Andrea Anastasi: Ważne, że grają młodzi Polacy

Trener reprezentacji Polski Andrea Anastasi jest zadowolony z poziomu prezentowanego przez drużyny PlusLigi. Włoch uważa jednak, że najważniejsze, iż w rozpoczętych miesiąc temu rozgrywkach występuje wielu młodych siatkarzy.

- To bardzo istotna sprawa w kontekście reprezentacji. Szkoleniowcy rozsądnie wprowadzają do zespołów młodych zawodników i dają im się ogrywać w konfrontacjach z wymagającymi przeciwnikami. Mam nadzieję, że w przyszłości skorzysta na tym kadra - powiedział Anastasi.
Na ligowych parkietach w tym sezonie brakuje m.in. Bartosza Kurka i Niemca Georga Grozera, którzy w poprzednich rozgrywkach byli czołowymi postaciami swoich klubów i ligi. 52-letni trener nie obawia się, że wpłynie to negatywnie na poziom rywalizacji.
- Jestem zadowolony z tego, co dotąd widziałem. Oczywiście, polskie drużyny nie mają tak ogromnych pieniędzy jak rosyjskie, które sprowadziły do siebie w ostatnich latach wielu znakomitych siatkarzy, ale nie wydaje mi się, by były powody do zmartwienia. Uważam, że poziom ligi jest naprawdę dobry i wystarczająco wysoki - zaznaczył.
Dodał, że drużyny nie prezentują jeszcze najlepszej dyspozycji, ale mimo to nie obawia się o jakość gry. - To normalne na tym etapie rywalizacji, że forma wciąż faluje - podkreślił.
Po czterech kolejkach liderem tabeli jest Zaksa Kędzierzyn-Koźle. Ekipa prowadzona przez Argentyńczyka Daniela Castellaniego, poprzednika Anastasiego w reprezentacji Polski, jako jedyna ma komplet zwycięstw. Włoch nie uważa jednak, by można było w tym zespole już teraz upatrywać faworyta rozgrywek.
- Nie będę oryginalny. Obstawiam, że w walce o mistrzostwo kraju będą się liczyć cztery kluby, które zajęły ostatnio najwyższe lokaty. Jestem pewny, że będziemy świadkami zaciętej i ciekawej rywalizacji - prognozował Anastasi.
Trener "Biało-czerwonych" nie narzeka na brak zajęć. W sobotę w Krakowie promował książkę "Anastasi. Krasnal, który stał się gigantem", zaś dzień później oglądał na żywo mecz Asseco Resovia Rzeszów - Jastrzębski Węgiel. Statuetkę dla najlepszego zawodnika otrzymał Zbigniew Bartman, któremu Włoch zmienił pozycję z przyjmującego na atakującego.
- Oglądając go w takich spotkaniach, jak z Jastrzębiem, mam małą satysfakcję. Na tej decyzji skorzystała zarówno kadra, jak i Resovia, bo "Zibi" gra obecnie świetnie - ocenił.
Po drugiej stronie siatki w tej potyczce wystąpił sprowadzony latem przez ekipę Lorenzo Bernardiego Matteo Martino. Włoski przyjmujący przez wielu ekspertów uznawany jest za jednego z najbardziej utalentowanych zawodników polskiej ligi.
- Pracowałem z nim kilka lat temu w kadrze Italii. To bardzo dobry siatkarz, imponuje grą w ataku. Może dać dużo zespołowi, ale nie zaliczyłbym go do światowej czołówki - zaznaczył Anastasi, który w październiku i listopadzie w znacznym stopniu poświęca czas na oglądanie występów swoich podopiecznych oraz załatwia różne sprawy związane z najbliższym sezonem reprezentacyjnym.
- Przede mnę wciąż wiele spotkań, podczas których precyzujemy przyszłoroczne plany. Grafik nie jest jeszcze gotowy, chociażby dlatego, że czekamy na decyzje dotyczące organizacji najbliższej edycji Ligi Światowej - dodał.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje