To możliwe: ponad pięćdziesiąt tysięcy ludzi na meczu z San Marino!

- Nie ma żadnego problemu z ulokowaniem meczów reprezentacji Polski. Zarówno z Ukrainą, jak i z San Marino zagramy na Stadionie Narodowym - powiedział nam prezes PZPN-u Zbigniew Boniek. To przełom w dotychczasowym rozumowaniu piłkarskiej centrali, która spotkania z mniej atrakcyjnymi rywalami organizowała poza stolicą.

Ostatni mecz z San Marino, w ramach eliminacji do MŚ w RPA, rozgrywany był w Kielcach w marcu 2009 roku i wygraliśmy 10-0. Trybuny pękały w szwach, ale Arena Kielce mieści zaledwie 15 tys. widzów. By wypełnić Stadion Narodowy, trzeba będzie sprzedać o 40 tys. wejściówek więcej.

Reklama

Teoretycznie sprzedanie 55 tys. biletów na spotkanie z autsajderami europejskiej piłki, do jakich zalicza się San Marino, to zadanie karkołomne. Zarząd PZPN zamierza jednak wprowadzić specjalną politykę cenową na ten mecz. Niewykluczone, że będzie w pakiecie sprzedawał dwa mecze: z Ukrainą (22 marca) i ten z San Marino (26 marca).

- Najwyższa pora, by skończyć z takim podejściem, że przychodzi się na mecz reprezentacji w uzależnieniu od stopnia atrakcyjności przeciwnika. To reprezentacja Polski ma być główną atrakcją - argumentuje prezes Zbigniew Boniek. - Gdy ja w dzieciństwie zacząłem chodzić na stadion żużlowców, czy hokeistów Polonii Bydgoszcz, to właśnie oni byli dla mnie największym magnesem. Przeciwników traktowałem jako przystawkę, a nie jak główne danie.

W tej sytuacji bierzemy kurs na Anglię. W tym kraju wszystkie mecze kadry rozgrywane są na Wembley. Rok 2013 Orły zainaugurują jednak za granicą, dwoma wyjazdowymi spotkaniami z Rumunią (2 lutego w Maladze) i Irlandią (6 lutego w Dublinie).

Autor: Michał Białoński


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje