Roman Kosecki: "Pikum-pakum" mnie przeraża

- W naszej grze musi być więcej ruchliwości. Jeśli na boisku jest takie "pikum-pakum", to mnie to przeraża. Zawodnicy muszą przestać myśleć schematami i nie bać się dryblingów - mówi w rozmowie z INTERIA.PL Roman Kosecki, były reprezentant Polski, a obecnie wiceprezes PZPN.

INTERIA.PL: Podobał się panu ostatni mecz reprezentacji z Niemcami?

Reklama

Roman Kosecki (były reprezentant Polski, wiceprezes PZPN): - Mecz nie porywał, ale tego można było się spodziewać. Przecież niedługo będziemy grali ze sobą w eliminacjach, więc nikt nie chciał odkrywać wszystkich kart. Nasi najlepsi zawodnicy nie grali, a Niemcy w ogóle wystawili drugi czy trzeci garnitur. W polskiej drużynie niektórzy potwierdzili swoją przydatność w kolejnym spotkaniu. Czas prób powoli się kończy. W meczu z Litwą zagramy pewnie już w zbliżonym składzie do tego, który rozpocznie eliminacje.

W kadrze zadebiutował Thiago Cionek. Zdał egzamin?

- Zagrał pozytywnie, pomimo medialnej burzy. Mam nadzieję, że kadra będzie miała z niego pociechę. Nie byłem zaskoczony tym, że został powołanie, bo selekcjoner ma prawo sprawdzić każdego, kto ma polski paszport i wyraża chęć do gry w narodowych barwach.

Nawałce zarzucano, że nie postawił na młodszych piłkarzy. Zamiast Marcina Robaka i Ludovica Obraniaka więcej czasu powinni dostać Arkadiusz Milik czy Rafał Wolski czy Paweł Wszołek.

- Weszli na koniec. Wielu naszych utalentowanych piłkarzy jest w dobrych klubach zagranicznych, budują swoje pozycje w naprawdę poważnych drużynach. Ci, którzy grają w drużynie młodzieżowej, pokazali, że warto będzie na nich stawiać.

Zgadza się pan z opinią, że Obraniak definitywnie przekreślił swoją reprezentacyjną przyszłość?

- Na razie widać, że jak ktoś nie gra w klubie, to ma problemy, żeby wejść na boisko w meczu międzypaństwowym i dać coś od siebie. Rzuca się w oczy, że nie jest zbyt przydatny drużynie. Nie przekreślałbym go definitywnie, bo może w nowym sezonie okaże się, że jest czołowym zawodnikiem Werderu i wtedy miejsce w kadrze będzie mu się należało.

Po raz kolejny nie potrafiliśmy strzelić gola. Nie licząc spotkania z San Marino, po raz ostatni nasi piłkarze cieszyli się z bramki w spotkaniu z Czarnogórą we wrześniu ubiegłego roku.

- To martwi, ale podchodzę do tego ze spokojem. Po Euro 2012 rozpoczęliśmy przebudowę kadry, zobaczymy, jakie będą efekty w eliminacjach. Wygląda to ciekawie, bo Nawałka ma do dyspozycji grupę piłkarzy już ograną w międzypaństwowych meczach i turniejach oraz coraz lepszą młodzież. Wiadomo, że do zgrania zespołu potrzebny jest czas.

Gołym okiem widać, że ofensywnym piłkarzom brakuje ruchliwości.

- To prawda. W spotkaniu z Niemcami dopiero jak weszli młodzi zaczęły się akcje indywidualne. Wcześniej było takie "pikum-pakum", przerażało mnie to. Przewagę robi się dryblingiem, tak jest we wszystkich czołowych drużynach świata. Nasi piłkarze boją się kiwać, a przecież to podstawa futbolu. Zawodnicy muszą czasem przestać myśleć o schematach . Przecież każda bramka pada po czyimś błędzie, ale trzeba najpierw zmusić przeciwnika, żeby go popełnił.

Za kadencji Adama Nawałki nie potrafiliśmy wygrać ze Słowacją, Irlandią czy Szkocją. Czy jest pan dalej pewny, że to odpowiednia osoba do prowadzenia kadry?

- Eliminacje jeszcze się nie zaczęły. Rozpoczynamy we wrześniu z Gibraltarem, później mamy mecz z Niemcami, gdzie wszystko musi już funkcjonować, jak należy. Licznik bije, czas się kurczy, ale wierzę w trenera Nawałkę. Selekcjoner na każdym kroku podkreśla, że wie, czego chce, ma swój pomysł na drużynę. Dajmy mu się wykazać.

Krzysztof Oliwa

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Adam Nawałka | Roman Kosecki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje