Wszystkie dylematy Waldemara Fornalika

- Apeluję o cierpliwość, wkrótce wszystkiego się dowiecie, ale może się zdarzyć, że wśród powołanych zabraknie jednego z podstawowych dotąd piłkarzy – powiedział jeszcze przed rozesłaniem nominacji do kadry na mecze z Ukrainą i San Marino selekcjoner Waldemar Fornalik. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by wiedzieć, że zagrożona jest pozycja Ludovica Obraniaka.

Dzisiaj zapadną decyzję odnośnie tego, kogo Fornalik wezwie na kadrę przed meczami z Ukrainą (22 marca na Stadionie Narodowym) i San Marino (26 marca na Narodowym).
Co zrobić z Ludo Obraniakiem, jaką taktykę zastosować na Ukrainę, ilu zawodników powołać i czy dać szansę tym, którzy nie grają w klubach i co się stanie z Łukaszem Piszczkiem - to najważniejsze pytania, na które musi znaleźć odpowiedź selekcjoner reprezentacji Polski Waldemar Fornalik, który w Warszawie zebrał swój sztab przed dwumeczem z Ukrainą i San Marino w ramach eliminacji MŚ 2014.

Reklama

Wymienione pięć tematów to nie wszystkie dylematy selekcjonera Orłów. Waldemar Fornalik - wspólnie z fachowcem, co się zowie - Andrzejem Dawidziukiem - muszą rozsądzić też, kto i na jak długo będzie bramkarzem numer "jeden". Kandydatów jest dwóch - Artur BorucWojciech Szczęsny. - Obaj bronią w Premier League i żaden z nich nie popełnia błędów - podkreśla Andrzej Dawidziuk i przypomina, że sytuacja z golkiperami była płynna z uwagi na ich status w klubie.

Podczas Euro 2008 wydawało się, że na lata abonament między słupkami bramki "Biało-czerwonych" zagwarantował sobie Boruc. Później jednak nie grał regularnie w klubach. Na Euro 2012 wypłynął Przemysław Tytoń, by jesienią 2012 roku wylecieć z wyjściowej jedenastki PSV Eindhoven. W PSV zanosi się jednak na zmianę trenera, a do sztabu naszej reprezentacji docierają, że "Tytek" może wrócić do regularnej gry.

Kolejny znak zapytania, dotyczy tego, kto z dwójki Tomasz Kuszczak - Tytoń zostanie powołany jako trzeci bramkarz. Trener Dawidziuk dopuszcza ewentualność, że wybór padnie na grzejącego ławę "Tytka", a nie występującego regularnie w lidze Championship Kuszczaka. - Fakt, że trzeci bramkarz reprezentacji nie broni w klubie nie oznacza, że nie będzie gotowy od strony fizycznej, a zwłaszcza mentalnej do wzięcia udziału w zgrupowaniu reprezentacji - tłumaczy Andrzej Dawidziuk.

O ile w wypadku golkiperów mamy sytuację "od nadmiaru głowa (nie) boli", o tyle im dalej w las, tym ciemniej. Pewniakiem do gry na pozycji stopera jest Kamil Glik, ale zupełnie nie wiadomo, kto zagra obok niego. Marcin Wasilewski stracił miejsce w Anderlechcie, a na dodatek nie przeniósł się do Legii. Damien Perquis wypadł z gry w Betisie Sewilla, a poza tym złapał kontuzję. W tej sytuacji na celowniku znalazł się Piotr Celeban, a nawet Bartosz Salamon, który był filarem Brescii, ale później jego największym sukcesem był sam transfer do Milanu, gdyż w "Rossonerich" trawy jeszcze nie zdążył powąchać.

W ostatniej kolejce Salamonowi nie pomogły nawet fakty, że poza kadrą byli Philippe Mexes i Daniele Bonera, a w trakcie meczu z Lazio kontuzji doznał Cristian Zapata. Zamiast wpuszczać Polaka, trener Massimiliano Allegri wolał ustawić na stoperze prawego obrońcę Cristiana Zaccardo.

W kontekście do Salamona i Rafała Wolskiego (po transferze do Fiorentiny nie zdołał zadebiutować w Serie A), selekcjoner zastanawia się, czy zamiast zwyczajowych 23 piłkarzy, nie powołać ich 26, by z bliska przyglądnąć się tym, którzy trenują w silnych klubach, ale w nich nie występują. Jedno jest pewne - Fornalik dokona wyboru z grupy 40 zawodników, których ma w notesie.

Problemy Orłów nie kończą się na środku defensywy, gdyż kłopoty zdrowotne ma także Łukasz Piszczek. Jeśli go zabraknie, w gronie następców nie znajdzie się Sebastian Boenisch, który w meczu z Irlandią nie radził sobie z podawaniem piłki w pole karne rywala prawą nogą. Trudno sądzić, by Fornalik zdecydował się na forsowanie na prawej flance Wasilewskiego, który w II połowie starcia z Irlandczykami również prochu nie wymyślił.

Na razie nie wiadomo, kto wystąpi na pozycji ofensywnego środkowego pomocnika w starciu z Ukraińcami. Ludovic Obraniak obniżył loty w spotkaniu z Irlandią, a w ostatnim spotkaniu z Lille kryzys formy dopadł nie tylko Ludo, ale całe Bordeaux. Główne zastrzeżenia co do Ludovica nie dotyczą klasy sportowej tego piłkarza, bo ta jest niepodważalna, tylko jego cech charakterologicznych. Ludo jest typem indywidualisty, samotnika, który nie integruje się z drużyną na zgrupowaniach, nie wspominając już o tym, że po czterech latach gry z Białym Orłem na piersi nie jest w stanie porozumiewać się po polsku. Nie jest w stanie porozumiewać się nie tylko z kolegami w szatni, ale trenerami, dziennikarzami i kibicami, a zawiłości taktyczne przed meczami Ludovi wykłada Grzegorz Krychowiak.

Na dodatek, po fali krytyki, jaka się na Obraniaka wylała po spotkaniu z Irlandią (cały zespół grał słabo, ale wielu robiło kozła ofiarnego z Ludo) spowodowała, że piłkarz może czuć się dotknięty.

Pewne jest jedno - problem pod tytułem "Obraniak" istnieje i na Fornalika głowie spoczywa rozwiązanie go. Selekcjoner ma trzy wyjścia: - w ogóle nie powoływać Ludo na Ukrainę, - wezwać go, ale zostawić w rezerwie i wreszcie ostatnie - powierzyć mu rolę lidera środka pola.

Trener reprezentacji Polski - w poszukiwaniu nowych twarzy do kadry - wybrał się na mecz Charlton Atletic - Nottingham Forest (0-2) i widział w akcji ofensywnego pomocnika Forest - Radosława Majewskiego. Postawa "Mai" spodobała się Waldemarowi Fornalikowi. Nie można więc wykluczyć, że piłkarz ten po ponad dwóch latach wróci do zespołu "Biało-czerwonych". Ostatnio zaliczył 10-minutowy epizod w spotkaniu z Ekwadorem (12 października 2010 roku).

Selekcjoner obraduje od poniedziałku w stolicy ze swym sztabem: asystentem Markiem Wleciałowskim, trenerem bramkarzy Andrzejem Dawidziukiem i szefem banku informacji  - Hubertem Małowiejskim.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje