Trefl Proxima Kraków. Maraton wyjazdowy beniaminka potrwa dłużej

To była jedna z największych niespodzianek 4. kolejki Ligi Siatkówki Kobiet. Beniaminek ekstraklasy ograł w trzech setach w Łodzi wicemistrza Polski zespół Grot Budowlanych. To było pierwsze, historyczne zwycięstwo ekipy spod Wawelu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Krakowscy kibice muszą uzbroić się w cierpliwość zanim znowu zobaczą w akcji siatkarki Trefla Proximy. Maraton wyjazdowy miał zakończyć się 25 listopada, ale potrwa aż do 9 grudnia.

Trefl Proxima rozpoczął serię wyjazdowych spotkań od wyprawy do Torunia i wydawało się, że to właśnie w mieście Mikołaja Kopernika jest w stanie pokusić się o historyczny triumf. Podopieczne Alessandro Chiappiniego po zaciętym spotkaniu przegrały 2:3 i musiały zadowolić się jednym punktem. W Łodzie beniaminka czekało o wiele trudniejsze zadanie, bo po drugiej stronie siatki stanął aktualny wicemistrz Polski i zespół mający w składzie reprezentantki naszego kraju. Krakowianki zagrały koncertowo i zasłużenie zainkasowały komplet punktów.

- Przede wszystkim rzadko zdarza się tak, że zespół gra przez niemal całe spotkanie bez błędów i na pełnym skupieniu. Nam udało się to osiągnąć w Łodzi. W zasadzie nie było słabych punktów w naszych szeregach. Nie ukrywam, że też jestem zaskoczony i to nie dlatego, że nie wierzę w możliwości naszego zespołu, bo wierzę, tylko myślałem, że osiągnięcie wysokiej dyspozycji będziemy potrzebować  więcej czasu. Byłem przekonany, że czeka nas bardzo trudny mecz i nie nastawiałem się na pełną zdobycz punktową, nawet jako kibic. To było miłe zaskoczenie - powiedział w rozmowie z Interią prezes Trefla Proximy Łukasz Kadela.

W pierwszym secie krakowianki omal nie wypuściły z rąk pewnego, wydawało się, zwycięstwa. Przyjezdne prowadziły 24:21, a partię rozstrzygnęły na swoją korzyść na przewagi 28:26.

- Cieszę się, że siatkówka jest dyscypliną, która wyzwala emocje u kibiców i obserwatorów. Natomiast ja podchodzę do widowiska analitycznie. Radość z wygranej jest u mnie na podstawie oceny, a nie euforii. Największy dyskomfort czuję wtedy, kiedy oglądam mecz i nie widzę woli zwycięstwa. Wygrany mecz ze słabszym przeciwnikiem, ale bez determinacji, motywacji jest dla dużo gorszym doświadczeniem niż przegrany, ale po zaciętej walce. Wygraliśmy w Łodzi, bo byliśmy tego dnia dużo lepszym zespołem, co nie tylko pokazał wynik, ale też statystyki - zaznaczył Łukasz Kadela.

We wcześniejszych spotkaniach Trefl Proxima był chwalony za grę w defensywie. Gorzej wyglądała ofensywa, a zwłaszcza skuteczność w kontratakach. Z meczu na mecz rozkręca się Kinga Hatala, która w Łodzi zapisała na swoim koncie 19 punktów i została wybrana MVP meczu. 28-letnia atakująca wyrasta na liderkę zespołu spod Wawelu.

- Ciężko powiedzieć. W Łodzi zagrała bardzo dobrze, ale w poprzednim meczu trochę słabiej. Wydaje mi się, że cechą liderki jest to, że można liczyć na nią w każdych okolicznościach, czyli na pewnego rodzaju przewidywalność, a nasz zespół na ten moment jest nieprzewidywalny. Trener Alessandro Chiappini ciągle próbuje różnych konfiguracji personalnych. Mamy szeroką ławkę, ma kim próbować różnych opcji taktycznych i to ciągle robi. Dlatego optymalnego układu jeszcze nie mamy wypracowanego. Najczęściej w tym optymalnym jest liderka, a u nas jest walka o grę w pierwszej szóstce. W Łodzi kapitan Ewelina Brzezińska spędziła cały mecz w kwadracie dla rezerwowych. Jej miejsca zajęła Paula Słonecka, która debiutuje w ekstraklasie. Udało się, co nie oznacza, że to jest recepta na cały sezon, ale daje informacje informacje, które są potrzebne. Mecz na pewno był pod presją, ale dziewczyny czuły, że mogą wygrać. Rywalki także prowadziły w tym spotkaniu, ale odrabialiśmy straty. Nawet grę na przewagi, a jest to trudny moment, bo każda akcja jest obarczona dużym ciężarem, udało się wytrzymać lepiej od rywalek. Trzeba to odebrać w kategoriach bardzo korzystnych - podkreślił sternik krakowskiego klubu.

Maraton wyjazdowy Trefla Proximy potrwa dłużej niż planowano. W najbliższy poniedziałek zespół zagra w Muszynie z Polskim Cukrem Muszynianką (początek spotkania o godz. 18.00, transmisja w Polsacie Sport) na zakończenie piątej serii spotkań. Potem zespół czeka wyjazd do Piły na pojedynek z PTPS. Z Pałacem Bydgoszcz w 7. kolejce krakowianki miały zagrać wreszcie u siebie w hali "Suche Stawy" 25 listopada. Obiekt przechodzi gruntowną modernizację, która potrwa do końca miesiąca. W związku z tym seria spotkań wyjazdowych beniaminka wydłuży się. Z Pałacem krakowianki zagrają jednak w Bydgoszczy, a mecz odbędzie się 27 listopada. Informację potwierdził prezes beniaminka. Przed krakowską publicznością siatkarki Trefla Proximy zagrały jak na razie tylko raz - z Chemikiem Police w Tauron Arenie. Ponownie pod Wawelem fani zobaczą beniaminka dopiero 9 grudnia z BKS Profi Credit Bielsko-Biała.

Autor: Robert Kopeć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje