Peter Veres: Nasz awans nie jest jeszcze przesądzony

Siatkarz Asseco Resovii Rzeszów Peter Veres przestrzegł przed zbyt pochopnym umieszczaniem jego drużyny w gronie półfinalistów walki o mistrzostwo Polski. - Nic jeszcze nie jest przesądzone- podkreślił Węgier.

Podopieczni trenera Andrzeja Kowala prowadzą w pierwszej rundzie play off z Effectorem Kielce 2-0. Oba spotkania mistrzowie kraju, którzy fazę zasadniczą zakończyli na czele tabeli, wygrali 3:0.

Reklama

- Zrealizowaliśmy nasz cel i jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni. Obecny stan rywalizacji jeszcze jednak o niczym nie świadczy. Polską ekstraklasę można podzielić na trzy grupy. Czołówka liczy - według mnie - pięć drużyn. Nie oznacza to jednak, że ósmy zespół nie może wygrać z pierwszym. Każdy chce wygrać i nikt nie odpuści do samego końca. Z jednej strony mamy komfortową sytuację, ale z drugiej jest ona niebezpieczna - ocenił Veres.

Doświadczony przyjmujący zaznaczył, że gry swojej i klubowych kolegów w dwóch ostatnich meczach - mimo efektownych zwycięstw - nie może określić jako bardzo dobrej.

- Wykonaliśmy postawione przed nami zadanie, ale z pewnością stać nas na więcej. To nie było jednak nic dziwnego. Skupieni byliśmy bowiem już w większym stopniu na turnieju finałowym Pucharu Polski (13-16 marca w Zielonej Górze - PAP) - przyznał.

Po raz ostatni rywalizację o krajowy puchar ekipa z Podkarpacia wygrała w sezonie 1986/87. Veres zauważył, że w klubie da się wyczuć oczekiwanie na sukces w tych rozgrywkach.

- Może wreszcie przyjdzie nasz czas. Jestem podbudowany tym, że dobrze reagujemy jako zespół. Pod tym względem, w porównaniu z początkiem sezonu - moim zdaniem - jest znacznie lepiej. Przy osiąganiu wyników nie chodzi przecież tylko o formę fizyczną. To bardzo ważne. Pamiętajmy, że nie mówimy o sporcie indywidualnym. Dobra dyspozycja jednego czy dwóch zawodników jeszcze nic nie znaczy. Każdy musi dać coś od siebie. Wtedy to może wypalić - podkreślił 35-letni siatkarz.

Jednym z przedsezonowych celów Resovii był także awans do Final Four Ligi Mistrzów (22-23 marca). W dwumeczu o miejsce w najlepszej czwórce lepszy okazał się jednak Jastrzębski Węgiel. Węgierski przyjmujący mistrzów Polski nie ukrywał rozczarowania takim przebiegiem wydarzeń. Jak zaznaczył, w wolnym czasie nie będzie oglądał relacji z Ankary.

- Dla zawodnika, który był tak blisko awansu do FF byłoby to bolesne. Życzę powodzenia jastrzębianom, ale przed telewizorem nie zasiądę - dodał.

Veres do składu rzeszowian dołączył przed obecnym sezonem. W pierwszych tygodniach podkreślał, jak bardzo zaskoczyła go atmosfera panująca w hali Podpromie podczas spotkań i zainteresowanie kibiców, którzy jeszcze długo po meczu czekają w kolejkach po autografy.

- W tym względzie właściwie nic się nie zmieniło. Zadziwia mnie to za każdym razem - podkreślił z uśmiechem. (PAP)

Trzeci mecz ćwierćfinałowy Resovia zagra 23 marca w Kielcach.

Dowiedz się więcej na temat: Peter Veres | Asseco Resovia | PlusLiga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje