PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia 3:0. Winiarski: Obyśmy tak grali do końca sezonu

Obyśmy tak grali do końca sezonu, choć z doświadczenia wiem, że prezentować tak wysoki poziom w każdym meczu jest trudno - powiedział po wygranym 3:0 (25:17, 25:17, 25:23) spotkaniu z Asseco Resovią Rzeszów asystent trenera siatkarzy PGE Skry Bełchatów Michał Winiarski.

To pierwsze zwycięstwo wicemistrzów kraju w tym sezonie ekstraklasy. Do pewnego triumfu nad inną czołową ekipą rozgrywek gospodarze potrzebowali niespełna 90 minut. Bełchatowianie nad rywalem dominowali w każdym elemencie gry, co po sobotniej konfrontacji przyznał Winiarski.

Reklama

"To nie do końca tak, że Resovia zagrała słabo, bo to my zagraliśmy dziś kapitalnie. Pierwsze dwa sety w naszym wykonaniu były niemal perfekcyjne. Zwycięstwa do 17 w dzisiejszej siatkówce pokazują dużą różnice poziomów. W trzeciej partii rzeszowianie zagrali już lepiej i przez moment dzięki zagrywce Lukasa Tichacka doszli nas na 2-3 punkty, ale to był ich pojedynczy zryw" - ocenił asystent pierwszego szkoleniowca PGE Skry Włocha Roberto Piazzy.

Winiarski zwrócił uwagę, że jego podopieczni w najlepszy sposób zareagowali na wyjazdową porażkę 1:3 z Jastrzębskim Węglem sprzed tygodnia, w swoim pierwszym meczu obecnego sezonu.

Kapitan PGE Skry Mariusz Wlazły podkreślił, że kluczem do zwycięstwa była zagrywka. "Na tym poziomie to jeden z najważniejszych elementów, który ma wpływ na kolejne. Dziś był on po naszej stronie. To ułatwiło nam grę na siatce, bo rzeszowianie nie mogli rozgrywać piłki tak jakby chcieli, a my mieliśmy więcej swobody" - tłumaczył atakujący.

Środkowy Resovii Bartłomiej Lemański ocenił, że jego drużyna nie mogła sobie poradzić z zagrywką PGE Skry, ale także blokiem. "Powstrzymywali nasze skrzydła, a my nie mogliśmy się przebić przez ten mur. Najlepsza obroną jest atak, lecz dziś tej taktyki nie mogliśmy zrealizować. Może lepiej będzie w rewanżu" - przyznał.

Dla podopiecznych włoskiego trenera Roberto Serniottiego była to druga porażka w tym sezonie. Przed tygodniem ulegli bowiem 1:3 mistrzowi kraju Zaksie Kędzierzyn-Koźle. Lemański zaznaczył jednak, że na tym etapie rozgrywek trudno już mówić o kryzysie i zwracał uwagę na potencjał ostatnich rywali.

Wlazły żartował, że chciałby, by każde spotkanie PGE Skry w tym sezonie przebiegało w ten sposób, choć - jak przyznał - wolałby stracić mniej sił. "Wynik pokazuje, że poszło szybko i łatwo, ale tak nie było. Jesteśmy zmęczeni. Koncentracja i realizacja taktyki kosztuje naprawdę dużo wysiłku. Nie można też zapominać, że ekipa z Rzeszowa to naprawdę dobry rywal i jeśli da mu się pograć, to nie jest łatwo, co pokazali w trzecim secie" - wyjaśnił.

Mimo efektownego triumfu, wybrany MVP meczu Serb Srecko Lisinać uważa, że PGE Skra nie pokazała jeszcze pełnych możliwości i może grać lepiej. Jak bowiem tłumaczył wielu siatkarzy, w tym on, do zespołu dołączyło pod koniec przygotowań. "Jeszcze brakuje nam zgrania, ale ważne, żebyśmy teraz wygrywali dalej. Nie liczy się, czy w takim stylu jak dziś i nie musi być zawsze 3:0" - zaznaczył serbski środkowy.

Winiarski dodał natomiast, że życzyłby sobie, by jego podopieczni tak wysoki poziom prezentowali do końca rozgrywek, ale jak zaznaczył, z doświadczenia wie, że to będzie trudne. "Bardzo bym tego chciał, lecz wiem, że trudno prezentować w każdym meczu tak wysoki poziom i po wyśmienitych spotkaniach przychodzą słabsze. Ważne, żeby je też wygrywać. Dlatego nie może być mowy, by zachłysnąć się tym zwycięstwem. Mamy świadomość, jak długi sezon przed nami" - podkreślił były przyjmujący PGE Skry.

W kolejnym meczu bełchatowianie zmierzą się w środę w Olsztynie z Indykpolem AZS, a rzeszowianie w sobotę zagrają na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem.

PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (25:17, 25:17, 25:23)

PGE Skra Bełchatów: Bartosz Bednorz, Patryk Czarnowski, Milad Ebadipour, Srećko Lisinać, Grzegorz Łomacz, Mariusz Wlazły - Kacper Piechocki (libero) - Nikołaj Penczew, Szymon Romać.

Asseco Resovia Rzeszów: Jakub Jarosz, Bartłomiej Lemański, Marcin Możdżonek, Thibault Rossard, Aleksander Śliwka, Lukas Tichacek - Mateusz Masłowski (libero) - Dominik Depowski, Dawid Dryja, Michał Kędzierski, Elviss Krastins, Paweł Rusek, Jochen Schoeps. 

Bartłomiej Pawlak

W innym meczu:

Trefl Gdańsk - GKS Katowice 0:3 (20:25, 23:25, 22:25)

Trefl Gdańsk: Daniel McDonnell, Mateusz Mika, Piotr Nowakowski, Tyler James Sanders, Damian Schulz, Artur Szalpuk - Maciej Olenderek (libero) - Wojciech Ferens, Wojciech Grzyb, Bradley Gunter, Michał Kozłowski

GKS Katowice: Serhij Kapelus, Emanuel Kohut, Marcin Komenda, Paweł Pietraszko, Gonzalo Quiroga, Dominik Witczak - Bartosz Mariański (libero) - Karol Butryn, Maciej Fijałek, Bartłomiej Krulicki, Kacper Stelmach.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje