Trefl Proxima Kraków. Ewelina Brzeźińska: Wtedy trenera doprowadzamy do furii

Siatkarki Trefla Proximy mają już za sobą debiut przed krakowska publicznością. W Tauron Arenie beniaminek ekstraklasy przegrał z mistrzem Polski Chemikiem Police 0:3. - Na pewno zabrakło nam siły ognia w ataku - powiedziała w rozmowie z Interią kapitan ekipy spod Wawelu Ewelina Brzeźińska.

W pierwszych dwóch setach krakowianki tylko fragmentami nawiązywały wyrównaną walkę. Przewaga Chemika była wyraźna o czym świadczą wyniki - dwa razy 25:16. W trzeciej odsłonie siatkarki Trefla Proximy zagrały zdecydowanie lepiej i były bliskie "urwania" seta faworytowi. Ostatecznie przegrały jednak 22:25. Najwięcej punktów dla gospodyń zdobyła Ewelina Brzeźińska - 10.

Reklama

Robert Kopeć, Interia: Dostałyście srogą lekcję siatkówki od Chemika Police w debiucie przed krakowską publicznością.

Ewelina Brzeźińska (kapitan Trefla Proximy Kraków): Wiedziałyśmy, że musimy zagrać na 120 procent swoich możliwości, jeżeli chcemy z mistrzem Polski rywalizować. Pozytyw z tego spotkania jednak jest. W trzecim secie grałyśmy bardzo dobrze, ale w końcówce nie wytrzymałyśmy. Znowu pierwszą partię zaczynamy słabo i musimy jak najszybciej znaleźć na to receptę, bo tak samo było w Łodzi z ŁKS-em (porażka 1:3 - przyp. red). Potem zaczynamy grać dobrze, ale czasami jest już za późno.

Wasza gra w defensywie wygląd naprawdę dobrze. Podbijacie sporo piłek. Gorzej jest z wykończeniem kontr.

- Na pewno zabrakło nam siły ognia w ataku. Nie ma co do tego wątpliwości. Wynikało to też z tego, że dziewczyny z Chemika odrzuciły nas od siatki zagrywką, a z takim przeciwnikiem, z tak wysokim blokiem i tak dobrze ustawioną obroną, ciężko grać na wysokiej skuteczności. Widać było, że zawodniczki Chemika dobrze rozumieją się na boisku. Nasz zespół jest praktycznie stworzony od nowa. Ja miałam przyjemność grać z Darią (Paszek - przyp. red) kiedyś na kadrze, ale też krótko. Jest to też dla mnie nowa sytuacja. Mamy bardzo młode zawodniczki na pozycji libero dla których jest to też olbrzymi stres. Dla nich występ przy takiej publiczności i tak wspaniałej oprawie tego meczu, to na pewno były emocje nie do opisania. Myślę, że czas będzie działał na naszą korzyść.

W Tauron Arenie miałyście tylko jeden trening.

- Tylko lekki rozruch. Trochę czułyśmy się jak na wyjeździe. Wiadomo, że zawsze liczy się na atut własnej hali, a na razie tego komfortu nie mamy. Czekamy aż hala na Suchych Stawach będzie wykończona. Było to dla nas jednak spore wyróżnienie, że mogłyśmy zagrać w tak pięknym obiekcie i poczuć się, jak ktoś wyjątkowy.

Na trybunach Tauron Areny zasiadło około dwa tysiące kibiców. Spodziewałyście się takiej frekwencji?

- Bardzo jesteśmy zadowolone i dziękujemy wszystkim, którzy przyszli nas dopingować. Mam nadzieję, że nie zraziłyśmy nikogo tymi dwoma setami i będzie tylko lepiej.

Najbardziej kibiców do hali przyciągają zwycięstwa.

- Dokładnie. Wszyscy o tym marzymy i mam nadzieję, że tak będzie.

Jaka jest obecnie największa bolączka Trefla Proximy?

- Ja zawsze czepiam się mentalnego podejścia. Nie lubię bardzo, kiedy mecz przechodzi na milcząco i te dwa pierwsze sety tak wyglądały. Nie było komunikacji między nami. Nawet jak coś nie wyjdzie, to motywacja powinna wyjść od środka. Powinnyśmy sobie pomagać. Myślę, że byłyśmy bardziej skupione na sobie, a tutaj musimy popatrzeć szerzej jako drużyna i uważam, że tego musimy się nauczyć razem.

Trener Alessandro Chiappini jest bardzo wymagający?


- Denerwuje się i irytuje, kiedy nie robimy czegoś, jak miałyśmy założone. Jeżeli przeciwnik zagra tak, że ręce same składają się do oklasków, to trener nie ma pretensji. Jest jednak wiele sytuacji na które jesteśmy przygotowane taktycznie i tego nie wykonujemy, to wtedy trenera doprowadzamy do furii.

Bardzo się wtedy złości?

- Tak, ale myślę, że od tego jest trener. Jest od tego, żeby wymagać, motywować zespół, ale jeżeli robimy coś wbrew temu, co przygotowywaliśmy, to jestem za tym, że trzeba użyć ostrych słów.

Kiedy rozmawiałem z prezesem klubu Łukaszem Kadelą, to mówił, że celem na ten sezon jest spokojne utrzymanie.

- Nie oczekujmy, że będziemy walczyć o czołowe lokaty, aczkolwiek bardzo byśmy chciały. Myślę, że jest bardzo dobre podejście ze strony osób, które tworzą ten klub. Z strony prezesa nie czujemy wielkiej presji. Mam nadzieję, że ten klub z roku na rok będzie się rozwijał. Taki jest cel wszystkich, żeby krok po kroku być coraz lepszym jako drużyna i cały klub.

Rozmawiał Robert Kopeć


Dowiedz się więcej na temat: Trefl Proxima Kraków | chemik police | Łukasz Kadela

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje