Zbigniew Boniek o nowym selekcjonerze: Nie było wariantu "B"

- Graliśmy fair do samego końca. Nie było wariantu "B", że Waldemar Fornalik jest trenerem, a my mamy już następcę. Poznacie go w ciągu dwóch tygodni - powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej prezes PZPN Zbigniew Boniek.

- Waldemar Fornalik nie jest już trenerem reprezentacji Polski - potwierdził, zaczynając konferencję Boniek. - Spotkałem się dzisiaj z nim i porozmawialiśmy sobie w sympatycznej atmosferze.

Reklama

Prezes PZPN powiedział, że chce trenerowi bardzo serdecznie podziękować.

- Zrobiliśmy wszystko jako PZPN, aby być jak najbliżej trenera i dać mu jak największe wsparcie - podkreślił Boniek. - Po spotkaniu z Ukrainą podjęliśmy decyzję, że skoro nie osiągnęliśmy tego, co poprzedni zarząd zakładał, co wynikało z kontraktu, nie przedłużamy umowy z selekcjonerem - wyjaśnił szef piłkarskiej centrali. - Fornalik był przekonany, że jest z tej drużyny w stanie jeszcze coś "wydusić", że zaszły w tej drużynie pozytywne zmiany. Nie jest łatwo powiedzieć trenerowi, że się go zwalnia - dodał.

Dlaczego decyzja o zwolnieniu Fornalika zapadła już dzisiaj, zaraz po meczu z Anglią? - Bo budowanie drużyny musi przejąć ktoś inny, a czasu za dużo nie ma. Do następnego meczu eliminacyjnego ME rozegramy zaledwie trzy-cztery spotkania towarzyskie, choć wiele drużyn chce z nami grać - powiedział Boniek.

Według niego, nowy selekcjoner spotka się z dziennikarzami w przeciągu dwóch tygodni.

- Będzie wiele spekulacji, dywagacji. Przeczytałem już w mediach o kilku kandydatach. To są wasze wymysły - stwierdził prezes związku. - Graliśmy fair do samego końca. Nie było wariantu "B", gabinetu cieni i w momencie, kiedy Fornalik przegrywa eliminacje, to od razu nowy sztab rozpoczyna pracę z reprezentacją. Gdybym coś takiego zrobił, to dziennikarze i kibice nie mieliby o mnie dobrego zdania - powiedział.

Jakie cechy musi mieć nowy selekcjoner? - Nieważne czy ma paszport polski, czy zagraniczny - podkreślił prezes. - To człowiek, który chce wiedzieć, jak jego zespół ma grać, jakim systemem, jakich dobrać piłkarzy, człowiek z charyzmą. Musi umieć zarządzać nie tylko szatnią, ale także na przykład dziennikarzami.

Jak dodał Boniek, "selekcjoner musi mieć niesamowitą ambicję. Reprezentacja ma być dla niego najważniejsza. Nie może to być jego sposób na dorobienie miliona".

- Wiem, kto będzie selekcjonerem. Do dnia wczorajszego trenerem był Waldemar Fornalik i nie była to z naszej strony żadna kurtuazja. Chętnych do prowadzenia kadry jest 50. Podkreślam, że nie podpisaliśmy żadnej umowy, nie ma też gentlemen's agreement. Za dwa tygodnie zaproszę was na konferencję i dowiecie się, kto jest nowym trenerem reprezentacji. Nie może być tak, że jedna gazeta wyłania jakiegoś selekcjonera, druga jej odpowiada, a do tego musi się ustosunkować PZPN. To nie jest nasz problem tylko wasz, dziennikarzy. Jestem człowiekiem, który lubi czytać prasę. Muszę jednak powiedzieć, że gracie zgranymi kartami. 90 procent nazwisk, które pojawiają się w mediach, to nieporozumienie. Chcemy kogoś ambitnego, z którym reprezentacja odniesie sukces - podkreślił prezes PZPN.

- Doświadczenie w pracy z reprezentacją może mieć pewne znaczenie, ale myślę, że nie będzie to sprawą determinującą przy wyborze. Kazimierz Górski czy Antoni Piechniczek nie mieli doświadczenia w pracy z kadrą. Trenera drużyny narodowej ocenia się po jednym - wynikach. Jeśli nie wygrywa, jest słabym szkoleniowcem. Nasza strategia będzie taka, że nowy selekcjoner otrzyma przyzwoitą miesięczną pensję, natomiast duże pieniądze będą za sukces sportowy - tłumaczył Boniek.

- Ambicja musi być podstawowym elementem pracy w w sporcie. Byliśmy losowani z czwartego koszyka i zajęliśmy w eliminacjach czwarte miejsce. Naszym celem jest, aby drużyna narodowa w kwalifikacjach do mistrzostw Europy zajęła pierwsze lub drugie, ewentualnie trzecie miejsce dające szanse gry w barażach. Rozmawiałem z kilkoma piłkarzami, których boli to, że nie pojedziemy na mundial, ale zdają sobie doskonale sprawę, że w kadrze są problemy. - zaznaczył Boniek, który stwierdził, że za nieudane eliminacje do mundialu w Brazylii odpowiada zarówno sztab trenerski, jak i piłkarze.

- Unikałbym czegoś takiego jak wina w sporcie. Można mówić o odpowiedzialności. Po Euro 2012 drużyna pojechała pod Pałac Kultury i Nauki. Były deklaracje, zapewnienia z których niewiele wyszło. Odpowiedzialność jest zawsze zbiorowa. Za wynik odpowiada sztab trenerski i zawodnicy, a w naszej rzeczywistości jeszcze PZPN. Nie mamy zamiaru z tym walczyć. Nigdy do głowy by mi nie przyszło, że wygramy dzięki trenerowi, albo przegrywamy przez trenera. To piłkarze występują na boisku, oni strzelają bramki,  ale selekcjoner ma wielki wpływ na to, jak drużyna wygląda, na taktykę - mówił sternik polskiego futbolu.

Sprawdź tabelę "polskiej" grupy eliminacji MŚ

Boniek zwolnił Fornalika. To dobra decyzja?


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje