Ary Graca: Nie ma co liczyć na skrócenie karencji Leona

Prezydent Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) Ary Graca pozbawił nadziei kibiców, którzy liczyli na to, że Wilfredo Leon zadebiutuje w reprezentacji Polski wcześniej niż 24 lipca 2019 roku. - Nie ma co liczyć na skrócenie karencji - zaznaczył Brazylijczyk.

- Jeśli pozwoliłbym na to, by trwała ona krócej w przypadku Leona, to tego samego domagaliby się inni gracze i federacje. Mogę wam powiedzieć, że jeśli Leon jest ważny dla Polaków, to jeszcze ważniejszy dla Brazylii jest Joandry Leal Hidalgo. Nie jest to kwestia pieniędzy. Gdyby chodziło o nie, to Katar od ręki mógłby sobie załatwić do reprezentacji kilku zawodników - podkreślił z uśmiechem na spotkaniu z dziennikarzami w Warszawie Graca.

Reklama

Jak zaznaczył działacz, dodatkowo niektórzy mogliby mieć zastrzeżenia, dlaczego akurat życzliwie potraktowano 24-letniego przyjmującego.

- Nie grał on nigdy w polskim klubie, nie mieszka na co dzień w waszym kraju - wyliczał szef FIVB.

Jednocześnie zaznaczył, że ważnym czynnikiem w przypadku zatwierdzenia zmiany federacji macierzystej przez Leona był fakt, że pochodzi on z Kuby.

- Gracze z tego kraju szukają szansy w innych drużynach narodowych: Leon w polskiej, Leal w brazylijskiej, a Osmany Juantorena we włoskiej - przypomniał.

Graca odniósł się też do tematu obfitującego w liczne turnieje i rozgrywki kalendarza.

- To wielki problem. Zastanawiamy się wciąż, czy lepszym jest model z rozdzieleniem roku kalendarzowego na część klubową i reprezentacyjną, czy też pomieszanie ich. Wciąż zbieramy opinie na temat tego, co jest lepsze. Nie mamy jeszcze rozwiązania, ale pracy nad tym trwają - skwitował.

Nie przekonał go argument, że wielu czołowych zawodników narzeka na brak czasu na odpoczynek.

"Mówimy o grupie graczy, którzy grają w reprezentacjach, a w Polsce czy Brazylii jest jeszcze dwa tysiące innych siatkarzy, którzy czekają z niecierpliwością na rozpoczęcie rywalizacji. Poza tym zawodnicy po powrocie z kadry mogliby odpocząć, ale to kluby - jako ci, którzy im płacą - wymagają od nich, by grali od razu. Sam byłem przez wiele lat sportowcem i naprawdę troszczę się o ich los" - zastrzegł Brazylijczyk.

Jego zdaniem problemem nie są też liczne podróże ani liczba meczów.

- Kiedyś podobno, gdy jedna z drużyn czekała długo na kolejny lot, to szkoleniowiec zrobił im trening na lotnisku. To jest szaleństwo - ocenił.

Graca podczas wizyty w Polsce spotkał się z działaczami PZPS-u oraz przedstawicielamiministerstwa sportu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje