LM siatkarzy. Zenit Kazań - Berlin Recycling Volley 3:1

Nie mają chwili wytchnienia uczestnicy klubowych mistrzostw świata w siatkówce. W niedzielę w Krakowie podziwialiśmy wspaniały triumf Zenitu Kazań, a już w czwartek Rosjanie grali w Lidze Mistrzów. Wilfredo Leon i spółka nie bez trudu wygrali z Berlin Recycling Volley 3:1.

Władze Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) i Europejskiej Konfederacji Siatkówki (CEV) nie mają litości dla zawodników. Tak ułożyli terminarz imprez, że siatkarze mają mnóstwo grania. O chwili wytchnienia mogą tylko pomarzyć. W środę swoje spotkania w LM rozegrały PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, które brały udział w KMŚ. Bełchatowianie zajęli czwarte miejsce, a mistrzom Polski nie udało się awansować do półfinału. W czwartek na boisko musieli wyjść triumfatorzy światowego czempionatu Zenit Kazań, który podejmował Berlin Recycling Volley.

Zdecydowanym faworytem pojedynku był rosyjski gigant. Goście po cichu liczyli, że może podopieczni Władimira Alekny będą przemęczeni po KMŚ i że może uda im się sprawić sensację. W pierwszych dwóch setach ekipa z Kazania wybiła im to z głowy. Trener Alekno umiejętnie dysponował siłami swoich najlepszych zawodników. Dokonywał zmian, ale największy gwiazdor Zenitu Wilfredo Leon grał cały czas. Kubańczyk z polskim paszportem prezentował bardzo dobrze. To on wspólnie z Maksimem Michajłowem byli motorem napędowym ofensywy zespołu z Kazania. W pierwszym secie za sprawą tego duetu Rosjanie uzyskali dużą przewagę (19:13) i w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku. Ostatni punkt w tej partii zdobył kiwką Leon.

W drugiej odsłonie goście toczyli wyrównaną walkę. Nawet przez chwilę prowadzili 12:11 po autowym ataku Leona. Później jednak 24-letni przyjmujący pojawił się w polu zagrywki. Z jego atomowymi serwisami nie mogli sobie poradzić berlińczycy i dzięki temu Zenit "odskoczył" na 18:15. To w zupełności wystarczyło. Gospodarze wygrali pewnie 25:19.

Leon i spółka zbyt wcześnie uwierzyli, że już jest po meczu. W trzecim secie niemiecki zespół grał twardo i nieustępliwie. Po kiwce Stevena Marshalla Berlin Recycling Volley miał setbola (24:22). Pierwszego Zenit obronił, a przy drugim zablokowany został Maksim Pantelejmonenko. Goście już zaczęli się cieszyć, ale Alekno poprosił o challenge. Trener Zenitu miał dobre oko, bo okazało się, że Niemcy dotknęli siatkę przy bloku i zamiast 25:23 dla Berlina mieliśmy remis 24:24. Gospodarze jeszcze obronili dwa setbole. W końcu jednak siatkarze Luke'a Reynoldsa dopięli swego (27:25).

Stracony set wyraźnie podrażnił obrońców tytułu, którzy z impetem rozpoczęli czwartą partię. Zenit prowadził 6:1, 13:8 i 18:12. Wtedy przytrafiła im się chwila dekoncentracji, co wykorzystali rywale. Przyjezdni zdobyli pięć punktów z rzędu. Niemoc siatkarzy z Kazania przerwał w końcu Leon atakiem z drugiej linii (19:17). Goście zwietrzyli szansę, że nie wszystko jest stracone. Doprowadzili do remisu 21:21. W decydujących momentach sprawę w swoje ręce wziął jednak Michajłow, który popisał się znakomitymi zagrywkami. Czwartą partię Zenit wygrał 25:22 i cały mecz 3:1. Atakujący Zenitu zdobył w tym spotkaniu 22 punkty. Tylko dwa "oczka" mniej miał Leon.

We wtorkowym meczu tej grupy Jastrzębski Węgiel pokonał u siebie wicemistrza Francji Spacer’s Toulouse VB 3:0.

Po dwóch kolejkach w tabeli grupy D na prowadzeniu są Zenit i Jastrzębski Węgiel z kompletem punktów. W następnej serii spotkań dojdzie do starcia tych dwóch zespołów w Kazaniu. Spotkanie odbędzie się 16 stycznia.

Reklama

RK

Zenit Kazań - Berlin Recycling Volley 3:1 (25:20, 25:19, 25:27, 25:22)

Dowiedz się więcej na temat: zenit kazań | Wilfredo Leon

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje