Święta Skowrońskiej-Dolaty - trening, mecz i Wigilia w restauracji

Katarzyna Skowrońska-Dolata, jedna z najlepszych polskich siatkarek, po wyjeździe za granicę święta Bożego Narodzenia zwykle spędza na boisku, a kolację wigilijną często je z przyjaciółmi w restauracji. Nie inaczej będzie w tym roku.

Skowrońska-Dolata od ponad siedmiu lat gra w zagranicznych klubach. W 2005 roku wyjechała do Minetti Vicenza. We Włoszech grała przez pięć sezonów i choć to katolicki kraj obchodzący Boże Narodzenia, to dla sportowców nie było taryfy ulgowej. Trening w Wigilię i mecz następnego dnia - to rzecz normalna. Trudno więc nawet myśleć o spędzeniu świąt w gronie rodzinnym, w dodatku w Polsce.

- Raz mi się udało "wyrwać" z Włoch do Polski. Wyjątkowo dostałam w tym czasie dwa dni wolnego. Przylecieliśmy z mężem do Warszawy 24 grudnia, a pierwszego dnia świąt wieczorem musieliśmy już wracać. Ale rodzina nic nie wiedziała, że my pojawimy się na kolacji wigilijnej. Nikt na mnie nie czekał, ale zgodnie z tradycją to jedno dodatkowe nakrycie zawsze jest przy stole. Mama była tak zaskoczona moją obecnością, że cały wieczór płakała ze szczęścia - wspominała 29-letnia siatkarka grająca obecnie w chińskim Evergrande Kanton.
We Włoszech Wigilię najczęściej spędzała z mężem i przyjaciółkami z drużyny.
- Zawsze miałam w ten dzień dużo zajęć i nie było czasu, żeby stać w kuchni, gotować czy smażyć. Najczęściej, po treningu, spotykałyśmy się w międzynarodowym towarzystwie z koleżankami z drużyny i ich rodzinami na uroczystej kolacji w restauracji - przypomniała.
Po kilku sezonach spędzonych w Italii los rzucił ją do Turcji i Chin, gdzie Boże Narodzenie nie jest wpisane w tradycję.
- To prawda, w Turcji i Chinach nie obchodzi się świąt, ale żeby poczuć bożonarodzeniowy klimat, wystarczy pójść do centrum handlowego, gdzie wszędzie są choinki, bałwanki i inne dekoracje. W tych krajach nie ma tradycji tych świąt, ale to nie przeszkadza w robieniu sobie prezentów - tłumaczyła.
Ubiegłoroczne święta dla Skowrońskiej-Dolaty były niezbyt miłe. Wigilię spędziła na... parkiecie, walcząc o ligowe punkty dla Evergrande Kanton.
- Akurat w ten dzień grałyśmy na wyjeździe. Pamiętam, że przed spotkaniem zrobiłam sobie zdjęcie tablicy świetlnej, a tam cyferki wyświetlały datę 24.12 i godzinę 18. To było trochę dołujące. Grałyśmy w nieciekawym miejscu, w zimnej sali, a wieczór spędziłam sama w pokoju hotelowym, bowiem akurat kalendarz rozgrywek tak się ułożył, że grałyśmy kilka meczów na wyjeździe z rzędu. Ze świątecznych atrybutów miałam tylko opłatek i choinkę... na recepcji - powiedziała z nutką rozgoryczenia.
W tym roku Boże Narodzenie spędzi już w szerszym gronie, z mężem, bratem i przyjaciółmi. Na wigilijną kolację zamierzają się wybrać do... włoskiej restauracji w Kantonie.
- Tam na pewno przygotują nam coś świątecznego. A w Boże Narodzenie gram mecz, na szczęście w Kantonie, więc odpada podróż - zaznaczyła.
Dwukrotna mistrzyni Europy nie ukrywa, że sportowiec, który decyduje się na karierę w zagranicznych klubach, skazany jest na rozłąkę z najbliższymi.
- To jest jednak świadomy wybór, ale muszę przyznać, że brak rodziny akurat w te święta najbardziej się odczuwa. One dla nas, Polaków, są przecież bardzo wyjątkowe - przyznała.
W kontaktach z najbliższymi bardzo pomaga rozwój internetu. W ostatnich latach siatkarka święta spędza z najbliższymi za pośrednictwem... Skype'a.
- Widzimy się, słyszymy, ale cały czas dzielą nas tysiące kilometrów. Bywało, że grałam w mecze w Wigilię, a moja rodzina wtedy siedziała przy stole i oglądała mnie w telewizji. Te moje wojaże po świecie to jednak spełnienie marzeń, nauka, bagaż doświadczeń, mnóstwo przyjaciół i wiele niezapomnianych wrażeń. Ale gdy tylko osiądę w Polsce, będę chciała zrekompensować najbliższym ten czas rozłąki  - podsumowała Skowrońska-Dolata.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje