​Daniel Castellani: Święta spędzę z rodziną w Berlinie

Były trener reprezentacji siatkarzy, obecnie prowadzący Zaksę Kędzierzyn-Koźle Daniel Castellani święta spędzi w Berlinie. W jego rodzinnej Argentynie Boże Narodzenie spędza się podobnie jak w Polsce, tyle że w krótkich spodenkach.

Jak pan spędzi święta Bożego Narodzenia - zostaje w Polsce czy leci do domu?
Daniel Castellani: - Ani jedno ani drugie. Moja rodzina - żona, syn i córka - przylatują do Europy, do Berlina i tam w czwórkę spędzimy te dni. Wybraliśmy to miejsce przede wszystkim ze względu na łatwe połączenie dla mnie i dla nich. No a poza tym to bardzo ładne miasto. Przede wszystkim jednak chodzi o to, by spędzić trochę czasu razem, bo na co dzień nie mamy zbyt wielu takich okazji. W święta przestrzegamy zasady, by być ze sobą - nieważne w jakim punkcie świata.
W latach 2009-2010 był pan trenerem siatkarskiej reprezentacji Polski, wcześniej od 2006 roku Skry Bełchatów. Była okazja, by w poprzednich latach spędzić którąś z wigilii w Polsce?
- Tak, kilka lat temu - ale nie pamiętam dokładnie w którym roku - byłem na święta Bożego Narodzenia w Polsce z rodziną. Na pewno było to w czasie, kiedy trenowałem Skrę.
Pamięta pan polską świąteczną tradycję lub potrawę, która najbardziej przypadła panu do gustu?
- Chyba najbardziej ze wszystkich polskich świątecznych tradycji spodobał mi się wasz zwyczaj stawiania na wigilijnym stole jednego pustego nakrycia dla niespodziewanego gościa. To bardzo piękne. Smakowały mi też wasze tradycyjne świąteczne potrawy - pierogi, bigos. Nie bardzo natomiast przypadła mi do gustu ryba.
A czym nasze, polskie święta różnią się od Bożego Narodzenia w Argentynie?
- Przede wszystkim w nasze Boże Narodzenie jest lato. Wszyscy chodzą w szortach i koszulkach polo, a nie ciepłych kurtkach i płaszczach. Temperatury w czasie świąt są dość wysokie, sięgają u nas 30-32 stopni Celsjusza. A to też powoduje, że jedzenie na święta jest lżejsze, bardziej "świeże" i pasujące do lata. Poza tym w zasadzie same święta niczym się nie różnią - mamy choinkę, wigilijną kolację i prezenty, którymi się tego wieczoru wymieniamy albo które przynosi święty Mikołaj.
Temperatura w Berlinie będzie wiec pewnie wyzwaniem dla Pana rodziny...
-  O tak (śmiech). Teraz mają w naszych rodzinnych stronach około 25 stopni na plusie, a gdy przylecą w Niemczech będzie bodaj pięć. Muszą specjalnie z tej okazji kupić jakieś cieplejsze ubrania. Ale to nie będzie ich pierwszy pobyt w Europie zimą, więc temperatura ich już raczej nie zaskoczy.
Jakie jest pana największe wspomnienie świąteczne - pamięta pan szczególnie jakiś prezent, choćby z czasów dzieciństwa?
- Świątecznych prezentów jakoś nie zapamiętałem, ale faktycznie przypominam sobie, jak przed laty moja rodzina w okolicach świąt kupiła dom w mieście przy plaży. Pamiętam że spędzaliśmy wtedy święta w bardzo licznym gronie, bodaj dwudziestu osób. A w pierwszy dzień świąt wszyscy wyszliśmy na plażę, żeby cieszyć się świeżym powietrzem, widokiem i swoją obecnością. To ważne, by te dni spędzać z bliskimi.

Rozmawiała Anna Kownacka


Daniel Castellani - były siatkarz argentyński, obecnie trener Zaksy Kędzierzyn-Koźle. Wcześniej w latach 2006-2009 trener PGE Skry Bełchatów, z którą sięgnął m.in. po medal Ligi Mistrzów i trzy razy po tytuł mistrza kraju. W latach 2009-2012 był trenerem reprezentacji Polski, z którą z kolei wywalczył mistrzostwo Europy w Turcji. Żonaty z Silviną, ojciec dwójki dzieci - syna Ivana i córki Ariany.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama