Polska - Irlandia 0-0 w meczu towarzyskim

Mało walki, jeszcze mniej czystych sytuacji i groźnych strzałów - tak wypadła Polska w meczu z Irlandią. Na stadionie w Poznaniu "Biało-czerwoni" zremisowali 0-0 z ekipą z Zielonej Wyspy. 60. Mecz w kadrze rozegrał Robert Lewandowski, wstępując do Klubu Wybitnego Reprezentanta. Nie tylko dla "Lewego", ale i dla całej naszej ekipy nie był to mecz wybitny.

Zobacz zapis relacji z meczu Polska - Irlandia

Reklama

Relacja z meczu Polska - Irlandia dla urządzeń mobilnych

W odróżnieniu od meczu ze Słowacją, gdy spora część zniechęconych kibiców wspierała rywala, w Poznaniu fani spisali się na medal. Przez 90 minut głośno i wzorowo dopingowali zespół. Dopiero po końcowym gwizdku, gdy znowu nie doczekali się nie tylko zwycięstwa, ale nawet bramki, wygwizdali zespół. To jednak nie to samo, co dopingowanie przeciwnika.

Obie ekipy wystąpiły w eksperymentalnych składach. Adam Nawałka postawił na całkiem nową obronę, rolę defensywnego pomocnika powierzył Michałowi Pazdanowi, ofensywnego - Krzysztofowi Mączyńskiemu, a na skrzydło posłał Piotra Ćwielonga. Na tym doświadczenia selekcjonera się nie skończyły, gdyż kapitan "Biało-czerwonych" Jakub Błaszczykowski został przesunięty z prawego skrzydła na środek drugiej linii, by nią dyrygować.

Irlandczycy, po pokonaniu Łotyszy 3-0, zostawili w rezerwie aż siedmiu graczy z tamtego meczu. Meczu, który był dla nich historyczny chociażby z tego powodu, że pokazali futbol totalny, a nie "kick and run", za wielbicieli którego ich dotychczas uznawano. Dziennikarze z "Zielonej Wyspy" wyliczyli, że podopieczni Martina O’Neilla wymienili aż 660 spotkań, z których 90 procent było celnych! Sęk w tym, że zmiennicy O’Neilla nie byli w stanie pokazać tej jakości, toteż przed Polakami poprzeczka wisiała znacznie niżej, niż choćby w meczu ze Słowacją.

Ubiegłotygodniowa porażka spowodowała, że ekipa Adama Nawałki grała dosyć ostrożnie. Widać, że jej celem nadrzędnym jest zabezpieczenie drogi do własnej bramki, a nie zdobycie tej przeciwnika. Teoretycznie mieliśmy więcej zawodników do atakowania, niż w meczu ze Słowacją, ale w I połowie nie stworzyliśmy żadnej dogodnej pozycji. Rywal miał taką w 21. min, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z pięciu metrów główkował nieobstawiony Stephen Kelly. Uratowało nas to, że obrońca Reading zagłówkował za bardzo w ziemię i odbita od niej piłka przeleciała nad poprzeczką.

Najwięcej optymizmu w grze Polaków niosły podania i gra Mączyńskiego. To on dograł z rzutu wolnego do Adama Marciniaka, którego strzał głową był niecelny (36.). Za moment Robert Lewandowski przerzucił piłkę nad kryjącym go Johnem O’Shea, ale obrońca Sunderlandu zachował się nie fair zatrzymując piłkę ręką, za co dostał żółtą kartkę.

Jako jedyny kłopoty Davidowi Forde'owi sprawił Błaszczykowski, którego dosyć lekkie uderzenie z dystansu bramkarz gości łapał na raty. 


Po przerwie nic się nie zmieniło. Gra była dosyć nudna. Staraliśmy się atakować, ale niemrawo i szablonowo. Jakby obowiązywała zasada - jeden biegnie (najczęściej ten, który ma piłkę), a dziesięciu stoi i patrzy. Ewentualnie jeszcze trzymając kciuki za kolegę. Gdy tylko ruchliwością wykazała większa liczba zawodników, robiło się ciekawie. Tak jak w 75. min, gdy w pole karne Irlandczyków zapuścił się Adam Marciniak i w niesygnalizowany sposób dograł na 16. metr do Błaszczykowskiego. Szkoda, że Kuba nie zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, gdyż po jej przyjęciu został zablokowany.

Postawa Marciniaka była budująca. To najlepszy lewy obrońca, jaki w ostatnich miesiącach pojawił się w kadrze. Sporo i mądrze biegał, aktywny z tyłu i w ofensywie. Jego dośrodkowanie o mały włos nie przyniosło nam bramki, ale główkę Celebana obronił David Forde (87. min).

Jako pozytyw należy też uznać grę Marcina Kowalczyka. O jego umiejętnościach defensywnych nie da się zbyt wiele powiedzieć, gdyż rywal nie naciskał za bardzo, ale stoper Wołgi Niżny Nowogród dobrze wprowadzał piłkę do drugiej linii, czy też - z jej pominięciem - od razu do napastników.

Warto stawiać na Krzysztofa Mączyńskiego, który może wyrosnąć na najlepszego ofensywnego pomocnika kadry. Krzysztof miał jednak pecha, po zderzeniu z Piotrem Ćwielongiem doznał kontuzji i po 59 minutach zastąpił go Tomasz Jodłowiec.

Robert Lewandowski po meczu ze Słowacją miał prawo narzekać na brak czystych sytuacji, ale jakieś miał (np. po zgraniu głową Krychowiaka). W sparingu z Irlandią nie miał nawet pół szansy na strzelenie gola. Ale czy to była jego wina? A tak można było uznać, gdy słyszało się gwizdy żegnającego schodzącego w 59. minucie Roberta. Przed sobotnią batalią z Bayernem selekcjoner Nawałka nie chciał nadwerężać sił naszego najlepszego napastnika.

W końcówce Polacy osiągnęli wyraźną przewagę, ale do zdobycia gola zabrakło pomysłu i umiejętności.

Polska - Irlandia. Co sądzisz o grze "Biało-czerwonych"?

Polska - Irlandia 0-0

Polska: Wojciech Szczęsny - Piotr Celeban, Marcin Kowalczyk, Łukasz Szukała, Adam Marciniak - Piotr Ćwielong (81. Paweł Olkowski), Michał Pazdan, Jakub Błaszczykowski (87. Marcin Robak), Krzysztof Mączyński (59. Tomasz Jodłowiec), Waldemar Sobota (81. Tomasz Brzyski) - Robert Lewandowski (59. Łukasz Teodorczyk).

Irlandia: Forde - Kelly, St Ledger (32. O’Shea), Wilson (76. Whelan), Ward - Walters, McCarthy (64. Pearce), Green, McGeady (63. McClean)- Long (73. Hoolahan), Stokes (68. Doyle).

Żółte kartki: Pazdan oraz O’Shea.

Widzów: 31 094.

Z Poznania Michał Białoński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje