Polska - Dania 3-2 w meczu towarzyskim

Mimo świetnego otwarcia meczu kiepska pierwsza połowa i o niebo lepsza druga - w ten sposób reprezentacja Polski pokonała w Gdańsku Danię 3-2 w meczu towarzyskim. Teraz przed ekipą Waldemara Fornalika wrześniowe starcia eliminacyjne z Czarnogórą (6 września w Warszawie) i San Marino (10 września na wyjeździe).

Zobacz zapis relacji z meczu Polska - Dania

Reklama

Relacja z meczu Polska - Dania dla urządzeń mobilnych

Było to pierwsze zwycięstwo "Biało-czerwonych" nad Duńczykami w oficjalnym meczu, od 4-1 w Chorzowie z września 1977 r.

Spora zasługa w tym sukcesie kapitana Jakuba Błaszczykowskiego, który wypracował dwie bramki i Waldemara Soboty, a także młodego playmakera Udinese Piotra Zielińskiego, którego trafienie dało nam tak długo wyczekiwane zwycięstwo.

Jeszcze niedawno był skazywany na piłkarski niebyt przez Feliksa Magatha, a teraz 35 tys. ludzi skandowało jego nazwisko na jednym z najpiękniejszych stadionów w Europie. Mateusz Klich z przytupem wrócił do kadry. Jego trafienie z 4. min w górny róg bramki Duńczyków po pięknej akcji z Jakubem Błaszczykowskim ucieszyło stadion i nastroiło nas optymistycznie na dalszą część meczu. Okazało się jednak, że Duńczycy szybko wybili nam z głowy panowanie na boisku i rządzili do końca I połowy.

Waldemar Fornalik chciał nie tylko sprawdzić schematy, ale też przetestować tych, którzy dawno nie grali w podstawowej "jedenastce" (Szczęsny), bądź za jego kadencji w ogóle nie grali w kadrze (Szukała, Kaźmierczak, Klich). Wstawienie rosłych Szukały, Kaźmierczaka i Klicha miało też dodać naszej drużynie centymetrów potrzebnych do walki z silnymi Duńczykami.

Trener Morten Olsen wystawił eksperymentalny skład. W porównaniu do najlepszego spotkania Danii, jaki rozegrała w ostatnim czasie, wygranego 3-0 w Pradze z Czechami, od pierwszych minut zagrało tylko czterech zawodników: bramkarz Andersen, obrońcy Jacobsen i Kjaer oraz pomocnik Christian Eriksen. Okazało się jednak, że bezpośrednie zaplecze mają w Danii niesamowicie mocne. Nikomu w Europie nieznany Martin Braithwaite, występujący w Esbjergu, siał spore zamieszanie pod naszą bramką.

Po dobrym otwarciu, z każdą minutą Dania stawała się coraz groźniejsza. Podeszła wysoko, polowała na nasze błędy. Takie jak ten Łukasza Szukały z 15. min (złe, niecelne wprowadzenie piłki do gry) po którym Artur Jędrzejczyk w ostatniej chwili zablokował Viktora Fischera. Za moment było już 1-1. Szukała sfaulował 25 m od bramki Braithwaite’a, a z rzutu wolnego pięknie nad murem uderzył Christian Eriksen. Po kopnięciu pomocnika Ajaksu Amsterdam piłka wpadła tuż przy słupku, Wojciech Szczęsny nie zdążył do niej dofrunąć.

Najpewniejszym punktem w naszej defensywie był zdecydowanie Kamil Glik, gdy rywal naciskał większą liczbą graczy, wspomagał go dzielnie Grzegorz Krychowiak.

Na pięć minut przed końcem I połowy Polacy złapali drugi oddech. Lewandowski cofnął się do drugiej linii i rozegrał akcję z Sobotą, po której sam trafił w poprzeczkę, a dobitka Waldemara ze Śląska z trzech metrów przeleciała nad pustą bramką. Strzał Soboty unieważnił sędzia, uznając, że "Lewy" przyjął piłkę ręką, choć z trybun wydawało się, iż uczynił to barkiem.

Nie strzeliliśmy my, zrobił to rywal. Z lewej strony dośrodkował Boilesen, a piłkę głową do siatki wpakował Braithwaite, wykorzystując fakt, że Jakub Wawrzyniak opuścił swój sektor boiska, a Sobota nie nadążył z asekuracją.

Ogólnie w I połowie brakowało nam wyjścia na pozycję i podań do zawodników będących w pełnym biegu. Gdy po przerwie Kuba dograł do pędzącego Soboty, a ten sprytnie i szczęśliwie posłał piłkę obok interweniującego Andersena, od razu zrobiło się 2-2.

Za moment długie podanie Szukały na Roberta Lewandowskiego spowodowało znowu zamieszanie pod bramką rywali. Obrońca Duńczyków wybił za krótko, Klich wbiegł w pole karne, oddał do Piotra Zielińskiego, który posłał "bombę" w górny róg i Polacy znowu byli górą! To był halny nad Morzem Bałtyckim w wykonaniu Orłów!

W końcówce Dania próbowała wyrównać, ale Artur Boruc nie skapitulował, inna rzecz, że "Biało-czerwoni" nie dopuszczali przeciwnika zbyt blisko bramki.

Polska - Dania 3-2 (1-2)

Bramki: 1-0  Klich (4. z podania Błaszczykowskiego, 1-1 Eriksen (18. z wolnego po faulu Szukały na Braithwaicie), 1-2 Braithwaite (45. asysta Boilesen), 2-2 Sobota (59. asysta Błaszczykowski), 3-2 Zieliński (61. z podania Klicha).

Polska: Szczęsny (46. Boruc) - Jędrzejczyk (75. Celeban), Szukała, Glik, Wawrzyniak - Błaszczykowski, Krychowiak, Kaźmierczak (46. Zieliński), Klich (85. Salamon), Sobota (89. Mierzejewski) - Lewandowski (78. Sobiech).

Dania: Andersen - Jacobsen, Kjaer (64. Vestegaard), Bjelland, Boilesen (46. Ankersen) - Braithwaite (46. Kusk), Jensen (78. Sloth), Kvist, Eriksen, Fischer  (72. Krohn-Dehli) - Pedersen (46. Nielsen).

Sędziował: Yudai Yamamoto z Japonii.

Żółte kartki: Lewandowski (36.) oraz Kvist (85.).

Widzów: 34 952.

Z Gdańska Michał Białoński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje