ZAKSA po zaciętym meczu wygrała z Jastrzębskim

W drugim meczu półfinału mistrzostw Polski ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała z Jastrzębskim Węglem 3:2 i wyrównała stan rywalizacji. Broniąca tytułu PGE Skra Bełchatów jest najbliżej finału. Drużyna trenera Jacka Nawrockiego jako jedyna wygrała dwa pierwsze spotkania półfinałowe - z Asseco Resovią po 3:1 i do awansu brakuje jej jednego zwycięstwa.

Po poniedziałkowej porażce 1:3, we wtorek kibice kędzierzyńskiej Zaksy mieli znacznie więcej powodów do radości. Po zaciętym pojedynku gospodarze wygrali 3:2.

Reklama

W pierwszej partii zawodnicy Zaksy popełniali sporo błędów, a po stronie Jastrzębia dobrze funkcjonował blok, z którym nie radzili sobie ani Jakub Jarosz, ani Michał Ruciak, ani Fin Tuomas Sammelvuo. Po drugiej przerwie technicznej Kędzierzyn przy agresywnej zagrywce Ruciaka odrobił cztery punkty, ale to Jastrzębie po ataku z drugiej linii Rosjanina Pawła Abramowa cieszyło się z wygranego seta.

Do drugiej partii siatkarze z Kędzierzyna wyszli bardziej skoncentrowani - Ruciak już na początku "rozstrzelał" zagrywką przyjmujących rywali. Później kolejne bomby w pole rywali posłał Jarosz i Zaksa prowadziła już 10:2. Nic nie dały zmiany dokonywane przez trenera gości. Kędzierzyn wygrał 25:17.

Trzeci set to huśtawka nastrojów kibiców gospodarzy. Zaksa najpierw przegrywała 1:5, by po chwili prowadzić 8:7, a potem nawet 15-11. Po drugiej przerwie technicznej to jednak gospodarze zaczęli popełniać błędy. Ostatnie akcje to popis Australijczyka Benjamina Hardy'ego, który swoimi zagrywkami doprowadził gości do zwycięstwa 25:20.

W czwartym secie ponownie zafunkcjonował serwis Kędzierzyna. Jastrzębscy przyjmujący - nawet doświadczony Abramow - mieli trudności z odbiorem zarówno mocnych zagrywek Jarosza, jak i szybujących Kanadyjczyka Terence'a Martina. W końcówce również Wojciech Kaźmierczak zanotował asa, który zakończył seta i doprowadził do tie-breaka.

Decydująca rozgrywka była bardzo wyrównana. W Jastrzębiu dobrą partię rozgrywał Abramow, który m.in. "odwdzięczył się" Martinowi szybująca zagrywką, z którą ten nie umiał sobie poradzić.

Jednak po chwili sytuacja się odwróciła i znowu Rosjanin nie potrafił odebrać serwisu Kanadyjczyka. W tym momencie Zaksa prowadziła 13:11 i "dowiozła" dwupunktową przewagę do końca.

Patryk Czarnowski, który ponownie rozegrał dobre spotkanie w szeregach Jastrzębskiego (zdobył 15 punktów), przewidywał w poniedziałek, że wtorkowy mecz będzie miał zupełnie inny przebieg.

"Mówiłem, że Zaksa postawi dużo wyżej poprzeczkę. Po setach widać, że wygrywali z nami zdecydowanie, a nasze zwycięstwa w setach były po wyrównanej walce. Nie dziwię się, że gospodarze chcieli odnieść przynajmniej jedno zwycięstwo. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie wracać na piąty mecz do Kędzierzyna" - powiedział po meczu środkowy Jastrzębskiego Węgla.

O tym, że wtorkowe spotkanie nie przypominało klęski z poniedziałku mówił też trener Kędzierzyna, Krzysztof Stelmach. "Dziś to był inny mecz z naszej strony. Pokazaliśmy walkę, której wczoraj zabrakło, mimo że tak samo przegrywaliśmy 1:2 w setach. Dziś mniej było zepsutych zagrywek - i to się opłaciło" - ocenił.

"Straciliśmy wielką szansę na zwycięstwo, nawet jeśli nie prezentowaliśmy się dobrze. Graliśmy bardzo nierówno, mieliśmy szansę nawet w tie breaku, gdzie o naszej przegranej zdecydowały dwie piłki. To daje nam więcej sportowej złości przed piątkiem i sobotą w Jastrzębiu" - zapowiedział szkoleniowiec Jastrzębia, Włoch Roberto Santilli.

"A nam doda więcej wiary, że potrafimy grać dobrą siatkówkę. I oby ta wiara była z nami w Jastrzębiu" - odpowiedział trener Stelmach.

---

Skra dwukrotnie zwyciężyła wicemistrzów Polski z Rzeszowa. Oba spotkania były bliźniaczo do siebie podobne. Pierwszy set należał do Resovii, a z każdą kolejną partią gospodarze coraz bardziej się rozkręcali.

- Na początku każdego meczu gra była dobra. Szkoda zmarnowanej szansy. Pierwsze spotkanie to mogła być najlepsza okazja do pokonania Skry - ocenił szkoleniowiec Asseco, Serb Ljubomir Travica.

Resovia ma teraz nie tylko do odrobienia dwie przegrane, ale straciła także przyjmującego Aleha Achrema. Białorusin kontuzję odniósł już w pierwszym meczu i nie zagra prawdopodobnie do końca play off.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Jastrzębski Węgiel 3:2 (23:25, 25:17, 20:25, 25:18, 15:13)

Zaksa: Michal Masny, Jakub Jarosz, Tuomas Sammelvuo, Jurij Gladyr, Wojciech Kaźmierczak, Michał Ruciak, Marcin Mierzejewski (libero) oraz Grzegorz Pilarz, Terence Martin, Robert Szczerbaniuk.

Jastrzębski: Adam Nowik, Grzegorz Łomacz, Paweł Abramow, Igor Judin, Patryk Czarnowski, Benjamin Hardy, Paweł Rusek (libero) oraz Sławomir Master, Sebastian Pęcherz, Pedro Azenha, Marek Novotny, Sebastian Szczygieł.

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 1-1.

***

W drugiej parze 1/2 finału PGE Skra Bełchatów po raz drugi pokonała Asseco Resovię.

PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (18:25, 25:20, 25:20, 25:19)

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 2-0 dla PGE Skry.

PGE Skra Bełchatów: Miguel Falasca, Stephane Antiga, Marcin Możdżonek, Mariusz Wlazły, Michał Winiarski, Daniel Pliński, Piotr Gacek (libero) oraz Bartosz Kurek, Jakub Novotny, Maciej Dobrowolski, Michał Bąkiewicz, Radosław Wnuk.

Asseco Resovia: Grzegorz Kosok, Mikko Oivanen, Mateusz Mika, Wojciech Grzyb, Rafael Redwitz, Krzysztof Gierczyński, Krzysztof Ignaczak (libero) oraz Łukasz Perłowski, Ivan Ilić, Paweł Papke.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje