Polska - Czechy. Werner Liczka: Polska ma mocniejszy skład niż Czechy

Reprezentacja Polski dziś wieczorem zagra mecz towarzyski z Czechami we Wrocławiu. - Macie teraz mocniejszy skład niż my, a drużynę stać na sukcesy. Ważne, żeby zawodnicy nie zatrzymali się po awansie na Euro. To tylko etap na drodze do celu, a nie stacja końcowa - mówi w rozmowie z Interią były szkoleniowiec m.in. Wisły Kraków i Polonii Warszawa Werner Liczka.

Polska - Czechy. Najlepsza relacja NA ŻYWO tylko w Interii - kliknij tutaj!

Reklama

Polska - Czechy. Mobilna relacja NA ŻYWO z meczu - kliknij tutaj!

Interia: W ostatnich latach mieliście pokolenie gwiazd, jak Nedved czy Poborsky, teraz w kadrze są średniacy, ale nadal potraficie grać bardzo dobrze. Jak wam się to udało?

Werner Liczka: - To bardzo optymistyczne słowa. Kiedy człowiek przyzwyczai się do sukcesów, to trudno mu pogodzić się z tym, że przychodzą chudsze lata. Mamy teraz niezłą drużynę, ale daleko jej do wielkiego zespołu, w którym rządzili Nedved, Szmicer, Poborsky czy Galasek.

- Sądzę, że w latach 2003-2005 reprezentacja Czech była najlepszym zespołem w Europie, chociaż nie zdobyła na ME w Portugalii trofeum. Potem kolejni znakomici zawodnicy kończyli kariery i zaczęły się problemy. Ostatnie lata nie były zbyt udane. Jesteśmy europejskim średniakiem, ale w eliminacjach Euro 2016 mieliśmy kilka bardzo dobrych meczów.

Po odejściu znakomitej generacji potrzebowaliście czasu, by znów zbudować mocny zespół?

- Z całą pewnością. Ten okres sukcesów był wspaniały, ale miał też jedną słabą stronę. Bardzo trudno było wejść do reprezentacji młodym zawodnikom. W pewnym momencie zostaliśmy na lodzie - stare gwiazdy odeszły z kadry, a my nie mieliśmy piłkarzy, którzy gotowi byli ich zastąpić.

Zobacz, jak Czesi radzili sobie w el. Euro 2016 - kliknij tutaj!

Czeski system szkolenia młodzieży na przełomie wieków święcił triumfy, ale ostatnio nie "produkujecie" już piłkarzy światowej klasy. Dlaczego?

- Trendy w światowej piłce się zmieniły. Potrzebowaliśmy czasu, by się do nich dostosować. Kiedyś Czechy były w grupie krajów, które wskazywały kierunek rozwoju piłki, dziś rządzą Niemcy i Hiszpania. Akcenty w szkoleniu młodych piłkarzy przesunęły się wyraźnie w stronę wyszkolenia technicznego i inteligencji w grze.

Reprezentacja długo szukała właściwej drogi po tym, jak w 2008 roku z kadry odszedł znakomity szkoleniowiec Karel Brueckner...

- Rzeczywiście, po nim kadra miała kilku trenerów, którzy pracowali krótko, potem dopiero przyszedł trener Michal Bilek, który osiągnął dobry wynik na Euro 2012. Po tamtym turnieju widać wyraźnie, że w reprezentacji nie ma już gwiazd, jest natomiast zgrany kolektyw.

Jak pan ocenia pracę selekcjonera Pavla Vrby?

- Jego zatrudnienie było strzałem w "dziesiątkę". Z zawodników, którzy na poziomie europejskim są przeciętni, jak Darida, Doczkal czy Kaderabek, Vrba potrafił zrobić mocny zespół. Na tym polega cała sztuka - nie trzeba wielkich indywidualności, żeby osiągać w piłce dobre wyniki. Na koniec liczy się zespół, a nie pojedyncze gwiazdy.

Jaki wynik będzie dla reprezentacji Czech sukcesem na Euro 2016?

- Plan minimum to wyjście z grupy... A co będzie dalej? Euro to wyścig, gdzie wszystko jest możliwe. Turniej będzie trwał tylko miesiąc, a zagra na nim aż 24 drużyny. Jeśli ktoś wstrzeli się z formą na ten okres, kiedy rozgrywane będą mistrzostwa, to możemy być świadkami wielkiej niespodzianki.

- Na mistrzostwach świata sensacji nie ma - wygrywa zawsze faworyt. Ale na Euro? Tutaj jest dużo zaskoczeń. Przecież w ostatnich latach wygrywała Grecja, a wcześniej np. Dania. Wracając więc do pytania: jeśli tylko uda się awansować do fazy pucharowej na Euro, to trzeba będzie zagrać perfekcyjne mecze. Wtedy może być bardzo dobrze.

Zobacz, jak Czesi radzili sobie w el. Euro 2016 - kliknij tutaj!

Jak pan ocenia prowadzoną przez Adama Nawałkę reprezentację Polski?

- Macie teraz mocniejszy skład niż nasza kadra. Widziałem mecze eliminacji do Euro i byłem pod dużym wrażeniem gry Polaków. Bardzo istotną postacią w waszej reprezentacji jest Robert Lewandowski. Nie dość, że strzela mnóstwo goli, to jeszcze dzięki niemu zmieniła się mentalność waszej drużyny. On swoją karierą wysłał wiadomość do kolegów z drużyny: Popatrzcie, mnie się udało, to dlaczego wam miałoby się nie udać?

W Polsce awans na Euro 2016 przyjęto z wielką euforią. Czy w Czechach również była ogromna feta?

- Nie, u nas przyjęto awans spokojnie. Sukces ma przyjść dopiero na Euro 2016. Kibice mają prawo się cieszyć, ale ważne, żeby drużyna nie osiadła na laurach. Wielcy polscy zawodnicy z moich czasów - Deyna, Gadocha czy Lato, wygrywali, bo mieli wspaniałą mentalność i wierzyli, że mogą wygrać z każdym.

- Teraz też macie drużynę, którą stać na sukcesy. Ważne, żeby zawodnicy nie zatrzymali się po awansie. To tylko etap na drodze do celu, a nie stacja końcowa.

Rozmawiał Bartosz Barnaś

Polska - Czechy. Najlepsza relacja NA ŻYWO tylko w Interii - kliknij tutaj!

Polska - Czechy. Mobilna relacja NA ŻYWO z meczu - kliknij tutaj!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje