Bartosz Gawryszewski: Możemy wyjść z hali z podniesionym czołem

Bartosz Gawryszewski uważa, że pomimo porażki 1:3 w pierwszym meczu play-off Ligi Mistrzów siatkarzy Lotos Trefl zmusił Zenit Kazań do sporego wysiłku. - Możemy wyjść z hali z podniesionym czołem - ocenił kapitan gdańskiej drużyny.

- Przed tym pojedynkiem nasze założenie było proste. Mieliśmy walczyć i chyba wywiązaliśmy się z tego zadania. Moim zdaniem "postawiliśmy się" najlepszemu obecnie klubowemu zespołowi na świecie i urwaliśmy mu seta. Nie można się cieszyć po porażkach, bo wychodzi się na boisko po to, aby wygrywać, ale uważam, że w naszej grze było wiele pozytywów. Wydaje mi się, że nie zawiedliśmy kibiców i możemy wyjść z hali z podniesionym czołem - powiedział Gawryszewski.

Reklama

Gdańszczanie wygrali z triumfatorem Ligi Mistrzów jednego seta, a ta sztuka udała się w fazie grupowej jedynie zespołowi Michała Kubiaka - Halkbanku przegrał w Ankarze z Zenitem 1:3.

- Prezentujemy zupełnie inną siatkówkę niż rosyjskie drużyny. Chodzi zwłaszcza o ułożenie gry blok-obrona. Nasz system sprawia, że bronimy wiele ataków rywali. Podbijamy sporo piłek, przez co jesteśmy męczącym zespołem dla przeciwników. Gramy "brudną" siatkówkę, która nie jest może specjalnie widowiskowa, ale efektywna. Tak też było w drugiej partii, kiedy zawodnicy z Kazania nie byli w stanie wsadzić nam piłki w boisko. Wszystko broniliśmy, aczkolwiek generalnie goście byli od nas lepsi i triumfowali w czterech setach - stwierdził.

Kapitan Lotosu Trefl przekonuje, że mistrzowie Rosji są faworytem tej edycji Ligi Mistrzów. Ta ekipa ma w swoim składzie wybitnych zawodników i dysponuje ogromnym budżetem.

- Wystarczy tylko powiedzieć, że niektóre drużyny PlusLigi nie posiadają własnego autokaru, tymczasem Zenit przyleciał do Gdańska prywatnym samolotem. Wydaje mi się, że pod względem technicznym, pomijam zagrywkę, bo w niej Zenit ma kolosalną przewagę, nie ustępujemy mistrzom Rosji. Ale technika to nie wszystko. Bozia musi też dać niektóre parametry i chociażby pozwolić skakać w górę metr, a nie pół - przyznał.

Rewanżowe spotkanie - w środę 2 marca w Kazaniu. Zwycięzca tej rywalizacji zmierzy się z triumfatorem pary PGE Skra Bełchatów - Ziraat Bankasi Ankara.

- Dla nas priorytetem jest polska ekstraklasa, a dla Zenita ponowny triumf w Lidze Mistrzów. Najbardziej prawdopodobny finał tych rozgrywek do ich mecz z Modeną. Jestem bardzo ciekaw konfrontacji dwóch różnych stylów. Rosyjski zespół gra piłki wysoko na oba skrzydła połączone z atakiem nad blokiem, natomiast włoska ekipa prezentuje kombinacyjną siatkówkę, w której Earvin N'Gapeth wspomaga na rozegraniu Bruno Rezende. Mimo wszystko chciałbym przypomnieć, ze wciąż jesteśmy w grze, a w tym meczu Zenit nie miał tak łatwej przeprawy jakby się mogło wydawać - podsumował Bartosz Gawryszewski.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje