LM: PGE Skra Bełchatów - Ziraat Bankasi Ankara 3:1

Siatkarze PGE Skry Bełchatów zrobili krok w kierunku awansu do drugiej rundy play off Ligi Mistrzów. W Atlas Arenie w Łodzi bełchatowianie, którzy grali bez Mariusza Wlazłego, pokonali Ziraat Bankasi Ankara 3:1. Rewanż za dwa tygodnie w Turcji.

Skra musiała sobie radzić bez swojego kapitana i asa atutowego Mariusza Wlazłego. 32-letni atakujący narzeka na ból pleców i potrzebuje kilku dni, żeby dojść do pełnej sprawności. nawet bez Wlazłego zdecydowanym faworytem pojedynku byli podopieczni Miguela Falaski.

Miejsce Wlazłego w podstawowym składzie zajął Marcel Gromadowski. Skra rozpoczęła spotkanie z dużym animuszem i szybko wyszła na prowadzenie 4:1. Równie szybko cała przewaga została roztrwoniona. Goście "doszli" na 3:4, kiedy zatrzymali atak Gromadowskiego. Zresztą blok to był element, w którym zespół z Ankary zdobywał dużo punktów. W początkowych fragmentach pierwszej partii przez "ścianę" postawioną przez Turków nie mogli przebić się Gromadowski i Facundo Conte. Dość niespodziewanie Ziraat wypracował dwa punkty przewagi (11:9). Trener Skry nie czekał, tylko poprosił o przerwę. Uwagi Hiszpana podziałały, bo bełchatowianie doprowadzili do remisu 13:13. Falasca zdecydował się również na zmianę - za Gromadowskiego wszedł Nicolas Marechal, co oznaczało, że Skra grała na trzech przyjmujących.

Od drugiej przerwy technicznej zaczęła zarysowywać się przewaga gospodarzy. Bełchatowianie coraz lepiej zagrywali i blokowali, podbili kilka piłek w obronie, a kontry kończyli Israel Rodriguez i środkowi - Karol Kłos i Sreczko Lisinać. To wszystko przyniosło efekt w postaci bezpiecznego prowadzenia (20:16). Końcówka seta należała już bezapelacyjnie do Skry. Ostatni punkt w tym secie zdobył asem serwisowym Facundo Conte (25:19).

W drugiej partii początek był wyrównany (4:4). Na pierwszej przerwie technicznej było 8:6 dla Skry, ale potem przewaga polskiego zespołu rosła. Bełchatowianie pozwalali sobie na zagranie pod publiczkę, jak choćby nietypowy atak hakiem Conte przy stanie 10:7. Chwila dekoncentracji sprawiła jednak, że goście w jednym ustawieniu zdobyli trzy punkty z rzędu i z bezpiecznej przewagi zostały tylko dwa "oczka" (15:13). Falasca natychmiast zareagował biorąc czas i sytuacja wróciła do normy (17:13). Niestety, nie na długo.

Bełchatowianie mieli problemy z zatrzymaniem Alexanda Ferreiry i leworęcznego Nilsa Nilssona. Głównie za ich sprawą Ziraat doprowadził do remisu 20:20. Końcówka była bardzo zacięta, a sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Setbola mieli Turcy (24:23), a chwilę później piłka setowa była po stronie Skry (25:24). Ostatnie słowo w drugim secie należało jednak do gości. Nicolas Marechal, zdaniem sędziów, zaatakował w aut, choć powtórki telewizyjne pokazały, że piłka zahaczyła o blok. Punkt jednak został przyznany Ziraatowi, który wygrał 27:25 doprowadzając do remisu 1:1 w setach.
 
Turcy złapali wiatr w żagle i od początku trzeciej partii oglądaliśmy zażartą walkę punkt za punkt. Widowisko psuł sędzia Silvian Lungu z Rumunii, który mylił się zdecydowanie za często. Arbiter popełnił błąd w końcówce drugiego seta na niekorzyść Skry, a w trzecim skrzywdził gości. Przy stanie 11:10 dla gospodarzy piłka po ataku Nilssona odbiła się od ręki blokującego Rodrigueza i spadła poza boiskiem. Sędzia uznał jednak, że Nilsson trafił w taśmę. Mimo protestów siatkarzy z Ankary punkt dostała Skra.

To wyraźnie wybiło z rytmu przyjezdnych, co wykorzystali gracze Falaski. Na drugiej przerwie technicznej prowadzili już 16:11. Tym razem Skra wysokiej przewagi nie zmarnowała i wygrała pewnie 25:20.

Reklama

W czwartym secie Ziraat długo prowadził i wydawało się, że zwycięzcę pojedynku wyłoni tie-break. Pościg bełchatowian przyniósł skutek. Skra wygrała czwartą partię na przewagi 27:25 i cały mecz 3:1.

Rewanż rozegrany zostanie 2 marca w Ankarze. Jeśli Skra przejdzie tę przeszkodę, a wszystko na to wskazuje, to w drugiej rundzie play off zmierzy się z lepszym z pary Lotos Trefl Gdańsk - Zenit Kazań. Bliżej awansu są obrońcy tytułu, którzy w Ergo Arenie wygrali z wicemistrzem Polski 3:1.

Turniej finałowy Ligi Mistrzów odbędzie się w dniach 16-17 kwietnia w Tauron Arenie Kraków, a gospodarzem będzie Asseco Resovia Rzeszów. W związku z tym siatkarze Andrzeja Kowala mają zapewniony udział w Final Four.

Po meczu powiedzieli:

Miguel Falasca (trener PGE Skry Bełchatów): "Jestem dumny z drużyny i każdego zawodnika po kolei. Nicolas Uriarte, Facundo Conte, Andrzej Wrona i Nicolas Marechal jeszcze rano byli w szpitalu, a w meczu grali z wysoką gorączką. Wygrywając pokazali prawdziwy charakter. To był jeden z najważniejszych elementów naszego zwycięstwa. Conte pokazał, że jest prawdziwym przywódcą drużyny, bo zdobywał punkty w trudnych momentach".

Fernando Munoz Benitez (trener Ziraat Bankasi Ankara): "Mieliśmy duży problem w ataku ze skrzydeł. To zazwyczaj jest naszą bardzo mocną stroną, ale w Łodzi tego nie potwierdziliśmy".

Sreczko Lisinać (środkowy PGE Skry Bełchatów): "Po tym zwycięstwie odzyskaliśmy wiarę we własne możliwości, w które mogliśmy zwątpić po ostatniej ligowej porażce w Gdańsku z Lotosem. Szczególnie w czwartym secie pokazaliśmy, że potrafimy walczyć, dzięki czemu do Ankary pojedziemy z solidną zaliczką".

Karol Kłos (środkowy PGE Skry Bełchatów): "W każdym meczu walczymy o życie i nasza forma faluje. Tak samo było w Łodzi. Los nas nie oszczędza i nie pamiętam kiedy ostatni raz trenowaliśmy w pełnym składzie. Najważniejsze jednak, że znów udało się wyciągnąć czwartego seta. To się najbardziej liczy, bo w tie-breaku mogło być różnie. Mam nadzieję, że za dwa tygodnie w Turcji przypieczętujemy awans, choć wiem, że tam nie gra się łatwo".

Huseyin Koc (kapitan Ziraat Bankasi Ankara): "Zazdroszczę drużynie PGE Skry takiej atmosfery na meczach Ligi Mistrzów. Uważam, że to spotkanie w dużej mierze wygrali dla gospodarzy kibice".

PGE Skra Bełchatów - Ziraat Bankasi Ankara 3:1 (25:19, 25:27, 25:20, 27:25)

PGE Skra Bełchatów: Nicolas Uriarte, Sreczko Lisinać, Karol Kłos, Facundo Conte, Marcel Gromadowski, Israel Rodriguez - Kacper Piechocki (libero) - Nicolas Marechal, Mihajlo Stanković, Mariusz Marcyniak, Andrzej Wrona.

Ziraat Bankasi Ankara: Huseyin Koc, Alexandre Ferreira,  Jeroen Rauwerdink, Marcus Nilsson, Cuneyt Dagci, Emre Savas - Serkan Kilic (libero) - Burak Gungor, Selim Demir, Oliver Venno, Eren Ugur.

Wyniki pozostałych meczów meczów 1. rundy play off:

środa

Halkbank Ankara - DHL Modena                 3:0 (25:20, 25:21, 25:13)

Tours VB - Biełogorie Biełgorod              0:3 (19:25, 16:25, 23:25)

VCE Asse-Lennik - Trentino Volley            2:3 (25:23, 17:25, 22:25, 25:21, 13:15)

wtorek

Arkas Izmir - Cucine Lube Civitanova         0:3 (20:25, 21:25, 19:25)

Lotos Trefl Gdańsk - Zenit Kazań             1:3 (19:25, 25:22, 17:25, 15:25)


Dowiedz się więcej na temat: PGE Skra Bełchatów | Mariusz Wlazły | Miguel Falasca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje