El. ME siatkarek: Polska - Ukraina 3:0

Polskie siatkarki pokonały w Bydgoszczy Ukrainę 3:0 (25:16, 25:23, 25:22) w ostatnim meczu drugiego turnieju kwalifikacyjnego do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Podopieczne Piotra Makowskiego już wcześniej zapewniły sobie awans.

Pierwotnie wydawało się, że ostatnie spotkanie turnieju w Bydgoszczy zadecyduje o tym, która z drużyn zapewni sobie awans do ME 2015; tymczasem wszystko wyjaśniło się we wcześniejszych pojedynkach. Najpierw w piątek Ukrainki nieoczekiwanie przegrały ze Szwajcarkami 1:3, a dzień później "Biało-czerwone" łatwo pokonały Szwajcarki 3:0. W tej sytuacji niedzielne pojedynki miały już charakter wyłącznie prestiżowy.

Reklama

Trener Makowski daleki był jednak od tego, by spotkanie potraktować ulgowo i nie zamierzał też eksperymentować ze składem. Na plac desygnował najmocniejszą szóstką jaką obecnie dysponuje.

Gospodynie wyszły na parkiet jednak mało skoncentrowane i już po kilku akcjach, przy stanie 3:5 szkoleniowiec poprosił o czas. Krytyczne uwagi selekcjonera pomogły, bowiem jego podopieczne szybko poprawiły przede wszystkim zagrywkę i losy seta odwróciły się błyskawicznie. Od stanu 5:8 dzięki serwisom Klaudii Kaczorowskiej i Agnieszki Kąkolewskiej, na tablicy pojawił się wynik 16:9.

Drugą odsłonę "Biało-czerwone" znów zaczęły niemrawo, ale też bardzo szybko uporządkowały grę, skutecznie atakowała Izabela Kowalińska oraz Malwina Smarzek i wydawało się, że kolejna partia zakończy się łatwą wygraną. Ukrainki jednak nie rezygnowały i końcówka była bardzo zacięta. Przy stanie 23:23 po raz kolejny skutecznie zaatakowała Kowalińska, a decydujący punkt Ukrainki sprezentowały Polkom. Irina Truszkina z drugiej linii posłała piłkę daleko w aut.

Podobny przebieg miał ostatni set, kiedy to znów ostatnie piłki decydowały o zwycięstwie. Po raz kolejny biało-czerwone pokazały większe doświadczenie i determinację w kluczowych momentach. Ważne punkty blokiem zdobywała Agnieszka Kąkolewska, w końcówce nie pomyliła się Elżbieta Skowrońska. Po chwili, po ataku Ukrainek piłka wylądowała na aucie i Polki mogły cieszyć się z kompletu zwycięstw.

Kwalifikacje do ME były jedną z najważniejszych imprez w tym roku dla polskiej reprezentacji siatkarek. Za dwa tygodnie podopieczne Makowskiego po raz pierwszy w historii rozpoczną rywalizację w Lidze Europejskiej.

Rywalizacja w pozostałych pięciu grupach rozpoczęła się dopiero w miniony weekend. Po pierwszych turniejach na czele swoich grup plasują się Turczynki, Czeszki, Bułgarki, Węgierki oraz Rumunki.

Tylko zwycięzcy grup uzyskają bezpośredni awans do mistrzostw, zespoły z drugich lokat zagrają w barażach wiosną przyszłego roku.

Udział w ME 2015 mają zapewniony gospodarze - Holandia i Belgia oraz Rosja, Niemcy, Serbia, Chorwacja i Włochy.

Po meczu powiedzieli:

Piotr Makowski (trener reprezentacji Polski): "Graliśmy dziś całkiem niezłą siatkówkę, może tylko w ostatnim secie zrobiliśmy za dużo własnych błędów. Wiedzieliśmy, że przeciwniczki zagrają krótką z przodu, mieliśmy podwajać i podwajaliśmy, ale gdzieś tam wciskała się nam Truszkina. Wyciągnęliśmy jednak wnioski, także z pierwszego spotkania w Lugano i udało się wygrać. Turniej oceniam na pięć, ale na pewno jeszcze dużo pracy przed dziewczynami. Szwajcaria, Ukraina czy Łotwa to może nie są topowe zespoły, ale jak patrzę na wyniki w innych grupach, to tam się różne cuda zdarzały. Tym bardziej cieszę się, że po tak krótkim okresie przygotowań mogliśmy zakończyć turniej eliminacyjny zwycięsko.

Dziewczyny stworzyły fajną grupę, a dodatkowo jak jest wynik, to atmosfera jest jeszcze lepsza. Teraz dla tych młodych dziewczyn najważniejsze jest, by znalazły miejsca w klubowych szóstkach i by grały w nich przez cały sezon. Tylko wtedy mamy szansę na rozwój".

Izabela Bełcik (kapitan polskiej reprezentacji): "Bywa, że gdy ma się w perspektywie pierwszy od dłuższego czasu urlop, to ta koncentracja ucieka. Trener Makowski powiedział nam, że dopiero w poniedziałek puści nas do domu, więc nie myślałyśmy o tym, żeby jak najszybciej spakować walizki i wyjechać. Takie myślenie bywa czasami zgubne. Wszystko "załatwiłyśmy" już wczoraj, dlatego też mogłyśmy sobie pozwolić na nieco luzu, ale chciałyśmy zakończyć ten turniej zwycięstwem. Uważam, że udało nam się stworzyć fajny zespół, doszły młode zawodniczki, które mogą pograć przy doświadczonej już Asi Wołosz. Na razie jeszcze grają przeciwko Brazylii, ale mimo też musiały zmierzyć się z silnymi przeciwnikami. I sądzę, że takie pierwsze zwycięstwa pozostaną im w pamięci".

Malwina Smarzek (atakująca polskiej reprezentacji): "Myślę, że to był dobry mecz w moim wykonaniu, ja z każdą kolejną piłką, z każdym meczem nabierałam pewności siebie. Jestem przekonana, że stać mnie na więcej i postaram się w przyszłości zagrać lepiej. Cieszę się, że trener Makowski na mnie postawił, bo ja tak naprawdę dopiero debiutuję w reprezentacji. A ciężko jest przestawić się z kadry juniorek, gdzie mecze obserwuje kilku kibiców. Tutaj jest przede wszystkim większa presja, więcej też ludzi na trybunach. Na razie nie wybiegam daleko w przyszłość, skupiam się na Lidze Europejskiej, ale też nie ukrywam, że skoro wywalczyłyśmy awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy, to chciałbym tam zagrać. Mam nadzieję, że ta żeńska siatkówka powoli się odbudowuje. Młode zawodniczki pokazały, że warto im zaufać i na nie postawić"

Wyniki niedzielnych meczów grupy B:

Szwajcaria - Łotwa 3:0 (25:12, 28:26, 25:18)

Polska - Ukraina 3:0 (25:16, 25:23, 25:22)

Polska: Joanna Wołosz, Agnieszka Kąkolewska, Maja Tokarska, Izabela Kowalińska, Klaudia Kaczorowska, Malwina Smarzek, Agata Durajczyk (libero) - Daria Paszek, Katarzyna Połeć, Izabela Bełcik, Katarzyna Zaroślińska, Elżbieta Skowrońska.

Ukraina: Olena Nowogrodczenko, Irina Truszkina, Switłana Lidiajewa, Nadija Kodoła, Ganna Burbeljuk, Wiktorija Dełros (libero) - Alina Stepanczuk, Marina Zachożna.

Tabela

1. Polska       6  17  18-2
2. Ukraina      6  10  12-9
3. Szwajcaria   6   9  9-11
4. Łotwa        6   0  1-18


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje