IO 2016. Trzeba zmienić system kwalifikacji siatkarzy

Po mistrzostwach Europy siatkarzy wszyscy są zgodni - należy zmienić system kwalifikacji do igrzysk olimpijskich. Rozgoryczeni są Francuzi, którzy wygrali w tym sezonie Ligę Światową i mistrzostwa Europy, ale i tak w styczniu muszą bić się o kwalifikację w Berlinie. Nawet Włosi - jedyna drużyna europejska spokojna o występ w Rio de Janeiro - twierdzą, że system jest zły. Tego samego zdania jest też nowy szef europejskiej federacji Serb Aleksander Boricić.

- Jesteśmy najlepszą drużyną Europy, wygraliśmy w tym sezonie Ligę Światową i nadal nie jesteśmy pewni udziału w przyszłorocznych igrzyskach. W styczniu będziemy musieli się o to bić - kolejny raz z najlepszymi w Europie. Gdzie jest logika? Ile jeszcze razy musimy udowodnić, że zasługujemy, by wystąpić w olimpijskich turnieju - pytał się po wygranym finale mistrzostw Starego Kontynentu francuski rozgrywający Benjamin Toniutti.

Reklama

Nie on jeden jest takiego zdania. W niedzielę w Sofii zakończył się europejski czempionat, który w perspektywie awansu do igrzysk nic nie znaczył. Nie wprowadził nawet znaczących zmian w rankingu CEV.

- To po co takie zestawienie? W tym sezonie wygraliśmy wszystkie zawody, w jakich startowaliśmy, a nadal jesteśmy siódmą drużyną Europy. Na szyjach mamy złote medale mistrzostw Europy, cieszymy się, ale oprócz tego, że znajdziemy się w książkach historycznych, nic nie osiągnęliśmy. Celem każdego zespołu jest gra w przyszłym roku w Rio, dlatego prawdziwe szczęście będziemy czuć dopiero jak osiągniemy ten cel - zaznaczył trener "Trójkolorowych" Laurent Tillie.

Z europejskich drużyn tylko Włosi mogą spokojnie spać. Oni awans wywalczyli we wrześniu w Pucharze Świata w Japonii. Imprezie morderczej, w której w ciągu 16 dni siatkarze rozgrywają 11 meczów, a tylko dwie najlepsze drużyny zapewniają sobie przepustkę do igrzysk. Polacy wygrali dziesięć meczów i zajęli trzecią lokatę. Turniej wygrali Amerykanie. 

- My nie mamy już powodów do zmartwień, ale zgadzam się, że system nie jest najlepszy. Przede wszystkim nie może być tak, że najważniejsze imprezy w roku, dzieli trzy tygodnie. Nie jest możliwe przygotowanie formy, a zmęczenie, jakie teraz czujemy, jest czymś, co wykańcza organizm. Nie do mnie należą decyzje, ale na pewno trzeba się zastanowić nad zmianami - powiedział atakujący włoskiej reprezentacji Ivan Zaytsev. 

Srebrny medal mistrzostw Europy nieoczekiwanie wywalczyła Słowenia. To największa niespodzianka obecnego sezonu. Wcześniej podopieczni Andrei Gianiego triumfowali w Lidze Europejskiej. To wszystko nie wystarczyło, by dostać się na turniej kwalifikacyjny w Berlinie. 

- My nigdy się nie nastawialiśmy, że tam się znajdziemy. Zresztą nikt nie przypuszczał, że staniemy na podium ME. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że budujemy zespół na igrzyska w Tokio w 2020 roku. To długofalowy projekt i nikt nie oczekiwał od nas, żebyśmy już teraz awansowali do Rio. Prawda jest jednak taka, że system musi zostać zmieniony. To, że jest niesprawiedliwy wiedzą wszyscy, ale od lat nic się nie zmienia - podkreślił  legendarny włoski zawodnik, a obecnie trener Giani. 

Jego zdaniem należy zmienić ogólną zasadę. Nie powinno brać się wyłącznie pod uwagę rankingu. 

- Bo w nim do zmian dochodzi rzadko. Weźmy na przykład ten rok. Rosjanie są liderami, a co osiągnęli? Nic. W Lidze Światowej wystąpili bardzo słabo, gdyby nie zmiana systemu rozgrywek, spadliby do zaplecza tej imprezy. W mistrzostwach Europy zostali sklasyfikowani na szóstej pozycji, a w Pucharze Świata także nie byli na podium. Jakim prawem zatem są na pierwszym miejscu europejskiego zestawienia? - pytał. 

Zauważył, że takim sposobem przez cztery lata można nie grać dobrej siatkówki, a i tak znajdować się na szczycie rankingu. - Za co? Za zasługi? - dodał Giani. 

Z systemem kwalifikacji nie zgadzają się także polscy siatkarze. Zajęli oni w Pucharze Świata trzecie miejsce i teraz pozostają im jeszcze dwie szanse. Wszystko jednak zależy od stycznia. W Berlinie wystąpi osiem najlepszych (oprócz Włochów) drużyn europejskich. Bezpośredni awans do igrzysk wywalczy tylko zwycięzca. Pozostałe zespoły na podium zagrają w jeszcze jednym turnieju kwalifikacyjnym - w maju w Tokio. 

- Nie jesteśmy źli, że Włosi okazali się w Pucharze Świata od nas lepsi. Taki jest sport. Walczyli tak samo jak my i tak samo im zależało na tej kwalifikacji. Mam pretensje do działaczy, że zmienili system i teraz nie trzy, a tylko dwie ekipy awansowały z tej imprezy - powiedział libero polskiej kadry Piotr Gacek. 

O tym, że zmiany są konieczne wie także nowy szef europejskiej konfederacji Boricić. 

- Nie może być tak, że turniej kwalifikacyjny ma większą rangę od mistrzostw Europy. Trzeba się poważnie zastanowić nad zmianami, by w przyszłości nie dochodziło do takich sytuacji. Może będzie tak, że mistrz Starego Kontynentu będzie miał bezpośredni awans do igrzysk? Tego jeszcze nie wiem, ale obiecuję, że będziemy nad tym pracować - powiedział. 

Serb wybrany na szefa został dopiero w czwartek i zapowiedział rewolucje w europejskiej siatkówce. 

Z Sofii - Marta Pietrewicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama