polski, odkąd włada nią Adam Nawałka, radzi sobie z presją. W czwartek rozbiła Armenię 6-1, a by przypieczętować awans na Euro 2016 odprawiła Irlandię 2-1. Pora na kolejny pokaz mocy. Początek meczu na PGE Narodowym o godz. 18. Transmisja w Polsacie i Polsacie Sport.

Tu znajdziesz tekstową relację LIVE!

Reklama

Tu znajdziesz relację na urządzenia mobilne!

Jeśli uda się dzisiaj zdobyć choćby punkt, Nawałka przejdzie do historii jako pierwszy selekcjoner "Biało-Czerwonych", który wywalczył awans i na ME, i na MŚ.

W teorii jesteśmy wielkim faworytem, tym bardziej, że Czarnogóra pozbawiona jest dwóch najlepszych piłkarzy: Stefana Savicia i Stevana Joveticia, czyli tak jak my byśmy grali bez Kamila Glika i Roberta Lewandowskiego. Czasem jednak utrata piłkarskich zębów trzonowych jednoczy zespół. Nie ma w nim oglądania się na to, co zrobią gwiazdy Atletico Madryt (Savić) i Monaco (Jovetić), tylko każdy daje z siebie wszystko.

Ale podopieczni Nawałki będą przygotowani na najsilniejszą, a nie tę zubożałą wersję Czarnogórców.

- Wiemy, jaki mecz nas czeka. Od pierwszej minuty musimy pokazać, że wywalczymy awans. Były mistrzostwa Europy, teraz pora na mistrzostwa świata. Ciężką pracą w całych eliminacjach, a nawet dłużej, bo od początku pracy selekcjonera Nawałki zasłużyliśmy na to, żeby jechać na mundial. Jutro musimy jednak postawić kropę nad "i" - podkreśla Kamil Grosicki.

Zobacz szczegóły z el. MŚ!

Jak na razie, w dobie kompromitacji klubów w europejskich pucharach, reprezentacja Polski udowadnia, że polski piłkarz może wygrywać, o ile jest dobrze ustawiony i prowadzony.

Ktoś powie, że to nie sztuka mając w składzie jednego z najlepszych napastników świata Roberta Lewandowskiego, ale "Lewy" był wielki już u poprzednich selekcjonerów i na niewiele się to zdawało.

Drużyna jest wzmocniona powrotem Grzegorza Krychowiaka, który zapewnia solidność w drugiej linii, ekipa jest uskrzydlona czwartkowym triumfem w Erywaniu. Pokonanie 6-1 Armenii to najwyższe wyjazdowe zwycięstwo "Orłów" w meczach o punkty, od 7-0 z Gibraltarem w 2014 r., a jeśli chodzi o konfrontacje z zespołami, które nie należą do autsajderów, był to najwyższy triumf w ogóle.

"Lewy" został najlepszym strzelcem w dziejach polskiej piłki, ale ani on, ani nikt inny w drużynie nie wpadł w nastrój szampański.

"Grosik" ma rację, mówiąc, że w niedzielę trzeba postawić kropkę nad "i". Najważniejsze, aby postawić ją także za osiem miesięcy, na mundialu!

Podczas powrotu z Armenii, obserwując rozmawiającego na lotnisku "Lewego" z szefem polskiej piłki Zbigniewem Bońkiem, dotarło do mnie, że właśnie Robert wyrasta na najlepszego nie tylko strzelca, ale też piłkarza w dziejach Polski. Porównania piłkarzy z różnych epok są ciężkie, ale dziś Robert zdaje się być lepszym piłkarzem od "Zibiego", Kazimierza Deyny czy Włodzimierza Lubańskiego. Sęk w tym, że to jego wielcy poprzednicy mają w gablotach medale z dużych imprez: Deyna i Boniek z MŚ, a Lubański złoto z IO, a Robert wciąż na to czeka. Najbliższa i najlepsza okazja to przyszłoroczne MŚ.

Na kolejnej dużej imprezie - Euro 2020 może nie być już kilku kluczowych dla Orłów piłkarzy i nie tylko Łukasza Piszczka.

Nawałka i jego wybrańcy zrobili już bardzo wiele dla Polski, dla jej promocji. Obserwując kilkunastu młodych Ormian, którzy jeszcze godzinę po meczu czekali pod autokarem naszych piłkarzy, owinięci w nasze szaliki, bezbłędnie przywoływali każdego z nich, prosząc o autografy, wspólne zdjęcia. Dzięki reprezentacji polski piłkarz to solidna marka, z którą każdy na świecie musi się liczyć. Dziś nadchodzi kolejna okazja, aby to potwierdzić.

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Adam Nawałka | reprezentacja Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama